Najstarsza strona o Cleveland Cavaliers w Europie. Codzienna dawka aktualności i publicystyki. Cavs, LeBron James, Kevin Love, Kyrie Irving, BIG3.
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          






PLAYOFFS 2016

FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


PLAYOFFS 2015

FINAŁY NBA

ZAPOWIEDŹ SERII

WNIOSKI PO SERII

WYNIK: 4-2 WARRIORS



FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


POLECANY TEKST


Kemp w Cavs | Więcej...


SEZON ZASADNICZY

OSTATNI MECZ
vs.
113:108


ZAPOWIEDZI | RELACJE
TERMINARZ | STATYSTYKI
LIDERZY | TABELE
TRANSAKCJE | SKŁAD



CZAT


TWITTER


CZYTAJ O...


KYRIE IRVING


LEBRON JAMES


KEVIN LOVE


ANDERSON VAREJAO


TRISTAN THOMPSON



Wpisy z tagiem: Kevin Love

czwartek, 25 czerwca 2015
Startuje szalone lato w Cavaliers - analiza sytuacji

Adam Wałaszyński

Dziś Draft do NBA, który nie jest jednak dla Cleveland Cavaliers tak ważny jak w latach ubiegłych. Z dużo większym zaciekawieniem kibice "Winno-Złotych" spoglądają na rynek wolnych agentów, który wystartuje 1 lipca. Cavaliers mają dużo pracy do wykonania by utrzymać zespół, który otarł się o tytuł w tym sezonie i aby jeszcze wzmocnić go na tyle by wygrał dla Cleveland wyczekiwany tytuł.

Cavs podjęli póki co opcję zespołu jaka widniała w kontrakcie Timofeya Mozgova na sezon 2015/2016 i tym samym zatrzymali Rosyjskiego środkowego na świetnej pensji 4.9 mln $. To sympatyczny, ale oczywisty początek szalonego lata czekającego "Kawalerzystów", którzy mogą mieć nawet 10 własnych wolnych agentów.

Lada dzień klub oficjalnie przedstawi też oferty kwalifikowane dla Matthew Dellavedovy, Tristana Thompsona i Imana Shumperta, co uczyni ich zastrzeżonymi wolnymi agentami. Cavs będą mogli sami usiąść z nimi do stołu by wynegocjować nowe umowy, ale jednocześnie nabędą prawo by w ciągu trzech dni (nie tydzień, zmiana w nowym CBA)  wyrównać ewentualną ofertę, którą RFA podpiszą z innym zespołem.

Z opcji zawodnika zrezygnować mogą LeBron James, Kevin Love oraz J.R. Smith i prawdopodobnie przed 1 lipca wszyscy trzej się na to zdecydują, zostając niezastrzeżonymi wolnymi agentami. Podobną możliwość ma także Mike Miller, ale on raczej nie pogardzi gwarantowaną sumą 2 mln $ na kolejne rozgrywki, zwłaszcza, że w obecnej formie miałby problem w ogóle znaleźć klub za gwarantowane pieniądze.

W sposób naturalny kończą się z kolei umowy Shawna Mariona, Kendricka Perkinsa i Jamesa Jonesa. Marion podtrzymuje wcześniejsze stanowisko o zakończeniu kariery, a Perkins wydaje się być totalnie zbędny w obliczu powrotu Andersona Varejao. Bardziej złożona jest sprawa „Champa”, który nieoczekiwanie był najbardziej produktywnym weteranem w ostatnim sezonie i można sobie wyobrazić jego powrót. Nie sprzyja mu jednak matematyka, bowiem zakładając, że drużyna zostanie wzmocniona, a dodatkowo może dojść pierwszoroczniak i ktoś z wymiany - będzie miejsce tylko dla jednego z dwójki Miller/Jones, czyli sprawa jest dla Jonesa niekomfortowa.

Dużą kartą do rozegrania pozostaje mityczny kontrakt Brendana Haywooda. Przypomnę, że jest to 10.5 mln $ opcji drużyny, z czego gwarantowane są tylko 2 jeśli zostanie zwolniony przed 1 sierpnia 2015. Jest to więc de facto miejsce w salary-cap dla drużyny, która tego miejsca nie ma. Przeczytaj: Kto w Drafcie? Piątka na celowniku Cavs

W tym momencie do gry wkracza dzisiejszy Draft do NBA. Pojawiły się pierwsze plotki, że Cavs próbują już handlować umową Haywooda opakowaną w 24 pick, którym dysponują. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że na mocy Stepien Rules - nie mogą wymienić picku przed Draftem, bowiem przyszłoroczny wytransferowali do Boston Celtics, a liga zabrania pozbycia się dwóch własnych z rzędu. Jest to przepis, który powstał w dużej mierze w oparciu o wyczyny byłego właściciela Cavs Teda Stepienia, rozdającego picki na lewo i prawo na lata do przodu. Można go jednak łatwo obejść dokonując wymiany tuż przed selekcją bądź po prostu umówić się z kimś na wymianę i wybrać tego kogo sobie życzy, a detale dopracować później. O tym kontrakcie jeszcze trochę niżej. Teraz  przyjrzymy się szczegółowo temu co się zbliża…

Posprzątać własne podwórko

Zatrzymanie trzonu obecnej drużyny jest kluczowe. Cały projekt z powrotem LeBrona byłby pozbawiony sensu, gdyby teraz budować mu nowe otoczenie i wyrzucić trudny, ale owocny sezon 2014/15 na śmieci. Sam LBJ najpewniej wyoptuje, ale zrobi to z przyczyn czysto technicznych, tak aby już za rok podpisać lukratywną umowę w nowym salary-cap i zostać najlepiej zarabiającym zawodnikiem w lidze.  Sportowo nigdzie się nie wybiera, więc przyjrzymy się po kolei tym, którzy rzeczywiście wchodzą na rynek.

Kevin Love. Największa zagadka od samego początku. Odejdzie czy zostanie? Woli trzecią opcję i wygrywanie, czy nabijanie statystyk i ładną pogodę? Wychodzi z chłopakami po treningach czy trzyma się z boku? Dlaczego nie ma go na zdjęciach z instagrama? I tak dalej, i tak dalej - stos plotek, które właściwie w 95% nie są miarodajne. Wiadomo, że sprawa Love'a, który ma za sobą trudny sezon, może być punktem zwrotnym tego offseason w Cleveland. Kevin kilka razy deklarował między wierszami, że chce zostać, ale żeby to było sakramentalne tak dla Cavs to też nie można powiedzieć. Na pewno dużo dzieje się w głowie tego chłopaka - widzi, że będzie tym trzecim i może mieć problemy w łapaniu się do All-Star, ale jednocześnie zauważa jak daleko drużyna zaszła bez niego i ile ma tutaj do wygrania. Stanowisko Cavaliers jest jasne - chcą Love'a zatrzymać. Jest to zrozumiałe, zwłaszcza, że oddano za niego dwie jedynki Draftu plus pick, a wewnątrz klubu panuje przekonanie, że CC są lepsi z nim.

Będzie to kosztowało. Cavs mają prawa Birda do Love’a, więc mogą mu zaproponować 5-letni kontrakt zamiast 4-letniego jak inne ekipy. Maksymalny kontrakt, czyli ponad 100 mln $ na 5 lat wydaje się być właśnie tą ceną, którą przyjdzie zapłacić za zatrzymanie Kevina i w Cleveland mają tego świadomość. Love nie jest w tej chwili wart takich pieniędzy, ale wie, że wciąż może licytować się magią nazwiska i tym, że prawdopodobnie i tak znalazłby się klub dający mu maksa (tylko 4-letniego). Cavaliers wiedzą z kolei, że dużo oddali i powoli kończą im się możliwości operowania składem ze względu na rosnącą listę płac. Długoterminowe związanie się z Love'm to zawsze szansa na jakąś wymianę i utrzymanie formatu BIG-3 z kimś innym w "roli Bosha".

Love może oczywiście wziąć swoją opcję i zobaczyć jak jego sytuacja boiskowa rozwinie się w następnym sezonie i wejść na tłusty rynek z powiększonym salary w 2016 roku. Jest to jednak o tyle ryzykowne, że mógłby stracić wspomnianą magię nazwiska, a nikt nie będzie się o niego zabijał jeśli do wyjęcia będzie na przykład Kevin Durant. Długoterminowe zabezpieczenie wydaje się być z jego punktu najkorzystniejsze, a Cavaliers nie mają wielkiego wyboru - chcą przecież wygrać tytuł.

Wariantem nie do całkowitego wykluczenia jest jeszcze sign-and-trade Love'a, ale żeby nie stracić na tym koszykarsko, to chyba jedyną opłacalną opcją byliby Blazers i LaMarcus Aldridge. Pokazywały się wiosną informacje, że Aldridge byłby gotów wskoczyć w buty Love'a, gdyby ten odszedł. Kevin mógłby być zainteresowany grą w Portland, bowiem dorastał w tamtejszych okolicach, a perspektywa dowodzenia, razem z Lillardem, solidną ekipą to lepszy pomysł niż Lakers, czy Celtics.

Aktualizacja: Zgodnie z przewidywaniami – Kevin Love zrezygnował z ostatniego roku kontraktu.

Tristan Thompson. Moim zdaniem sprawa jest dużo mniej skomplikowana niż się ją rysuje. Thompson dostanie potężne pieniądze i kropka. Maksymalne, albo niewiele mniej. Cavs są więźniem świetnych występów "Double T" w playoffs, a całą sytuację pogarsza fakt, że Tristan ma tego samego menadżera co LeBron James. Pytanie tylko, czy dogada się z Cleveland od razu, czy Thompson najpierw podpisze offer-sheet gdzieś indziej, która błyskawicznie zostanie wyrównana. Prędzej wyobrażam sobie scenariusz, w którym Cavs puszczają za darmo Love'a, niż Thompsona. Warto pamiętać, że Thompson będzie mógł podpisać tylko 4-letni kontrakt, bowiem jedyne dostępne przedłużenie 5-letnie, tzw. designated player extension, zostało wykorzystane rok temu na Kyrie'go Irvinga. Tristan będzie oczywiście koniec końców przepłacony, ale liga widywała gorsze kontrakty. Ten z pewnością da się ukryć w nowym salary, a "Double T" stanowi polisę ubezpieczeniową i w najgorszym wypadku jest jednym z najlepszych wysokich w lidze, którzy grają z ławki.

Iman Shumpert. Kolejny z klasy 2011, która po czterech debiutanckich sezonach wychodzi teraz po swoje wypłaty. "Shump" to fajny gość, który jest wręcz idealnie skrojonym zadaniowcem do drużyny LeBrona. Ultra-szybkie ręce, świetna obrona na piłce i solidna trójka to coś co jeszcze 20 lat temu było normą, ale dziś jest w cenie. W rookie year wydawało się, że Shumpert to nawet przyszły All-Star, ale wrócił na ziemię po poważnej kontuzji kolana i rola startera niepotrzebującego piłki to właśnie jest jego przeznaczenie. 32 mln $ na 4 lata wydaje się być uczciwą propozycją. Jest naturalnie zawsze rynek na tego typu usługi, ale faworyci szukający 3-and-D najczęściej wybierają tanich weteranów. Ponadto ciężko w tej chwili znaleźć drużynę, dla której miałoby sens wyłożyć 10, czy 12 mln $ rocznie dla Shumperta. Daje to Cavs i możliwość przeczekania początkowych wyższych żądań zawodnika.

J.R. Smith. "Swish" zaczął offseason po swojemu, czyli nieźle już namieszał. Kilka godzin po zakończeniu Finałów zapowiedział, że planuje odstąpić od ostatniego roku swojej umowy, opiewającego na ponad 6 mln $ i wejść na rynek. Niedawno ukazała się z kolei informacja, że może jednak podjąć opcję gracza. Ciężko przypuszczać, że Smith mógłby dostać gdzieś więcej niż 6 milionów, więc może mu po prostu zależeć na długości kontraktu i byłby skłonny wejść w coś w stylu 15 na 3. Zawodnik jasno deklaruje, że chciałby zostać w Cleveland, gdzie jego kariera odżyła tej zimy. Cavaliers nie znajdą z kolei na rynku lepszego strzelca ze swoim mini mid-level, więc szanse na dogadanie się obu stron są bardzo wysokie.

Aktualizacja: J.R. odstąpił od ostatniego roku, ale obie strony zainteresowane są nową umową.

Matthew Dellavedova. "Delly" napisał swoją własną historię podczas playoffs, gdy musiał zastąpić Kyrie Irvinga. Jest to jednak jedna z tych historii-pułapek, w którą nie mogą dać się złapać Cavaliers. Dellavedova to jeden z graczy, których kibice kochają. Jest bezkonfliktowy, zagra wszystko co nakaże trener, twardo broni,  a do tego na parkiecie zostawi całe serce i wnerwi kilku rywali. Nie możemy jednak zapominać, że to nadal chłopak z dużymi ograniczeniami fizycznymi, stosunkowo nieregularnym rzutem, a jego dużą siłą było prześmiewcze postrzeganie ze strony rywala, które po tej wiośnie niewątpliwie się zmieni. Matthew może jak najbardziej w drużynie zostać (nie więcej niż 3-4 miliony rocznie), ale Cavs potrzebują jeszcze jednego rozgrywającego.

Wzmocnienia

Zakładając, że Cavaliers zatrzymają swoich wolnych agentów, którzy stanowili trzon w zakończonym sezonie, a skład uzupełnimy o tych, którzy są aktualnie pod kontraktami i nie wliczamy potencjalnej wymiany za kontrakt Haywooda – pozostają cztery wolne miejsca w składzie na 2015/2016.

Kyrie Irving / ???/ Matthew Dellavedova

Iman Shumpert / J.R. Smith / Joe Harris

LeBron James / ??? / Mike Miller

Kevin Love / Tristan Thompson / ???

Timofey Mozgov / Andy Varejao / ???

Gołym okiem widać kilka potrzeb, z czego najważniejsze wydaje się znalezienie zmienników z prawdziwego zdarzenia dla Irvinga i Jamesa. Nie zaszkodzi dodanie jeszcze jednego podkoszowego, którym najpewniej będzie weteran lub rookie, bowiem nominalna podkoszowa czwórka praktycznie nie zostawi żadnych minut. Jedno miejsce warto też zachować na atrakcyjna marcową deadline zwolnień.

Kyrie potrzebuje backupu, który zdejmie z niego wiele niepotrzebnych minut jakie przyjmował w sezonie zasadniczym, a jednocześnie potrafi wykreować swoją własną ofensywę, czyli coś czego nie umie niestety poczciwy "Delly". Idealnym rozwiązaniem wydaje się być Mo Williams, który jest czołowym zmiennikiem na pozycji numer jeden w lidze. Jeśli wierzyć doniesieniom, Mo jest więcej niż zainteresowany ewentualnym powrotem do Cleveland i dokończeniem u boku LeBrona tego, czego nie byli w stanie zrobić w latach 2008-2010. Williams nie był gotów udźwignąć roli głównego pomocnika Jamesa w tamtych czasach, ale jako drugi rozgrywający pasowałby wybornie. W Charlotte Hornets pokazał, że wciąż ma wiele paliwa w baku i potrafi nawet wejść do piątki w przypadku kontuzji. Finansowo prawdopodobnie udałoby się wypracować kompromis gdzieś na poziomie 3 mln $, najpewniej w konstrukcji 1+1, czyli pierwszy rok gwarantowany oraz opcja gracza na drugi. Wydaje się to być więcej niż małżeństwo z rozsądku i szanse na powrót Mo do Cleveland są wysokie. Inne ciekawe opcje to Jameer Nelson, Beno Udrih, czy CJ Watson.

LeBron James pokazał, że tak naprawdę nie potrzebuje zmiennika, ale Cavs powinni być na tyle rozsądni by nadal monitorować jego minuty i zapewnić jak najwięcej odpoczynku w sezonie zasadniczym. Shawn Marion kończy karierę, Mike Miller ledwo chodzi, więc nie zaszkodziłoby dodać backup na niskim skrzydle. James w playoffs i tak prawie nie będzie schodził z parkietu, dlatego można te minuty tymczasowo rozdzielić między Smitha i Shumperta, włączyć bardziej Joe Harrisa, czy znaleźć pierwszoroczniaka w drafcie, ale zmiennik z definicji to wartość sama w sobie. Pojawiają się pierwsze plotki o zainteresowaniu usługami Mike'a Dunleavy'ego, który startował w Chicago Bulls, ale "Byki" chcą postawić w swoim nowym otwarciu na Tony Snella. W zasięgu Cavaliers powinny być również tak wielkie kiedyś nazwiska jak Tay Prince, czy Richard Jefferson. Ponadto, ze świetnej strony w Wizards pokazywał się momentami Rasual Butler, a Landry Fields chciałby odkurzyć karierę poza Toronto.

Jeśli chodzi jeszcze o kontrakt Haywooda - Cavs zapowiedzieli, że wykorzystają go do wzmocnienia zespołu i nie liczą się z kosztami. Proponuję jednak na lipiec zostawić plotki o tym, że Dwyane Wade wybiera się do Cleveland ponieważ jego ojciec nosił koszulkę Cavs w tamtym tygodniu i zrobiono mu zdjęcie.

Jedna z bardziej wiarygodnych informacji mówi o tym, że San Antonio Spurs oferują Tiago Splittera i Patty Millsa za Haywooda. Pozwoliłoby to Spurs zwolnić dużo miejsca w salary, by powalczyć później o LaMarcusa Aldridge’a. Właśnie taka koncepcja SAS ma ponoć hamować zapędy Cavaliers do wymiany. CC nie chcą pomagać rywalom do tytułu i sami w dalekiej perspektywie myślą o podkoszowym Blazers. Inne z głośniejszych nazwisk na wylocie w tym zasięgu lub po minimalnych korektach to m. in. David Lee, Nene, czy Danilo Galinari.

Będzie się działo! LeBron powinien odłożyć wakacje chociaż do połowy lipca i zacząć dzwonić. Dokładnie w ten sposób ak kiedyś zadzwonił do Shane'a Battiera z krótkim komunikatem: "Cześć. Tutaj Król James. Wbijaj do nas".

@_adasz_

poniedziałek, 01 czerwca 2015
Kevin Love nigdzie się nie wybiera?

Adam Wałaszyński

Kevin Love planuje wrócić na parkiet już w dniu otwarcia sezonu 2015/2016 i jak sam twierdzi - ma zamiar to zrobić w koszulce Cleveland Cavaliers.

Love był w niedzielę pierwszy raz do dyspozycji mediów, po tym jak przeszedł operację barku, która zakończyła jego sezon. Poważnej kontuzji nabawił się w czwartym meczu pierwszej rundy playoffs, gdy Kelly Olynyk z Boston Celtics, w bandycki sposób de facto wyrwał mu ramię ze stawu barkowego. "Jestem szczęśliwy z tego jak postępuje moja rehabilitacja." - przekonuje Love.

"Szczerze, nawet o tym nie myślałem, ale jak wspomniałem - spodziewam się, że będę gotowy na pierwszy mecz nowego sezonu." - dodał silny skrzydłowy.

Jeden z dziennikarzy natychmiast zapytał, czy ma na myśli to, że założy wtedy dres Cavs, a były gracz Timberwolves natychmiast odparł - "Yes, sir".

Love ma jeszcze rok kontraktu, który gwarantuje mu gażę w wysokości 16.7 mln $, ale jest to tylko i wyłącznie opcja zawodnika, więc równie dobrze może zorientować się na to by zostać wolnym agentem. Jeśli zdecyduje się przed 30 czerwca - będzie mógł już tego lata podpisać nowy kontrakt z Cleveland, bądź z jakąkolwiek inną drużyną. Cavaliers mają delikatną przewagę, bowiem posiadają jego prawa birda i mogą zaproponować 5-letnią umowę, rok dłuższą niż inni.

Właściwie przez cały sezon słuchamy o potencjalnym odejściu Kevina do Los Angeles Lakers, New York Knicks, czy Boston Celtics. Mityczne "źródła" mówią, że Love źle się czuje w roli trzeciej opcji Cavs, nie żyje blisko z drużyną poza parkietem, a LeBron James i spółka lepiej radzą sobie bez jego słabej defensywy.

Kevin Love to jednak zawodnik formatu All-Star i nie można go sobie ot tak odpuścić, tym bardziej jeśli spojrzymy ile za niego oddano w sierpniu do Minnesoty. Im dalej w las, tym lepiej odnajdywał się w ekipie Davida Blatta, a tuż przed kontuzją zaliczył przełomowe spotkanie w Game 3 z Celtics. Także jego spuścizna mogłaby ucierpieć na ewentualnym odejściu i Love miałby przez wiele lat problem by pozbyć się łatki klasycznego nabijacza statystyk, niezdolnego do poświęceń dla wygrywania tytułów.

Nie jest też prawdą jakoby był odludkiem - regularnie utrzymuje kontakt z Tristan'em Thompson'em, Matthew Delllavedovą, czy Iman'em Shumpert'em... "To co jest świetne w dzisiejszej technologii to fakt, że możesz być z kimś w bliskim kontakcie na odległość. Mamy na przykład swoje grupy do pisania, gdzie wszyscy po sobie jeździmy, więc jest zabawnie". Niedawno otrzymał także pozwolenie na latanie samolotem i będzie towarzyszył drużynie w Oakland, gdzie w czwartek ruszają NBA Finals. "Oczywiście, że wolałbym być tam jako zawodnik i z ludzkiego punktu widzenia jest to bardzo ciężkie. Jednak to, że teraz mogę podróżować i wspierać chłopaków, to już jest duża radość i ciągle czuję, że jestem wielką częścią tego wszystkiego." - zauważa.

Cavaliers mają bilans 8-2 bez Love'a i w tym czasie ograli Chicago Bulls oraz Atlanta Hawks, by zameldować się w swoim drugim w historii finale ligi. Kevin był na parkiecie, gdy "Kawalerzyści" świętowali wygranie Konferencji Wschodniej. "Było świetnie. Muszę jednak powiedzieć, że przestraszyłem się, gdy w pierwszym momencie po wbiegnięciu na boisko, dostałem w bark od jednego z chłopaków. Miałem jeden z tych momentów, gdy myślałem, że powinienem pójść do szatni, usiąść. Wziąłem głęboki oddech, wyluzowałem się i dotarłem do domu najszybciej jak mogłem, by obłożyć bark lodem."

Love stracił 7 kilogramów od operacji i jest ograniczony do kilku ćwiczeń. Może między innymi jeździć na rowerku stacjonarnym, czy biegać po bieżni. I tak od ok. 5 tygodni.

Silny skrzydłowy Cavs. nazwał zagranie Olynyka "Zagrywką z ligi buszmeńskiej", ale emocje już trochę opadły i załagodził swoje stanowisko. "Byłem bardzo rozemocjonowany tym co się stało. Pewnie wszyscy myśleli, że wstawią mi bark na miejsce i będę w stanie wrócić, ale ja od początku wiedziałem co się stało. Jakoś po tygodniu odezwałem się do niego i napisałem wiadomość, że wszystko w porządku. To było twarde zagranie, ale idziemy dalej." - zaznacza.

Love był w świetnym nastroju, co udowodnił, gdy został zapytany, czy jego zdaniem LeBron James jest jak na razie MVP tych playoffs. Była to subtelna zaczepka, nawiązująca do stwierdzenia Love'a, który w marcu stwierdził, że MVP sezonu zasadniczego uznałby Russellla Westbrooka z Thunder, z którym grał kiedyś w UCLA.

"Cóż, jak powinienem odpowiedzieć?" - wybuchnął śmiechem. "Tak, tak uważam."

"Będę kontynuował ciężką pracę by wrócić przez lato do zdrowia i być gotowym do gry pierwszego dnia nowego sezonu. Jednak tak jak wspomniałem - jestem super szczęśliwy i dumny z osiągnięć tych chłopaków. Ja przez mój bark upadłem po drodze, ale oni byli przy mnie i mnie podnieśli - tak jak przez cały czas." - kończy Love.

Varejao zagra w Finałach?!

Media w Cleveland spekulują, że Anderson Varejao może zostać aktywowany na Finały NBA, które startują w czwartek. Podobno w klubie jest już spakowana walizka z jego meczowymi trykotami i kompletem treningowym, więc w każdej chwili będzie mógł być wpisany do protokołu. Varejao nie gra odkąd w grudniu zerwał ścięgno Achillesa i teoretycznie jest dopiero w połowie drogi w rehabilitowaniu tej paskudnej kontuzji, która często zabiera pełny rok. Cavaliers sprowadzili od tego czasu między innymi Mozgova i Perkinsa, ale małe umiejętności tego drugiego oraz kontuzja Love'a, sprawiły, że David Blatt praktycznie nie dysponuje poważnym wysokim z ławki. Trener Cavs często zaniża wtedy skład i wprowadza Jamesa Jonesa jako stretch-four, więc na pewno nie pogardziłby prawdziwym podkoszowym. Pytanie, co jest w stanie dać Varejao po pół roku bez gry i raptem po kilku lekkich treningach indywidualnych?

Marion mógł zmienić układ sił w NBA?

Smaczek sprzed lat ujawnia dziennik "Miami Herald". Shawn Marion, dziś weteran Cavs, a niegdyś czołowa figura w Phoenix Suns, miał się latem 2007 roku bardzo upierać w sprawie maksymalnego przedłużenia kontraktu jakiego oczekiwał od "Słońc" po wygaśnięciu aktualnej umowy. W czym rzecz? A no w tym, że w ten sposób rozbił omawiany transfer Kevina Garnetta do Phoenix. Minnesota Timberwolves nie chcieli wchodzić w takie zobowiązania i wybrali bardziej perspektywiczny pakiet młodzieży i picków z Boston Celtics. Przy udziale Mariona mogło więc nigdy nie dojść do powstania BIG-3 "Celtów", a co więcej... BIG-3 Miami Heat. Shawn trafił bowiem w 2008 roku do Miami za Shaqa i na Florydzie dalej twardo obstawał przy swoim. Pat Riley nie zdecydował się jednak na zasypanie swojego salary-cap taką umową, więc "Matrixa" oddano do Toronto Raptors i latem 2009 roku został wolnym agentem. Podpisał ostatecznie 5-letni kontrakt na 39 mln $ z Dallas, negocjując też po drodze z Cavs.

@_adasz_

piątek, 12 września 2014
Miller: Czułem, że Cleveland to najlepszy kierunek

Adam Wałaszyński

Rzucający obrońca Cavaliers, Mike Miller, mógł jako wolny agent podpisać kontrakt w dowolnym miejscu.  Inne kluby oferowały mu lepsze pieniądze i więcej minut gry. Nie były to jednak argumenty z którymi należało się zgłaszać do Millera po jego 14 sezonie w NBA, który spędził w Memphis, notując średnio 7.1 punkta (46% za trzy) z ławki jako cenny swingman w rotacji trenera Davida Joergera. Jeden z najlepszych strzelców zza łuku w lidze, szukał po prostu okazji by powalczyć o swój trzeci pierścień mistrzowski. Możliwość zaproponowania mu ponownego połączenia talentów z LeBronem James’em mogła tylko i wyłącznie pomóc przy rekrutacji...

„Bardzo ważne. Na tym etapie kariery, na jakim ja się znajduję, wszystko kręci się wokół tego być dać sobie największą szansę do wygrywania.” - odpowiada Mike pytany o to jak ważne jest dla niego znów być klubowym kolegą LeBrona. „Czułem, że to najlepszy kierunek dla mnie. Ponowne połączenie sił z nim to duże szczęście i postaramy się wyciągnąć z tego jak najwięcej korzyści.” - dodaje.

Miller asymiluje się ze społecznością w Cleveland. Niedawno promował swój przepis na trójwarstwowego burgera, który został nazwany „Mike Miller 3 Point Special”. To jednak nie zdolności kulinarne, a zabójcze rzuty za trzy skłoniły GM’a Cavs Davida Griffina do obrania sobie Mike’a za cel na rynku wolnych agentów. Doświadczenie było kolejnym czynnikiem - Miller pomógł LeBronowi w Miami wygrać dwa tytuły, znakomicie rozciągał obronę rywali i trafiał kluczowe rzuty. Jednocześnie, zaciskał zęby i nie dawał się prześladującym go wtedy kontuzjom. Problemy ze zdrowiem dały za wygraną w ostatnich rozgrywkach i Miller wystąpił we wszystkich spotkaniach Grizzlies.

Wie też jak radzić sobie z presją, gdy drużyna jest na świeczniku – tak jak Miami Heat latem 2010 roku. Griffin i inni działacze Cavaliers zaliczyli historyczne lato i na przestrzeni miesiąca zmienili drużynę będącą pod kreską konferencji wschodniej w jej największą siłę, a dla wielu nawet murowanego faworyta do tytułu mistrzowskiego. Miller ma świadomość, że porównania z tamtymi Heat są nieuniknione i będą się pojawiać - „Wszystko bierze się z tego, że dodajesz wiele talentu w praktycznie tym samym czasie. To bardzo zbliżona sytuacja do tej, którą mieliśmy w Miami, ale na dzisiaj to jedyne podobieństwo. W dalszym ciągu trzeba wyjść na boisko i zagrać.”

Mike bardzo chciał znów grać z LeBronem, ale los sprawił, że zjednoczy się ponownie także z innym wielkim zawodnikiem - Kevinem Love'm. Mało kto pamięta, ale Miller i Love dzielili szatnię Minnesota Timberwolves w sezonie 2008/2009. Kevin debiutował dopiero na zawodowych parkietach, już wtedy zdradzając nieprawdopodobny potencjał: „Potrafił dać Ci 12 punktów i 10 zbiórek mimo, że nie miał rozpisanego żadnego zagrania pod siebie. To unikat w tej lidze, a teraz świeci już pełnym blaskiem. Rozciąga grę, trafia trójki i zbiera na takim poziomie, że jest niesamowitym dopasowaniem do umiejętności Kyrie’go i LeBrona.” - wspomina. Przybycie Love’a jeszcze bardziej rozpaliło kibiców i było ulgą dla włodarzy klubu, którzy wreszcie wyegzekwowali transfer nad którym pracowali grubo ponad rok. „Przed transferem mieliśmy te same cele, ale z nim czujemy się jeszcze lepiej. Teraz rola nasza, trenerów, całej organizacji, by wykonać naszą robotę i dokonać poświęceń dla dobra szatni i zespołu.”

PRZECZYTAJ TAKŻE : MIKE MILLER - SYLWETKA

Nawet ze składem pękającym w szwach od talentu, Miller ma świadomość, że wygranie mistrzostwa NBA nie będzie sprawą prostą. Tego nauczył się właśnie w Miami, gdzie role pozmieniały się dokładnie tak jak teraz zmienią się w Cleveland – „Musimy być ze sobą. Kyrie miał inne zadania, Dion inne, Kevin w Minnesocie miał obowiązki których nie będzie musiał realizować w takim stopniu tutaj. Jak tylko wszyscy się dostosujemy do nowej sytuacji jako grupa, mamy wielką szansę na coś dużego.”

Jak długo może to potrwać? - „Nie można tego zmierzyć żadną jednostką. Każda drużyna jest inna i kwestią jest stopień zaangażowania, poświęcenia. Najlepszą rzeczą jest to, że mamy ludzi, którzy już tego procesu doświadczyli. Dodajesz Mariona, Jonesa, LeBrona, Haywooda i to czyni sprawy o wiele prostszymi w komunikowaniu się z mniej ogranymi zawodnikami.”

Części są na miejscach. Cavs mają świetną mieszankę doświadczenia z młodością i słyszą dźwięk otwierającego się okna na tytuł. Na kilkanaście dni przed startem obozu przygotowawczego, Miller ma jednak wiadomość dla kolegów - w NBA nic nie przychodzi łatwo, nawet dla najbardziej utalentowanego składu w lidze. „To z czego zdajesz sobie sprawę, gdy jesteś częścią mistrzowskiego zespołu to fakt jak przyjemne jest wygrywanie, ale takie prawdziwie. Jesteśmy gotowi na naszą przygodę.” - kończy.


@_adasz_