Najstarsza strona o Cleveland Cavaliers w Europie. Codzienna dawka aktualności i publicystyki. Cavs, LeBron James, Kevin Love, Kyrie Irving, BIG3.






PLAYOFFS 2016

FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


PLAYOFFS 2015

FINAŁY NBA

ZAPOWIEDŹ SERII

WNIOSKI PO SERII

WYNIK: 4-2 WARRIORS



FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


POLECANY TEKST


Kemp w Cavs | Więcej...


SEZON ZASADNICZY

OSTATNI MECZ
vs.
113:108


ZAPOWIEDZI | RELACJE
TERMINARZ | STATYSTYKI
LIDERZY | TABELE
TRANSAKCJE | SKŁAD



CZAT


TWITTER


CZYTAJ O...


KYRIE IRVING


LEBRON JAMES


KEVIN LOVE


ANDERSON VAREJAO


TRISTAN THOMPSON



Blog > Komentarze do wpisu
Zapowiedź Finałów NBA: Cleveland Cavaliers - Golden State Warriors! Walkę o mistrzowski tytuł czas zaczynać!

Adam Wałaszyński

Wiele zostało od lipca powiedziane i napisane, ale koniec końców - jesteśmy tam, gdzie mieliśmy być. Cleveland Cavaliers drugi raz w swojej historii zagrają o tytuł mistrzowski, ale za rywala mają piekielnie silnych i dominujących w sezonie 2014/15 Golden State Warriors.

Dojście do NBA Finals 2015 wszyscy fani Cavs muszą z pewnością docenić. Na papierze wygląda to oczywiście tak, że wrócił LeBron i jest w swoim piątym finale z rzędu, ale nie upraszczajmy. Drużyna została totalnie przemodelowana i nie mówmy już nawet o ubiegłym sezonie, ale licząc choćby od dnia powrotu Jamesa. Ponadto, prowadzi ją trener, który brał posadę w przekonaniu, że ma służyć doświadczeniem i autorytetem dla grupki młodych wilków, a fakty są takie, że obecnie dowodzi grupą z wieloma weteranami, a jego przywództwo bywało kwestionowane przez media. Więcej? Była budowana na formacie "Wielkiej Trójki", ale swój wiosenny marsz przez Konferencję Wschodnią zawdzięcza przecież tak naprawdę znakomitej dyspozycji zadaniowców. Były problemy z Waitersem i trudna decyzja o rozstaniu, kontuzja Andersona Varejao, poddawany pod wątpliwość transfer J.R. Smitha, czy kwestionowana cena za Mozgova.

W pewnym momencie jednak wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce, a Cavs byli klasą sami dla siebie w drugiej części sezonu zasadniczego. Jak burza przeszli też przez trzy rundy w konferencji, chociaż otrzymali potężny cios w postaci kontuzji Love'a oraz nieustającą niepewność w obliczu urazów Irvinga.

"W pewnym momencie sezonu byliśmy 19-20, a ja kontuzjowany, od dwóch tygodni oglądałem jak mój zespół zawodzi. Pisaliście wtedy, że chcemy zwolnić trenera Blatta, że szukamy nowego rozgrywającego, czy LeBron i Kyrie są w stanie grać ze sobą... wiele takich nagłówków. Będąc więc teraz tutaj, jako reprezentanci Wschodu w Finałach, czujemy się wyjątkowo - bardzo wyjątkowo." - potwierdza na konferencji prasowej LeBron James.

Cavaliers nie mają takiej historii jak Lakers, Celtics, czy Bulls i powinni się cieszyć z wywieszeniu banneru za Dywizję, za Konferencję, czy z tego, że zagrają w serii zamykającej sezon. Nie oznacza to jednak, że zawodnicy i ich fani czują się już syci. Nie, LeBron James nigdy nie jest syty... "Myślę, że wszyscy wiemy jak wiele lat minęło odkąd w Cleveland było ostatnio jakiekolwiek mistrzostwo. Można próbować o tym nie myśleć, nie skupiać się nad tym i powiedzieć, że nie o to chodzi, ale wszyscy wiemy jak jest." - dodaje LBJ.

"Ja, tym słabszym? Nieeeee..." - mówił z kolei James przed Finałami Konferencji, gdy jeden z dziennikarzy zapytał go, czy zgodzi się, że Atlanta Hawks są faworytem. Dziś zapewne powie to samo, jest liderem, nadaje ton, ale nie da się ukryć, że szeroko pojęty świat koszykarski stawia LeBrona i Cavs w pozycji underdoga. Można się z tą tezą nie zgadzać, ale ciężko się jej dziwić. Spójrzmy...

Rywalem Golden State Warriors, drużyna dyktująca warunki w NBA od samego startu sezonu. Podczas, gdy "Kawalerzyści" wychodzili na równy bilans w 40 spotkaniu, to "Wojownicy" byli już 34-6 i nieśmiało wspominano nawet o rekordzie Chicago Bulls, czyli słynnym 72-10. Nie przeszli przez żadną wielką transformację - zmodyfikowali tylko delikatnie dobrze znający się już skład, a znakomicie w całość wpasował się trener Steve Kerr. Omijają ich poważniejsze kontuzje i mają przewagę parkietu na całe playoffs, co jest o tyle istotniejsze, że hala Oracle Arena jest bez wątpienia najgłośniejszą w NBA i swoistą twierdzą.

Słabo? Bez przesady. Po pierwsze, najlepszy koszykarz na świecie wciąż nazywa się LeBron James i tego tytułu nie można odebrać jednym sezonem - nawet tak genialnym jak ten w wykonaniu Stepha Curry'ego. Dwa, wielu uważa, że Warriors nie przeszli jeszcze próby charakteru, której Cavs doświadczyli już parę razy. Naturalnie, mogą mieć szczęście do końca, nie dostać żadnego figla od losu i będzie to lukrowana historia od startu do mety, ale też nikt nie jest w stanie powiedzieć jak zareagują, gdy coś przestanie iść zgodnie z planem. Trzy - playoffs to inne granie niż sezon zasadniczy, a Finals jeszcze inne niż playoffs. Nikt ze składu Golden State nie dotarł nigdy tak daleko - wszyscy są debiutantami na tym poziomie rozgrywek. Cavaliers? W puli 18 wejść, a w tym 9 pierścieni. 

Warriors pozostają faworytem, ale zawodnicy Cleveland pokazali na przestrzeni całych rozgrywek coś więcej niż tylko koszykówkę. Być może zbyt śmiała jest teza - w oparciu o liderowanie Curry'ego i James'a - mówiąca o podobieństwie do mistrzowskiej serii z 1995 roku, gdy mistrz Olajuwon wziął na warsztat czeladnika O'Neala. Jednakże, porównywanie obecnych Cavs do składu z 2007 roku, też jest mocno nie na miejscu, nawet jeśli miałoby się skończyć tak samo.

Nie podoba mi się również robienie ze Wschodu na każdym kroku tych gorszych, którzy właściwie powinni rozkładać dywan Zachodowi. Jest to bez wątpienia konferencja silniejsza, również przez aspekty poza koszykarskie, ale często zbyt mityczna. Cavaliers wygrali 14 z 15 ostatnich spotkań z herosami z drugiej strony USA. Na palcach jednej ręki można też policzyć tych, którzy z niej wychodzą nie nazywając się Spurs lub Lakers, a ostatnie 10 Finałów to raptem 6-4 dla Zachodu.

Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieć piękne Finały. Jest aktualny MVP i 4-krotny były MVP. Są dwaj trenerzy debiutanci - pierwszy raz w historii, a jak ktoś lubi złośliwości - pierwszy raz od premierowego sezonu NBA. Mamy wreszcie zwycięstwo otwartej przyjemnej koszykówki, gdzie słynne powiedzenie "żyjesz z trójek, umierasz z trójek" trzeba na razie schować do szuflady, wszak zmierzą się dwie najczęściej rzucające z dystansu ekipy. Pierwszy raz do Finału dotarła też ekipa grająca z najintensywniejszym tempem (Warriors) i taka, która w pewnym momencie sezonu miała dopiero 20-ty rating defensywny (Cavaliers). Dodatkowo, Draft 2011, który miał być słabiutkim, będzie miał czterech przedstawicieli swojej klasy w wyjściowych piątkach (Irving, Thompson, Shumpert, K.Thompson), więc nic w tej lidzie nie działa ostatnio według schematów.

Największy smaczek? Ulubione słowo za oceanem - statystycznie. Golden State Warriors mają statystycznie najlepszy sezon od czasu Chicago Bulls z 1997 roku, a Cleveland Cavaliers są w playoffs statystycznie... lepsi od GSW, zarówno w ataku, jak i obronie. No to może po prostu zagrajmy?

Jak może wyglądać seria?

Nie będzie na pewno niczym mądrym pójście z "Wojownikami" na naparzankę zza łuku i sprawdzanie w trakcie meczu, czy bardziej rozgrzany jest tego dnia Irving i Smith, czy może Curry i Thompson. Cavaliers powinni poszukać podobnej koszykówki, co Memphis Grizzlies, którzy zafundowali Warriors trochę przygód w drugiej rundzie i bardziej błędy własne powstrzymały ich przed postawieniem GSW pod ścianą 3-1. Podopieczni Davida Blatta mają wszelkie narzędzia do tego, żeby wdrożyć podobny game-plan defensywny, a jednocześnie posiadają dużo lepszych wykonawców w ofensywie by nie musieć umierać w ataku. Pewną namiastkę mieli już w rywalizacji z Atlanta Hawks, która oczywiście nie ma takiej indywidualności jak Curry i rim-protectora w postaci Boguta, ale też wygrała 60 meczów w oparciu o dużo asyst i miotanie piłką z dystansu. Cavs eliminowali już wysokich i wolnych oraz szybkich i niskich - nie mają żadnego powodu, by przestraszyć się teoretycznie kompletnych Warriors.

Obok czysto koszykarskich x's-and-o's, bardzo ważny będzie właśnie czynnik psychologiczny, który często jest pomijany, zwłaszcza przez osoby, które nigdy nic nie trenowały. "Wejście" na Warriors, drobne prowokacje, wykazanie tego całego know-how jakie ma James i weterani, może się okazać nie mniej ważne niż rozrysowanie dobrej zagrywki. LeBron dał się zjeść psychicznie w 2011 roku, więc Jason Terry w pewnym momencie tamtej serii rzucał mu bezczelnie sprzed nosa i trafiał - właśnie tyle może zdziałać psychika. Dodatkowo, często przechodzi na cały zespół, stąd w tamtych Mavs były takie kwiatki jak życiowy Stevenson, celny Cardinal, czy Mahinmi wbijający punkty at the buzzer

Na pewno "coś" trzeba zrobić z Curry'm, będącym już w tym elitarnym wąskim gronie, które się chcę ograniczać, a nie zatrzymywać, bo tego zrobić się nie da. "Coś" jest najpewniej drugim imieniem Matthew Dellavedovy, który mógłby zapisać spektakularną kartę, gdyby widocznie ograniczył lidera Golden State. "Delly" lubi siadać na przeciwniku na całej długości boiska, za czym średnio przepada Curry, a także z zacięciem rozbija się z wysokimi na zasłonach, które stawiają jego matchup'owi. Mam taki szalony pomysł, żeby Irving grał z ławki, bowiem w piątce będzie ciężko go ukryć w obronie (Barnes?). O ile Kyrie zrobił postęp defensywny, to po pierwsze wciąż jest kontuzjowany, a po drugie - nie był to jednak progres milowy. Blatt raczej zacznie Finały z Irvingiem na starterze, więc najlepszą opcją na MVP ligi będzie Iman Shumpert. Jego umiejętności bronienia na piłce i szybka ręka do przechwytu, mogą być kluczowe. "Shump" bardzo dobrze switch'uje również na pick-and-rollach i ma świetne warunki fizyczne, które mogą zmniejszać Curry'emu możliwości wykreowania pozycji do szybkiego rzutu za linią, skąd karci najmocniej. Niewykluczone, że w pewnym momencie wkroczy po prosu James i spróbuje pokazać, że w zasadniczym oszczędzał się w "D" właśnie na takie momenty, a parę lat temu należała mu się nagroda DPOY.

Drugi ból głowy to Klay Thompson, który moim zdaniem potrafi się rozpalić rzutowo jeszcze bardziej niż Curry i ze względu na warunki być wszechstronniejszym w punktowaniu. Fajny, ułożony chłopak i aż się prosi by znów dużo pograć niskim składem, po to by rzucić na niego szalonego J.R. Smitha. Milczy się sporo o defensywie "Swisha", która schodzi na dalszy plan przy jego spektakularnych kontestowanych trójkach, ale J.R. naprawdę potrafi bronić na mistrzowskim poziomie. Oczywiście, jest zbyt zmanierowany żeby robić to od października do czerwca, ale przez cztery rundy na wiosnę? Jak najbardziej. W zależności od tego jak będzie rozkładać się opieka nad Curry'm, Thompsona kryć może także Shumpert, który powinien zaliczać kosmiczne minuty w serii. Na jego zdolność do bronienia bez piłki i biegania po zasłonach - co pokazał przy okazji matchupu z Korver'em - będzie duże zapotrzebowanie.

Co z kolei Warriors spróbują zrobić z LeBronem? Raczej nie wybiorą taktyki Bulls i Hawks, próbując więcej niż jednego defensora. Po pierwsze, Draymond Green był przez LBJ'a niemiłosiernie przestawiany w lutym, gdy James rzucił season-high 42 punkty, a po drugie - mają mnogość opcji. Jest jeszcze czołowy niegdyś w NBA lock-down defender Andre Iguodala, czy atletyczny Harrison Barnes, a warunki fizyczne mogą dać szansę nawet dla Shauna Livingstona. Nie można wykluczyć, że Steve Kerr nie będzie na początku podwajał LeBrona, by ten nie uruchamiał swoich strzelb zza łuku i sam pokazał, czy odzyskał czucie dystansu. "Chciałbym wierzyć, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Pewności jednak nie mam." - twierdzi Iguodala. "Kilku się udało, ale wielu poległo." - kwituje Green.

Bardzo ważna będzie bitwa o tablicę i trumnę. Cavaliers są 12-0 w tych playoffs, gdy zaliczają więcej zbiórek od rywali i nie trzeba mówić, że jest to zwykle pole do popisu dla Tristana Thompsona. "Double T" będzie miał jednak teraz przeciwko sobie inną maszynę do zbierania, czyli Draymonda Greena, który może nie wygląda, ale zbiera aż 11 piłek na mecz podczas wiosennej kampanii Warriors. Będzie też próbował wyciągać Tristana na obwód, ale warto dodać, że Kanadyjczyk zdał podobny egzamin już przeciwko Millsap'owi. Dodatkowo, mała ciekawostka - Green spudłował wszystkie 10 trójek przeciwko Cavs w regular-season.

"Kawalerzyści" i "Wojownicy" są też najlepszym przykładem tego jak ważna w mistrzowskich aspiracjach jest elitarna ochrona obręczy. Timofey Mozgov odmienił sezon Cavs po swoim transferze z Denver, a Warriors grają na poziomie swojego potencjału w dużej mierze dzięki temu, że wreszcie zdrowy jest Andrew Bogut. Rosjanin i Australijczyk są najlepszymi strażnikami kosza w playoffs i gdy są na parkiecie - ich drużyny pozwalają rywalom na około 10% efektywności mniej. Mozgov przepuścił tylko 37 z 91 piłek (40.7%) na obręczy, a Bogut 47 z 119 (39.5%). Obaj mają dość ograniczonych zmienników (Perkins - Ezeli) i wygrać pojedynek może ten, który później wpadnie w faule.

CZYTAJ DALEJ: ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW NBA - CZĘŚĆ DRUGA

czwartek, 04 czerwca 2015, cavsbloxpl
FACEBOOK - wideo, ciekawostki, plotki, mini-newsy

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Pablo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/04 22:59:04
Będzie ciężko. Nie liczyłem, że Cavs dotrą aż do finału. Teraz jednak już tylko 4 małe kroki dzielą nas od spełnienia marzeń. Wszystko albo nic. Go Cavs!!!