Najstarsza strona o Cleveland Cavaliers w Europie. Codzienna dawka aktualności i publicystyki. Cavs, LeBron James, Kevin Love, Kyrie Irving, BIG3.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            






PLAYOFFS 2016

FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


PLAYOFFS 2015

FINAŁY NBA

ZAPOWIEDŹ SERII

WNIOSKI PO SERII

WYNIK: 4-2 WARRIORS



FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


POLECANY TEKST


Kemp w Cavs | Więcej...


SEZON ZASADNICZY

OSTATNI MECZ
vs.
113:108


ZAPOWIEDZI | RELACJE
TERMINARZ | STATYSTYKI
LIDERZY | TABELE
TRANSAKCJE | SKŁAD



CZAT


TWITTER


CZYTAJ O...


KYRIE IRVING


LEBRON JAMES


KEVIN LOVE


ANDERSON VAREJAO


TRISTAN THOMPSON



Wpisy z tagiem: zapowiedź

piątek, 03 czerwca 2016
Zapowiedź Finałów NBA 2016: Cavaliers - Warriors

Adam Wałaszyński

Utalentowa klasa debiutantów, kilkadziesiąt zmian klubowych barw w lecie, ponad 2000 meczów zasadniczego oraz niespełna dwa miesiące playoffs. Do tego wiele nowych rekordów, zmian trenerów i kolejne zapisane tomy analiz taktycznych. Radość w klubach, które zrobiły wyniki ponad stan oraz złość tych co zawiodły. Bez wątpienia sporo działo się przez te 365 dni w NBA, ale na koniec sezonu ponownie jesteśmy w punkcie wyjścia. 28 z 30 ligowych ekip jest już na wakacjach, a o mistrzostwo zagrają Cleveland Cavaliers i Golden State Warriors. Wschód i Zachód. LeBron i Curry.

"The Rematch", "Payback Or Repeat?", "Road To Redemption" - nie brakuje tytułów zapowiadających powtórkę z rozrywki na głównej scenie NBA. Warriors pokonali w czerwcu 2015 roku Cavaliers w stosunku 4-2 i sięgnęli po tytuł - jak lubią mawiać amerykanie - mistrzów świata. Pomimo podobieństw, już na wejściu należy spodziewać się jednak innej serii niż 12 miesięcy temu. Cavaliers wreszcie dotarli bowiem do ostatniej rundy ZDROWI. Nawet w 2007 roku musieli radzić sobie bez Hughesa - wówczas drugi najlepszy zawodnik i defensor - a co dopiero przed rokiem, gdy kontuzje zabrały Love'a i Irvinga. Jak to zwykle bywa, w próbie chwili objawili się nowi bohaterowie (w 2007 Gibson, w 2015 Dellavedova), ale to było za mało. Na walce i gryzieniu parkietu można dojechać tylko do pewnego miejsca. O ile 9 lat temu raczej nic nie mogło pomóc w zatrzymaniu San Antonio, tak od roku wszyscy zastanawiają się kto broniłby dziś tytułu, gdyby BIG-3 była w pełni sił...

Tak naprawdę nie dowiemy się tego nigdy i tylko w małym stopniu sprawdzimy w najbliższym czasie. Nawiasem mówiąc, cała ta aura wspominek opadnie bardzo szybko - wraz z pierwszą piłką w czwartek. Rozmaite analogie istnieją, są widoczne gołym okiem, ale teraz to mimo wszystko różne zespoły. Warriors złapali mistrzowski swagger, którym zdemolowali zasadniczy, a w poniedziałek wyszli z serii gdzie trzy razy byli pod ścianą. Cavaliers meldują się zdrowi, z koszykarzami nie tylko lepszymi, ale i znacznie bardziej zżytymi ze sobą jako grupa. James i spółka są zmotywowani zeszłym czerwcem, ale i Curry z kolegami ma dość słuchania o gwiazdce przy tytule.

W Cleveland jest ogromna presja na pierwszy skalp od ponad pół wieku, a LeBron chce uniknąć bilansu 2-5 w Finałach. Czy jednak w Bay Area mają głowy wolne od stresu? Niekoniecznie. "Wojownicy" wiedzą, że po takim zasadniczym jaki mieli, brak tytułu będzie obiektem drwin. Ponadto, czeka ich gorące okno transferowe, gdzie ciężko będzie im zatrzymać Barnesa, czy Ezeli. Dziś wydają się przepotężni, a zaraz mogą spaść oczko niżej. Dla przykładu, po Finałach 2012 mówiono, że Thunder będą do nich wracać co roku. Nie wrócili ani razu i teraz drżą, że stracą Duranta. Taka to specyficzna liga - nic nie jest zagwarantowane, a okna mistrzowskie przeważnie są krótkie.

Będzie to 14 finałowy back-to-back w historii i warto wspomnieć, że z reguły rewanże wygrywali pokonani przed rokiem. Bilans to tylko 7-6, ale jeśli wyjmiemy dominację Bostonu z lat 60 to zostaje już 7-2. Tytuł przy tym samym rywalu byli w stanie obronić tylko Lakers w 1953 roku oraz oczywiście Bulls Jordana po dwóch bataliach z Jazz (1997/98). Ostatnie odkupienie sięga 2014, gdy Spurs zrewanżowali się Heat.

Jak może wyglądać seria?

Na początek kilka słów oburzenia. Jest dla mnie niepojęte, że Draymond Green wyjdzie w czwartek na parkiet po to tym co wyprawiał w serii z Thunder. Dwa kopniaki w krocze, do tego kilka kolejnych wymachów nogami i na koniec próba wyrwania ramienia Adamsa. Jestem przy tej lidze na tyle długo by zdawać sobie sprawę, że jej szefostwo - mając w zasięgu rewanż i świetne słupki oglądalności - nie zawiesi go przy 1-2, czy 2-3. Nie sądziłem jednak, że ujdzie mu na sucho MMA z Game 7. Obstawiałem, że w ramach nauczki Finały zacznie w garniturze. W bardzo podobnej sytuacji sezon stracił przecież w tamtym roku Love. Tak czy siak, Green jest dwa techniczne albo jeden niesportowy od automatycznej kary. Naprawdę, wielu było już irytujących zawodników. Green wyniósł jednak ten termin na kompletnie nowy poziom i ciężko dziś znaleźć osobę u której wzbudza sympatię.

Zostawiając sprawę jego kretyńskich zachowań, jest duszą drużyny z Oakland i jej katalizatorem. Warriors są +117 w 639 minut z Greenem na boisku i -8 punktów w trakcie 182 minut, które spędził na ławce. Green kontestował też najwięcej rzutów w playoffs - 271. Draymond to symbol przejścia w NBA na small-ball i przy 201 cm ma na koncie dużo grania jako center. Dzięki niemu pojęcie tweener to już nie powód do wstydu, ale podkreślenie wszechstronności. Będzie na pewno próbował wciągnąć Love'a w tyle pick-and-rolli ile tylko się da. Kevin musi bronić jak nigdy dotąd i sporo trafiać po drugiej stronie, jeśli chce grać duże minuty. Ty Lue to nie David Blatt i nie zawaha się przed posadzeniem go na ławce, gdyby został jakoś szczególnie wyeksponowany. Nie ta półka, ale zwróćmy uwagę, że K-Love solidnie radził sobie na picku Lowry-Patterson. Można też próbować chować trochę Kevina na Bogucie.

Tak, Oklahoma City mocno zrobili pod siebie. Wiecie co. Nie wiem jak można mieć dwóch graczy w TOP-10, wypuścić prowadzenie w serii i kilka punktów przewagi w crunch-time u siebie. Thunder niechcący pokazali jednak coś ciekawego - zneutralizowali słynną 'linię śmierci' Warriors (Curry-Klay-Iggy-Barnes-Green). Siała niesamowite spustoszenie w zasadniczym (+166 w 172 minuty), ale wygląda na to, że można się do niej dobrać przez świetne zbieranie na atakowanej tablicy i switch'owanie wszystkiego co się da w obronie. Eksportowa piątka "Wojowników" była -41 punktów w 19 minut w Game 3 i 4 w WCF. Wcześniej, +40 w 53 minut w poprzednich rundach.

Różnie z tymi naszymi switch'ami bywało, ale James, Thompson, czy nawet Frye są w stanie to robić. Chowając Frye'a na Barnesie - Lue mógłby stworzyć zmodyfikowaną wersję tego co grali Thunder. Cavaliers po cichu zbudowali też swoją własną linię śmierci, gdzie do Dellavedovy, Shumperta, Jeffersona i Frye'a dochodzi James. W tym ustawieniu rozbijają przeciwników aż o śr. 47 punktów na 100 posiadań i nie ma lepszej piątki w lidze z tych, które mają nabite co najmniej 50 minut. Znów nie ma wtedy na obrazku miejsca dla Love'a, która musi naprawdę zagrać dużą koszykówkę by wnieść do serii coś istotnego.

Ktoś napisał prowokacyjnie, ale bardzo wymownie - w Finałach zagra najlepiej i najefektywniej rzucająca ekipa za trzy oraz Warriors. Rzeczywiście, Cleveland pod wodzą Lue wygląda jak zespół, który od początku ma jeden cel - poskromić Golden State ich własną bronią. Jest to najbardziej widoczna różnica w stylu gry po zwolnieniu Blatta. Pójście z Warriors na wojnę na dystansie wciąż nie brzmi najlepiej, ale można spróbować - wygranie ze dwóch batalii w ten sposób mogłoby nimi wstrząsnąć. Mamy 6 strzelców, którzy trafiają ponad 40%, w tym jednego (Frye) mierzącego 210 cm. Kluczem jest by plan się na tym nie zaczynał i nie kończył. Doskonały przykład był w Toronto, gdzie w Game 3 i 4 odpaliliśmy... 82 trójki. Brakowało prostej gry. Cavaliers są na tyle zbilansowani by nie wpadać w pułapkę 'żyjesz z trójek, umierasz od trójek'.

W ostatnie dni przebrnąłem przez Finals 2015. Zarysowała mi się podstawowa różnica w zestawieniu z obecnymi Cavs. Każda piłka z potencjałem na szybsze rozrzucenie lądowała u Jamesa, schodziliśmy do half-court offense, a LBJ upychał się na bloku i kończył rzutem albo precyzyjnie dogrywał na spot-up'y. Gdzieś w tym wszystkim było jeszcze czekanie na Mozgova, wtedy drugiego najlepszego gracza w serii. Musieliśmy tak robić ponieważ nie było ludzi. Dziś wiadomo - byłyby dwa podania, bomba zza łuku i to z pewniejszych rąk. Irving i Love potrafią się wykreować sami. Kyrie to klasa sama w sobie, Kevin też potrafi się nakręcić jak zagra kilka dobrych piłek na łokciu, czy zrobi pompkę i zetnie. Również Smith - krytykowany za 2015 - będzie miał łatwiej jako dalsza opcja, a nie drugi obok Jamesa zawodnik kreujący swój rzut. Shumpert nie będzie musiał na blokadzie pachwiny trafiać na 40% tylko skupi się na bronieniu. Nawet Mo Williams może teraz wejść z samego końca ławki i rzucić coś po dryblingu. Lepsza opcja niż ciało Mike'a Millera. Generalnie inne światy.

Aha, nic nie zrobimy z Curry'm. Najzwyczajniej nie ma sposobu na obronienie rzutu z 10 metrów, w dodatku przez ręce i po pięciu kozłach. Oczywiście Dellavedova będzie go ścigał do utraty tchu, a Irving zaskakująco dobrze radził sobie w Game 1 przed kontuzją. Mogą być jednak momenty, gdy nic nie pomoże i wtedy trzeba robić to co ekipy, które ogrywały Warriors - zachować spokój. Nic się nie dzieje. Trafił trójkę. Z połowy? Ok, ma za nią tyle samo punktów co za spot-up z rogu. Wykorzystaj podniecenie hali i rozluźnienie w "D" - poszukaj łatwej dwójki. Opanowanie.

Tak samo w drugą stronę, Warriors nic nie poradzą z LeBronem jeśli zagra swoje. Spróbują wygonić poza trumnę i zrobić z niego strzelca. Poprzednio było tak samo, a LBJ nie brał jeńców do tego stopnia, że rozważano MVP dla pokonanego. I też zaczynał serię ze złamanym rzutem, a jednak trafiał w niej śr. 2 trójki. Teraz jest świeższy niż kiedykolwiek - bez bagażu minut i heroicznych występów. Co bardziej złośliwi uważają nawet, że zaczyna playoffs. Wielu ekspertów twierdzi, że James to bardziej drugi Magic niż Jordan i pewnie będą mieli kolejny argument na poparcie tezy. Obstawiam, że lidera Cavs też zobaczymy z konieczności jako centra w którejś fazie serii. Iguodala chyba nie może już bronić lepiej jak przed rokiem (LBJ 38% z gry, gdy był na parkiecie), aczkolwiek nie przestaje zadziwiać odkąd nie musi się skupiać na ataku.


Prześwietlenie rywala: Golden State Warriors



 

SEZON ZASADNICZY 2015-2016

Bilans: 73-9 ( Dom: 39-2 | Wyjazd: 34-7 | Ostatnie 10: 8-2 )

Pozycja w Dywizji: 1 (Pacyfik) i w Konferencji: 1 (Zachodnia)

 Punkty średnio rzucane: 114.9 i punkty średnio tracone: 104.1

 Rating ofensywny:  112.5 (1), rating defensywny: 100.9 (4) i tempo: 101.6 (2)

 

PLAYOFFS 2016

Rating ofensywny: 109.8 (2) | Rating defensywny: 100.9 (5)

Rzuty w półkolu:   276 / 461  (59.9%  m. 7) - 31.2% wszystkich rzutów

Rzuty w reszcie trumny:   84 / 205  (41%  m. 7) - 13.9% wszystkich rzutów

Rzuty z półdystansu:   113 / 285  (39.6%  m. 9) - 19.3% wszystkich rzutów

Rzuty za trzy (róg):   57 / 134  (42.5%  m. 4) - 9.1% wszystkich rzutów

Rzuty za trzy (po łuku):   155 / 385  (40.3%  m. 3) - 26.1% wszystkich rzutów

 

Głębia składu Warriors w przybliżeniu przedstawia się tak:


PG: Stephen Curry / Shaun Livingston

SG: Klay Thomspon / Leandro Barbosa / Ian Clark

SF: Harrison Barnes / Andre Iguodala / Brandon Rush

PF: Draymond Green / Mo Speights / James McAdoo / Kevoon Looney

C: Andrew Bogut / Festus Ezeli / Anderson Varejao


 w rotacji / poza rotacją / czasem grywa / kontuzjowany


Pigułka: Warriors zapisali nie tylko najlepszy zasadniczy w historii klubu, ale w ogóle. Cały sezon zastanawiano się, czy są w stanie pobić legendarny rekord Chicago z 1996 roku (72-10) i ostatecznie udało im się to w ostatnim meczu. Ekipa broniąca tytułu niewiele różni się od zeszłorocznej - zmieniły się tylko dalekie rezerwy. Odeszli Lee i Holiday, a wydraftowano Looney'a i podpisano Clarka z Jazz. Zimą doszedł jeszcze Varejao i... trener Kerr, który musiał opuścić kilka miesięcy przez operację pleców. Jego zastępca, Luke Walton, startem 24-0 wypromował się na tyle, że jesienią obejmie Lakers. Po drodze do Finałów odprawili Houston, Portland i Oklahome, z którą przegrywali już 1-3. W skrócie, to co czyni Warriors tak groźnymi to przede wszystkim maksymalnie wysokie tempo gry, duży ruch piłki i fakt, że mają wielu zawodników, którzy potrafią zarówno kreować rzuty innych jak i siebie. Do tego "Splash Brothers", oddający często głupie próby... które wpadają. Słowo wszechstronność powinno być alternatywną nazwą tego zespołu, a Iguodala jego drugim logo.

Seria w liczbach:

Cleveland Cavaliers byli przez 3 rundy najefektywniejszym atakiem NBA od 1987 roku, gdy Lakers zdobywali 117.8 punkta na 100 posiadań.

- Ich ofensywna efektywność spadała co prawda z kwarty na kwartę (od 123.3 pkt. na 100 p. w 1, do 106.5 w 4), ale wprost proporcjonalnie rosła za to defensywa (od tracenia 110.4 pkt. na 100 p. w 1, do ledwie 94.2 w 4).

- Trójki stanowiły aż 41% z ich rzutów, co jest najwyższym wskaźnikiem w playoffs i skokiem o 6% w porównaniu do zasadniczego. Najlepiej je trafiali - 43%, postęp przy 36% w regularnym.

- 25 trójek Cavaliers w meczu z Atlantą to nowy rekord NBA.

- Smith (46%), Irving (46%) i Love (45%) są odpowiednio na 1, 2 i 5 miejscu w skuteczności rzutów za trzy. Klasyfikowano 21 zawodników, którzy oddali co najmniej 50 prób. Gdyby Frye miał 5 prób więcej - byłby liderem (26/45 - 58%).

- By tyle rzucać, Cavs muszą coś odpuszczać, więc notują średnio tylko 23 wjazdy.

- Wyjściowa "5" ogrywa rywali o średnio 21.4 punkta na 100 posiadań piłki. Nie ma w NBA lepszej z tych, które zagrały co najmniej 100 minut.

- Cavaliers wypunktowują o 17.3 pkt. na 100 posiadań, gdy LeBron jest na boisku i są gorsi o 1.1 pkt. kiedy odpoczywa. Obrót o 18.4 pkt. jest 5-tym najwyższym u zawodników mających co najmniej 200 minut.

- Efektywny procent trafionych rzutów (za 2 i 3) wynosi u Frye'a 81.8% i jest najlepszym w gronie 86 koszykarzy, którzy oddali 50 i więcej prób.

- J.R. Smith 86% (106/123) z wszystkich swoich rzutów oddał zza łuku.

- Love (19/41) i Smith (17/28) są odpowiednio na 2 i 3 miejscu w trójkach trafionych z rogów. Przed nimi... Klay Thompson.

- Love trafił 11 z 34 rzutów (32%) w strefie zastrzeżonej i jest to najgorszy wynik u zawodników próbujących 25+ razy.

- Cavs w ECF zdobywali w 'pomalowanym' średnio 41 punktów, co było poprawą w stosunku do śr. 34 z Pistons i 28 z Hawks.

- Cleveland jest tej wiosny niepokonane, gdy rzuca co najmniej 100 oczek (12-0).

- Rywalom pozwala natomiast tylko na 94.3 na mecz i w 11 z 14 spotkań zatrzymywało ich poniżej setki.

- Cavs wygrywają średnio na tablicach 43-37. Różnica +6 piłek to drugi rezultat.

- James przewodzi pod względem rzutów w strefie zastrzeżonej (śr. 9.4) i całej trumnie (14.3). Trafiał w półkolu 82% w ECF.

- Cavaliers mają świetny bilans małych punktów po 3 rundach (1497-1320) i jest to drugi wynik w historii u progu NBA Finals.

- LBJ jest najlepiej podającym na dystans w lidze - 59 jego asyst siedmiu różnych partnerów zamieniało na trójki (31 z rogów).

- Tristan zebrał 18% dostępnych zbiórek w ataku kiedy był na parkiecie (1 m.).

- Cavs zdobywają 1.31 punkta na posiadanie kiedy stawia on Irvingowi zasłonę. To najlepszy wynik z 43 kombinacji z co najmniej 50 zasłonami. Na 3 miejscu (1.26 pkt.) para Irving i Love.

- Love chroni obręcz najgorzej (65%) z tych, którzy bronili przynajmniej 5 rzutów.

Golden State Warriors są najlepszym zespołem w czwartych kwartach, gdzie wypunktowują rywali o 16 oczek na 100 posiadań.

- Zanotowali największy procent asyst przy swoich koszach (62) i mają średnio 8 tzw. hokejowych asyst.

- Ruch piłki siadł im nieco z Thunder (śr. 310 podań przy 337 wcześniej), ale i tak był największy w Finałach Konferencji.

- Trafiają 51% za trzy, gdy wynik oscyluje w granicach 5 punktów różnicy przy 5 minutach do końca. Curry ma w takiej sytuacji 9/12, ale Thompson tylko 1/6.

- Aż trójkę koszykarzy wybrano do drużyn All-NBA (Curry, Thompson, Green).

- Curry mieści w koszu 51% prób z półdystansu. Najlepiej w NBA.

- Green jest 4 najlepszym strażnikiem obręczy, gdzie pozwala trafiać tylko 38%.

- Golden State to 10 ekipa w historii, która wyszła ze stanu 1-3 w serii.

- Klay Thompson prowadzi w trójkach z narożników boiska (23/46). Z prawego trafił 16 razy, a z lewego 7. Lideruje też w trójkach z catch-and-shoot.

- W Game 6 z OKC, Klay trafił 11 razy zza łuku, ustanawiając rekord playoffs.

W Finałach NBA 2015... Love nie grał, a Irving złamał rzepkę w pierwszym meczu.

- Cavs używali 7-osobowej rotacji, w której byli Jones i Mozgov - dziś rezerwa.

- Warriors zdobywali aż 109.3 punkta na posiadań w 4 wygranych przez siebie meczach i tylko 94.7 w 2 porażkach.

- Cavaliers rzucali mniej niż punkt na jedno posiadanie przez całą serię.

- Pierwszy raz w historii Finałów Game 1 i 2 kończyła dogrywka (1-1).

- Przez 6 spotkań Warriors byli +4 w 3 kwartach, +33 w 4 i +6 w dogrywkach.

- Curry (12/24), Thompson (5/11) i Iguodala (9/14) trafili 53% trójek oddanych w czwartych kwartach.

- Iguodala zdobył MVP. Golden State było +62 w 222 minuty z nim na parkiecie i -19 w 76 minut bez. LeBron trafiał 38%, gdy 'Iggy' był na placu.

- Osamotniony James notował 46 minut na mecz i oddał więcej rzutów (196) niż trójka innych "Kawalerzystów" razem (179).

- LBJ był też odpowiedzialny za 56% asyst całego zespołu.

- 'Linia śmierci' Warriors wystartowała w ostatnich 3 meczach serii i wypunktowała Cavs 154-126 w 70 minut.

Sezon zasadniczy i historia...

Jeśli też należysz do kościoła, który głosi, że zasadniczy jest rozrywką w stylu kina, czy wyjścia na piwo - witam. Jeśli nie? Spójrz. Warriors wygrali z Cavs 89:83 w domu (grudzień) i 123:98 na wyjeździe (styczeń). I teraz tak... Barnes opuścił pierwszy mecz przez kontuzję, a Irving grał drugi raz po operacji. Frye dołączył z kolei w lutym. Oba spotkania w Cavs zagrał za to Varejao, który dziś gra w Warriors. Mozgov był starterem, a Blatt trenerem. 'Linia śmierci' Warriors nie została użyta w żadnym meczu, a jej mała kopia z Cleveland jeszcze nie powstała. Ot, pół roku w NBA.

Nie ma usprawiedliwienia dla lania ze stycznia. Z perspektywy czasu było jednak potrzebne. Cavaliers posprzątali bałagan na własnym podwórku - oczyścili szatnię i zidentyfikowali się jako zespół. Być może tkwiliby nadal w toksycznej relacji z Blattem, gdyby tamtej nocy nie zostali zdmuchnięci z parkietu.

O krótkiej historii była już mowa. Pora zacząć pisać nową. Mój typ: 4-3 Cavaliers.

 

GAME 1: "Oracle Arena" w Oakland, 2/3 VI -  3:00 czasu polskiego

   VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK


PRAWDOPODOBNY SKŁAD WARRIORS:

PG - CURRY, SG - THOMPSON, SF - BARNESPF - GREEN, C - BOGUT

    

ŁAWKA: IGUODALA, LIVINGSTON, SPEIGHTS, EZELI,

BARBOSA, CLARK, RUSH, VAREJAO, MCADOO

KONTUZJE: LOONEY (NIE ZAGRA)

 

@_adasz_

piątek, 27 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers at. Toronto Raptors - G6

Adam Wałaszyński

Domowe obręcze już kilkukrotnie ratowały Toronto Raptors tej wiosny i gospodarze będą ponownie na nie liczyć, gdy w piątek zagrają o swoje być albo nie być w playoffs. Mają w Air Canada Centre bilans 8-2 tej wiosny, w tym dwie wygrane Game 7. Za dobrą monetę mogą wziąć też fakt, że Cleveland Cavaliers nie wygrali w ACC od marca 2015 roku i są tam 0-4 w sezonie. Za złą - w razie przedłużenia serii, Raptors muszą i tak wrócić do północno-wschodniej części stanu Ohio, gdzie są regularnie bici.

Nie inaczej było w środę kiedy Cavs rozbili Raps 116:78 w Quicken Loans Arena i zbliżyli się na jedno zwycięstwo od awansu do drugich NBA Finals z rzędu. Należy przypuszczać, że James i spółka przystąpią do szóstego pojedynku dużo bardziej skupieni niż w ostatni weekend, który zaczęli rozprężeni przewagą 2-0 w serii.

Cleveland przewodził odnowiony Kevin Love, który zdobył 25 punktów w 23 minuty, a po 23 oczka dołożyli LeBron James i Kyrie Irving. Toronto przegrywało momentami już o 43 punkty, by ostatecznie polec o 38. W sumie, Cavs wygrali trzy domowe mecze o łącznie 88 punktów, a w swojej hali nie przegrali od ostatnich Finałów.

Nie chcą jednak jeszcze raz sprawdzać siły własnego budynku i do ostatniego wyjazdu do Kanady zamierzają podejść inaczej niż wcześniej. "Chcemy zaprezentować takie nastawienie jakby to była nasza Game 7." - przekonuje trener Ty Lue. "Ciężko pracowaliśmy cały sezon by dojść do punktu, w którym jesteśmy, więc chcemy potraktować następny mecz jak siódmy." - dodaje.

Koszykarze Toronto próbują zapomnieć o środowym laniu i wrócić do zwycięskich schematów z soboty i poniedziałku, gdy zdołali wyrównać serię na po dwa. "Musimy grać w ten sam sposób w jaki graliśmy dwa dotychczasowe mecze w domu. To jest wszystko co możemy zrobić. Teraz nie możemy się martwić wyjazdem. Możemy nie dostać szansy by jeszcze raz tam pojechać, jeśli nie zagramy jutro dobrze." - argumentował Kyle Lowry po wczorajszym treningu rzutowym.

Sam Lowry może mieć jednak problemy by odnaleźć luz z Game 3 i 4, bowiem Lue naniósł usprawnienia i defensywa Cavs dosłownie osacza teraz gwiazdę Raptors. Lowry był podwajany, gdy tylko przekroczył linię środkową, a to samo spotykało go przy próbie grania pick-and-roll. Nawet kiedy nie musiał oddawać w pośpiechu piłki - nie potrafił odnaleźć rytmu i trafił tylko 5 z 12 rzutów, co dało raptem 13 punktów.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW KONFERENCJI WSCHODNIEJ

"Dinozaury" zostały przytłoczone od startu, gdy wpadły w szybki dwucyfrowy dołek. Mały powrót na dwa posiadania niewiele zmienił - zaraz byli minus 18 po pierwszej kwarcie. Później już tylko gorzej. 31 punktów straty do przerwy i 60:100 po trzeciej dwunastce. Stracili 18 piłek, w tym 5 było udziałem Lowry'go. "Są drastycznie niebezpieczni, kiedy LeBron idzie na Ciebie." - uważa All-Star Toronto.

W kwestii zagrożenia... Na mapie całych wschodnich playoffs może nie być bardziej niebezpiecznego punktu niż konieczność zagrania eliminacyjnego meczu przeciwko LeBronowi i jego kolegom. W poprzedniej rundzie, Cleveland nie przeszkodziła nawet 13 punktowa strata by wyeliminować Atlante na jej parkiecie.

DeMar DeRozan nie wydaje się jednak przejęty i również szuka korzystnych analogii. "Nie wiem skąd wynika ten komfort, który mamy kiedy postawimy się w trudnej sytuacji. Robimy tak cały rok i zawsze dajemy radę się podnieść. Myślę, że nakręcają nas przeciwieństwa i opór." - stwierdził po czwartkowej analizie wideo.

Mówi się, że może to być ostatni mecz DeRozana w Toronto - wszak jest mocno przymierzany do Lakers. Jeśli chce by był udany - lepiej dla niego, gdy uważał na sesji filmowej. Na odprawie z pewnością pokazano rzucającemu obrońcy jak Cavaliers zmienili krycie przy nim. DeRozan także był trap-owany, a kiedy szukał zasłon - miejscami jeszcze nawet hedge-owany, gdy wysocy Cavs (zwłaszcza Thompson) schodzili do niego i odprowadzali dopóki nie oddał piłki. J.R. Smith oraz LeBron James nie biegali również pod zasłonami, tylko poświęcali swoje ciała i przebijali się szczytem. DeRozan miał też ciaśniejszą opiekę przy próbach izolacji. Trafił jedynie dwa rzuty, kończąc z 14 punktami. Ratował się w dużej mierze osobistymi.

Po środowym zwycięstwie, Kyrie Irving przyznał, że wroga atmosfera jaka spotkała ich w Toronto - przerosła oczekiwania. "Prawdopodobnie po raz pierwszy w mojej karierze doświadczyłem czegoś takiego w wyjazdach w playoffs." - zakłada najlepszy strzelec Cavs. "Nasza komunikacja musi być dużo świeższa, ostrzejsza, bardziej werbalna. Wiele wynieśliśmy z tamtych dwóch meczów, ja również. Wiem czego się spodziewać i myślę, że podchodzę lepiej przygotowany niż do 3-ciego i 4-tego." - dodał.

Jeśli "Dinozaury" mogą wynieść jakiś pozytyw z piątej partii, to na pewno jest to powrót po kontuzji Jonasa Valanciunasa. Litewski center zdobył 9 szybkich punktów w 18 minut z ławki. Bardzo możliwe, że trener Dwane Casey poszerzy jego czas gry, albo nawet przywróci do wyjściowego składu. Valanciunas jest w stanie dać mu nowe możliwości. "Rzucenie mu piłki na blok na pewno nas uspokoi. Musi być jednak w stanie wychodzić z pułapek, podobnie nasi obwodowi. Popatrzyliśmy dzisiaj trochę na to na taśmie. Może na bloku rozdawać piłkę, ale i punktować. To daje nam trzecią opcję." - Casey.

Czy siła własnego parkietu i zdrowy Valanciunas to wystarczająco dużo by przedłużyć najlepszą wiosenną kampanię w historii Toronto Raptors? Casey na pewno nie traci ducha... "Byliśmy już wcześniej w takich sytuacjach. Jesteśmy w domu, a tutaj gramy bardzo dobrze. Gramy z jedną z najlepszych ekip w NBA, ale własna hala daje naszym chłopakom ukojenie. Rozumiemy, że już się podnosiliśmy z takiej pozycji i mam wiarę, że znów to zrobimy." - kończy coach. Ciągle dostępne są najtańsze bilety - po 167$.

******

Ciekawostki:

- Po środowej wygranej, Cavs są w playoffs 7-0 w domu, gdzie ogrywają rywali średnio o 21 punktów. 38 oczek różnicy nad Raptors w Game 5 to z kolei najlepszy wynik w historii klubu - o 7 punktów lepszy od... Game 1 z Raptors. Zarazem, był to piąty najwyższy blowout na poziomie Finałów Konferencji.

- LeBron ma w playoffs bilans 8-1, w tym 3-0 w ECF, kiedy jego drużyna wygrała Game 5 przy stanie 2-2. Jedyna wpadka sięga dekady wstecz i serii drugiej rundy z Detroit Pistons, w debiutanckiej kampanii Jamesa.

- Drugi raz tej wiosny Cavaliers zdołali dobić do 100 punktów przed czwartą kwartą. Wcześniej zrobili to w Game 2 serii z Hawks.

- Drużynę z Toronto utworzono w 1995 roku. Od tego czasu - do środy - nigdy nie przegrywała 30 punktami do przerwy.

- Na skutek dwóch długich rund z Pacers i Heat, Raptors grają co drugi dzień od 29 kwietnia i mają bilans 7-7.

- Trochę rozluźnienia poszukali więc Joseph i Carroll, którzy o drugiej byli widziani w Jack Casino w Cleveland w dniu piątego meczu.

- Bismack Biyombo i Jonas Valanciunas to jedyna para z tej samej ekipy, w której każdy ma co najmniej 120 zbiórek w playoffs.

- LeBron James zagrał właśnie swój 191 mecz w wiosennej kampanii i wyprzedził Magica Johnsona na 12 miejscu listy wszech czasów.

- James zrównał się ponadto z Kobe Bryant'em na 2 miejscu w punktach z rzutów wolnych (1.320). Prowadzi Michael Jordan, który trafił 1.463 osobiste.

- 21 oczek Cavs w Game 5 to najwięcej punktów z kontrataku w tych playoffs.

- James, Love i Irving siódmy raz zdobyli co najmniej 20 oczek. Cavs są wtedy 7-0.

- Żadna drużyna w historii nie awansowała do Finałów NBA, gdy zagrała wcześniej aż trzy siódme mecze.

- Raptors są ogółem 1-1, gdy w Game 6 grozi im eliminacja, ale zarazem 2-0 tej wiosny, gdy stawali pod ścianą w Game 7.

- LeBron James trafił do All-NBA First Team po raz 10 na 13 sezonów w lidze.

- Lider Cavs jest na drodze do swojej najlepszej, pod względem skuteczności, serii w życiu. Trafia w tej chwili 63% rzutów, w tym 84% w strefie zastrzeżonej.

 

INFO: "Air Canada Centre" w Toronto, 27/28 V -  2:30 czasu polskiego

 VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD TORONTO RAPTORS:

PG - LOWRY, SG - DEROZAN, SF - CARROLLPF - SCOLA, C - BIYOMBO

    

ŁAWKA: VALANCIUNAS, ROSS, JOSEPH, PATTERSON, JOHNSON,

POWELL, NOGUEIRA, THOMPSON, WRIGHT, CABOCLO

KONTUZJE: BRAK


@_adasz_

środa, 25 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers vs. Toronto Raptors - G5

Adam Wałaszyński

Wracając z Kanady, Cleveland Cavaliers nie mają nic do zadeklarowania przed Urzędem Celnym. Co więcej, ich zaliczka w Finałach Konferencji Wschodniej już została skonfiskowana przez Toronto Raptors i obecnie w serii widnieje remis 2-2.

Cavs zostali pozbawieni swojej dominacji w playoffs podczas przedłużonego weekendu w Toronto, gdzie miejscowi Raptors, napędzani przez fanatyczną publiczność, ku zaskoczeniu wszystkich, zdołali wygrać dwa razy. Powrócili na dobre do rywalizacji i teraz marzą o pierwszych w historii NBA Finals poza amerykańską granicą.

Po tym jak "Dinozaury" zostały wybite łącznie 50 punktami w dwóch starciach otwarcia - typowano, że Game 5 może w ogóle nie być. W najlepszym wypadku miało stanowić dobrą okazję dla Cleveland do świętowania w domu. Cavaliers nie byli jednak w stanie odeprzeć ataku walczących o przetrwanie Kyle'a Lowry'ego i DeMara DeRozana oraz zatrzymać na tablicach Bismacka Biyombo. Do tego doszły koszmarne pomyłki sędziowskie i faworyci znaleźli się w nieprzyjemnej sytuacji - pierwszy raz tej wiosny.

Nie ma teraz miejsca na błąd, zniknęło trochę naturalnego swaggera i odpadła łatka niezwyciężonych, która towarzyszyła ekipie z Ohio przez 10 meczów w playoffs. Cavs wciąż mają jednak dwa z trzech decydujących spotkań w domu, gdzie biją Raptors regularnie, a do tego to w ich koszulce biega po parkiecie niejaki LeBron James.

Gospodarze Game 5 są już po intensywnych przygotowaniach i kilkugodzinnej analizie wideo, która miała pokazać co poszło nie tak. Spekuluje się, że Tyronn Lue i jego sztab może wprowadzić kilku usprawnień. Jedna z omawianych wygląda bardzo poważnie - Channing Frye miałby zacząć zawody w piątce, a Thompson wejdzie z ławki.

Na razie to jednak wciąż tylko domysły. Wiemy natomiast, że podczas poniedziałkowego 99:105 w Toronto, "Kawalerzyści" nie wyglądali jak zespół, który chce powetować porażkę i objąć przewagę 3-1 w serii. Przynajmniej nie od początku. Wyszli bez powietrza i opierali się właściwie tylko na trójkach, które tym razem był zamrożone jak jezioro Erie w środku zimy. Rzuty z dystansu odblokowały się po przerwie i Cavaliers znaleźli małe sukcesy w grze niską linią z Jefferson'em zamiast Love'a. Wrócili, objęli prowadzenie, ale Lowry i DeRozan zdołali przeciągnąć linę.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW KONFERENCJI WSCHODNIEJ

Bez obrazy dla rapera Drake'a i publiczności w Air Canada Centre, ale Ty Lue i jego koszykarze mają już dość sloganu "We The North". Chcą wrócić do "The Land", mieć za sobą spokojny trening i przewagę własnych klepek w środę. Zwycięzca piwotalnego piątego meczu zwykle bierze wszystko, ale nawet w tych playoffs mieliśmy już odwrotny scenariusz w parze Miami z Charlotte. Tak czy siak, prowadzenie 3-2 da przynajmniej Cavs komfort potencjalnego Game 7 na parkiecie w Cleveland.

"Teraz nasza kolej na powrót, zjedzenie jakiś domowych posiłków i szansa na zagranie przed własną publicznością." - żartował trener Lue.

James, który zanotował aż 46 minut w Game 4, nie rozmawiał z mediami we wtorek - wybrał odsunięcie się w cień. Prawdopodobnie przygotowuje się do równie mocnego wejścia w piąty mecz jak przed rokiem, gdy ustawił całą grę przeciwko Chicago Bulls w drugiej rundzie i raz po raz rzucał ponad bezsilnym Jimmy'm Butlerem.

Lue i jego sztab rozsądnie gospodarowali wysiłkiem czterokrotnego MVP ligi w końcówce sezonu zasadniczego i pierwszych dwóch rundach, tak by utrzymać go możliwie najświeższym przed decydującymi grami. Teraz mają komfort dodatkowego paliwa w baku LeBrona, ale nawet on - choć ciężko w to uwierzyć - nie jest przecież maszyną. "Rozmawialiśmy o tym wcześniej i wiemy w jakim stanie jest jego ciało. Grał więcej bo wiedzieliśmy, że to dla nas ważne spotkanie - nie wyszło." - Lue.

LeBron przełożył swój czas na 29 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst. Trafił świetne 11 na 16 prób, ale w końcówce był nieco pasywny - oddał tylko jeden rzut w ostatnich 5 minutach, choć zwykle to właśnie wtedy przyciska gaz do dechy. "LeBron wie kiedy przejmować mecz koszykówki, ale dobrze też wie, że trzeba ufać swoim kolegom z zespołu." - kontynuował Tyronn Lue

O ile Irving, Frye, czy nawet Jefferson podołali podaniom Jamesa, tak Kevin Love wystawił zaufanie na próbę i ma za sobą dwa bardzo kiepskie występy - trafił łącznie 5 na 19. Pudłował przy tym sporo dobrych pozycji za trzy, po świetnych akcjach drive and kick LBJ'a. Dodatkowo, nabawił się niegroźnego - zdaniem lekarzy - urazu kolana. Jego występ nie jest zagrożony, ale za to pod znakiem zapytania stoi pewność siebie podkoszowego Cavs... "Po prostu pudłuje rzuty. To jest część tej dyscypliny. Grał świetnie całe playoffs i przyszedł ten czas, w którym spudłował po prostu trochę rzutów." - podnosił morale swoje gwiazdy Lue. "To nie jest nasz główny problem. Musimy być lepsi defensywnie i trafiać inne rzuty niż trójki." - dodał.

Raptors przegrali dwa pierwsze mecze w dużej mierze przez oddanie w sumie 106 punktów w strefie zastrzeżonej. Na domowe starcia nanieśli korekty taktyczne i zablokowali trumnę, wynosząc Cavaliers na obwód, gdzie ci potrzebowali kilkunastu prób w Game 4 by dopiero złapać dobry rytm.

To ryzykowany ruch ze strony coacha Dwane'a Casey'a, bowiem Cavs w każdej chwili mogą odzyskać swój kosmiczny procent zza łuku, ale póki co usprawnienia zdają egzamin i pomogły wyrównać serię. Casey widział jak jego młody zespół przetrzymał nacisk Jamesa i Cleveland tylko dlatego, że był w stanie oddawać ciosy. "To jest pewien rodzaj uczucia. Rytmu. Pewności siebie. Nie mam jednak wątpliwości, że Cavs to inne zwierze, gdy grają w Cleveland." - ostrzega.

Skazywane na pożarcie "Dinozaury" nagle mają szansę i niewątpliwie mniejszą presję. Z drugiej strony, muszą zadawać kolejne ciosy, w tym nokautujący by pozbawić LeBrona szóstych NBA Finals z rzędu. Ten jednak, przez nokaut nie zwykł przegrywać.

******

Ciekawostki:

- Cavs trafili tylko 3 z 23 trójek w pierwszej połowie Game 4. Po przerwie odblokowali się, mieszcząc w koszu imponujące 10 na 18 prób.

- LeBron James zapłacił karę jaką liga nałożyła na Dahntay Jonesa za kopnięcie Biyombo. Wyniosła ona jednak tylko 80$ - wszak Jones gra za minimum.

- Jonas Valanciunas był w poniedziałek na liście aktywnych, ale nie zagrał ani minuty.

- Toronto ma bilans 10-1 w playoffs, gdy stopuje przeciwnika poniżej 100 punktów.

- Cavaliers jednak w każdym domowym meczu (6-0) setkę przekraczali, a samemu pięciokrotnie zatrzymywali poniżej niej rywala - w tym Raptors.

- DeRozan i Lowry to pierwszy duet od 1993 roku, który na poziomie Finału Konferencji zapisał co najmniej 30 punktów na 60-procentowej lub lepszej skuteczności. Poprzednio byli to Charles Barkley i Dan Majerle z Phoenix.

- DeRozan trafił w poniedziałek 4 na 10 rzutów, gdy krył go LeBron, a 10 na 13, gdy pod opieką miał go ktoś inny z Cavs. James nie wpuszcza go również blisko kosza - rzuca przy nim ze średniej odległości 5 i pół metra.


INFO: "Quicken Loans Arena" w Cleveland, 25/26 V -  2:30 czasu polskiego

 VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD TORONTO RAPTORS:

PG - LOWRY, SG - DEROZAN, SF - CARROLLPF - SCOLA, C - BIYOMBO

    

ŁAWKA: ROSS, JOSEPH, PATTERSON, JOHNSON, POWELL,

NOGUEIRA, THOMPSON, WRIGHT, CABOCLO

KONTUZJE: VALANCIUNAS (MA ZAGRAĆ)


@_adasz_

poniedziałek, 23 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers at. Toronto Raptors - G4

Adam Wałaszyński

DeMar DeRozan pamięta jakie złe emocje wywoływał w nim Bismack Biyombo, kiedy jeszcze nie był kolegą z szatni Toronto Raptors, a koszykarzem Charlotte. "Nienawidziłem go. Ciągle faulował i blokował. I tak zawsze nabierałem go na pompki, ale nienawidziłem go. Teraz jest jednym z moich najlepszych kolegów".

Cleveland Cavaliers również czują niemało złości w kierunku Biyombo, po tym jak jego przełomowy występ zastopował w sobotę bezbłędny marsz Cavs w playoffs. Toronto wygrało 99:84, złapało kontakt w serii i w poniedziałek stanie przed szansą wyrównania rywalizacji. Cleveland wciąż trzyma się natomiast planu mówiącego o wyrwaniu jednej gry w Air Canada Centre. Otworzy im to szansę zamknięcia zmagań przed własną publicznością w środowym Game 5 i na powrót do NBA Finals.

Biyombo miał najlepsze w historii Raptors 26 zbiórek, dodał 4 bloki i zdobył 6 z 7 punktów podczas krótkiego serialu w czwartej kwarcie, który pomógł miejscowym domknąć mecz. Ponadto, w pierwszej połowie brał udział w zamieszaniu, po którym LeBron James wylądował na łokciu Tristana Thompsona, a w drugiej już osobiście uderzył Jamesa - inkasując wyczekiwany faul niesportowy pierwszego stopnia.

W ostatnich sekundach spotkania, Dahntay Jones stanął w obronie swojego lidera i wymierzył Kongijczykowi cios w krocze, który spowodował, że środkowy jeszcze dłuższą chwilę nie mógł się podnieść. Jones, głęboki rezerwowy, został zawieszony na Game 4, ale cel zrealizował - wysłał sygnał, że jego wyskoki będą kontrowane.

Dwane Casey, opiekun Raptors, ma świadomość, że Biyombo może wydawać się nieprzyjemny do grania przeciwko, zwłaszcza, że po blokach macha palcem, a po wsadach pręży muskuły. Dla samego zainteresowanego, bycie nieprzyjemnym nie jest problemem. Tak po prostu ma być... "Dopóki tak naprawdę nie poznasz prawdziwego mnie to nie wiesz kim jestem. Na boisku nie mam przyjaciół."

Casey kolejny raz wyraził też swoje niezadowolenie z pracy sędziów, którzy jego zdaniem mają gwizdać przeciwko Toronto za dużo fauli. Przekładać się ma to bezpośrednio na przewagę 86-51 dla Cleveland w rzutach wolnych i fakt, że "Dinozaury" nie rzucały jeszcze osobistego w czwartej kwarcie. Nie chciał przyznać, czy w ten sposób próbuje wywołać nacisk na arbitrów, którzy będą przydzieleni na poniedziałek. "Powiedziałem wczoraj co miałem do powiedzenia i to koniec tematu. To był komentarz do ostatniego meczu i tyle. Nie próbuję wysyłać żadnej wiadomości." - odżegnywał się. Wiadomość jednak się pojawiła - od NBA, która zgodnie ze swoim protokołem, ukarała go kwotą 25 tys. $ za krytykowanie pracy sędziów w mediach.

Po ciężkim i fizycznym meczu - również Cavaliers zastanawiali się, czy otrzymali sprawiedliwą porcję gwizdków. Trener Tyronn Lue został przez dziennikarzy zapytany, czy James i jego koledzy mają problem z dobrym ''sprzedaniem'' faulu. Lue uważa, że jest to trudne ponieważ większość obrońców i tak odbija się od atakującego LeBrona. "Jeśli nie sfaulujesz go mocno to zrobi akcję za trzy punkty. Próbujesz być fizycznym wobec niego by nie łapał kontaktu i nie kończył na obręczy. Kiedy jednak atakujesz okolice szyi, jak Biyombo, to już inna sprawa." - dodaje szkoleniowiec Cleveland.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW KONFERENCJI WSCHODNIEJ

Cavaliers odbyli w niedzielę sesję filmową w swoim hotelu w Toronto i szczegółowo analizowali pierwszą porażkę tej wiosny. Chwilę przed wejściem na odprawę, James zatrzymał się przy mediach, ale nie chciał poruszać tematu, czy dostaje wszystkie gwizdki, które mu się należą. "Tak naprawdę nie chcę się w to angażować za mocno. Ja po prostu gram i to sędziowie decydują co odgwizdać i w którą stronę. Nie przenoszę mojego skupienia gdzie indziej bo to może zanieść moją energię nie tam gdzie jej miejsce." - tłumaczył LBJ.

Piękna seria 10-0 dobiegła dla Cleveland końca i weteran Richard Jefferson przyznaje, że nastrój był lekko pod psem, gdy drużyna spotkała się na pomeczowym posiłku. "Pierwszy raz w ciągu miesiąca nasza kolacja nie była pełna frajdy, podekscytowania i dobrej zabawy. Więcej rozmawialiśmy po prostu o tym co musimy zrobić. Próbowaliśmy zresetować nasze umysły, ale było widać, że każdy był lekko nieobecny". Cavaliers nie panikują po jednym słabszym dniu, ale jednocześnie nie lekceważą pierwszego ostrzeżenia. "To jest ciężkie ponieważ chcesz utrzymać pewien balans. Nie powiedziałbym, że byliśmy przybici, ale na pewno rozczarowani. Jest sporo do nauki z tej nocy." - dodał Jefferson.

Skoro wcześnie była mowa o nieobecnościach - Kyrie Irving oraz Kevin Love byli więcej niż nieobecni w sobotę, gdy trafili do spółki tylko 4 z 28 rzutów i pierwszy raz w wiosennej kampanii zostawili LeBrona bez pomocy. "Są wielką częścią naszych sukcesów, więc nie będziemy im niczego odbierać po jednym dniu. Czasem tak po prostu bywa, że piłka za nic nie chce wpaść do kosza i już. Nie możemy jednak sobie pozwolić na utratę ich pewności siebie." - pocieszał kolegów LBJ. Dodatkowo, Irving wyraźnie cierpiał w okolicy mostka po bolesnym zderzeniu z Cory Joseph'em. Wieści z obozu Cavaliers mówią jednak, że Kyrie czuje się już dobrze, a w znacznie lepszym stanie jest też podkręcona kostka Matthew Dellavedovy.

LeBron miał co prawda dobry występ na poziomie 24 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst, ale nie był tym razem w stanie przełączyć dźwigni by zdominować spotkanie. Odpowiedzialność wziął na siebie Ty Lue, który uważa, że mógł lepiej wykorzystać potencjał ofensywny Jamesa. "Powinienem dać więcej piłek w ręce LeBrona, pozwolić mu więcej kreować i ściągać podwojenia. Biorę to na siebie." - odciążał Lue.

Wielu obserwatorów uważa, że przegrana zrobi dobrze Cavs, którzy mogą teraz sprawdzić się w roli odpowiadającego w serii oraz wnieść pewne usprawnienia. Ich dominacja nad konferencją wciąż nie jest podważana, ale sami "Kawalerzyści" przekonują, że nie brali nigdy niczego za pewnik. "Mamy wiele szacunku dla Toronto. W żadnym momencie nie był to na zasadzie - ok, zamieciemy ich. Tak, chcemy wygrywać jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, ale oni chcą tego samego." - R.J.

Raptors tymczasem po cichu zmienili status Jonasa Valanciunasa z 'nie zagra' na 'wątpliwy' i spekuluje się, że lekarze z Toronto spróbują go jakoś postawić na nogi. Litwin robi postępy po ciężkim skręceniu kostki w Miami - bierze udział w delikatnych treningach i był widziany jak trochę rzuca. Trener Casey przekazał, że Valanciunas zostanie jeszcze raz przebadany w poniedziałek, a potem przed rozgrzewką.

******

Ciekawostki:

- W Toronto dobiegła końca seria 17 kolejnych wygranych Cavs w playoffs nad rywalami z Konferencji Wschodniej. Miała ona swój początek podczas zeszłorocznego Game 4 z Chicago Bulls.

- Pomimo przegranej, Cavaliers mieli tylko 9 strat i ich średnia 11.1 jest najlepszą wśród czterech pozostałych w playoffs ekip.

- Cleveland to też w dalszym ciągu najlepiej rzucają za trzy drużyną tej wiosny. Trafia niemalże 15 trójek na mecz, ze skutecznością 44%.

- LeBron James zdobył co najmniej 20 punktów w 21 kolejnym meczu w playoffs. Zarazem, 124 raz w karierze James zapisał w nich linijkę na poziomie 20-5-5.

- Kyle Lowry i DeMar DeRozan wypunktowali BIG-3 Cavs 52-40 w Game 3.

- 26 zbiórek Bismacka Biyombo to najlepszy wynik na poziomie Finałów Konferencji odkąd w 1973 roku słynny Wilt Chamberlain zebrał 30 piłek.

- Love i Irving trafili do spółki tylko 14% swoich rzutów, najmniej odkąd grają razem.

- Po Game 3, program komputerowy ESPN, który liczy prawdopodobieństwo wygrania serii, daje 82% szans Cavs i 18% dla Raptors.

- LeBron wyprzedził Jasona Kidda i jest teraz 3-ci w liczbie asyst w historii playoffs.

 

INFO: "Air Canada Centre" w Toronto, 23/24 V -  2:30 czasu polskiego

 VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD TORONTO RAPTORS:

PG - LOWRY, SG - DEROZAN, SF - CARROLLPF - SCOLA, C - BIYOMBO

    

ŁAWKA: ROSS, JOSEPH, PATTERSON, JOHNSON, POWELL,

NOGUEIRA, THOMPSON, WRIGHT, CABOCLO

KONTUZJE: VALANCIUNAS (WYSTĘP WĄTPLIWY)

 

@_adasz_

sobota, 21 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers at. Toronto Raptors - G3

Adam Wałaszyński

Prowadząc dwa do zera w serii - koszykarze Cavaliers zapewnili sobie powrót do Cleveland. Czy Toronto Raptors będą w stanie wrócić razem z nimi, co oznaczałoby Game 5? Jeśli Kyle Lowry nie wzniesie swojej gry na wyższy poziom to Raptors mają jednak dużo większe szanse na coś innego. Mogą wtedy zostać trzecią drużyną, która tej wiosny wpadnie pod miotłę Cavs.

Głównodowodzący "Dinozaurów" grzebie swój zespół w Finale Wschodu i zapisał na razie tylko 18 punktów. Dodatkowo, trafił jedynie 8 z 28 rzutów - w tym 1/15 za trzy - mając też 9 strat i 6 fauli. Po drugiej stronie parkietu szaleje natomiast Kyrie Irving, a Lowry, na domiar złego, nie ma wsparcia od swojego zmiennika. Corey Joseph na papierze wykręcił całkiem solidnie liczby (11 pkt., 5 zb. i 3 ast.), ale z nim na parkiecie Raptors byli minus 17 - gorzej niż z Lowry'm. Jego również objeżdża Irving.

Po zapukaniu w dno od spodu, Lowry liczy, że powrót do Toronto pomoże w nawiązaniu walki z będącymi na misji Cavaliers. Znajomość każdej klepki w Air Canada Centre oraz szalona publiczność, będą niewątpliwie głównymi kartami przetargowymi Raptors w trzecim meczu. Wiedzą, że po prostu muszą go wygrać by nie wpaść do dziury 0-3, z której wyjście istnieje już tylko w teorii.

"Myślę, że będziemy lepsi w domu. Przynajmniej wszystko wskazuje na to, że powinniśmy być lepsi. Jesteśmy 0-2 z tyłu, ale jeszcze nie graliśmy na naszym parkiecie." - przekonuje Lowry, nieoczekiwanie centralny punkt serii.

Toronto na pewno nie należy do najprzyjemniejszych miejsc do grania. Pomijając już nawet maksymalnie szowinistyczną publiczność - Raptors są w ACC 6-2 w playoffs. W sezonie zasadniczym bronili parkietu jeszcze lepiej i ich bilans 32-9 był drugim najlepszym domowym na wschodzie, po Cleveland.

"Musimy wyjść w sobotę wieczór i wykorzystać nasze atuty - w tym kibiców." - wtórował DeMar Derozan, zdecydowanie najlepszy "Dinozaur" w tej serii.

Na wyjeździe, czy w domu - pokonanie LeBrona Jamesa i jego Cavaliers nie jest obecnie najprostszą sprawą. Bardzo delikatnie mówiąc. Zdaniem ekspertów, słaby Lowry wyklucza jakiekolwiek szanse Raptors na niespodziankę, co przyznaje - choć oczywiście nie wprost - Dwane Casey. "Zawsze jest ważne, żebyś miał produkcję od swojego czołowego zawodnika. Byliśmy już jednak w takim położeniu wcześniej - były noce, gdy nie grał dobrze." - wyjaśniał trener Raps.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW KONFERENCJI WSCHODNIEJ

Były. Lowry jest na emocjonalnej i boiskowej kolejce górskiej. Od stanu 2-2, zdobył 96 punktów w ostatnich trzech meczach serii z Miami Heat i głównie to on zdecydował, że Dwyane Wade i spółka są już na wakacjach. Miał jednak tej wiosny aż siedem spotkań, gdy rzucał na skuteczności w granicach 30% przy oddaniu co najmniej dziesięciu prób. Ostatni raz tak nieefektywnym koszykarzem był w playoffs 2009 Hedo Turkoglu, który jak na ironię dotarł wtedy z Orlando Magic do Finałów - eliminując w ECF Cavs.

"Robią dobrą pracę w osaczaniu mnie i zmuszaniu do oddawania piłki." - przyznał Lowry. "Wykonuję dobre, celne podania - po prostu nie byliśmy w stanie trafiać rzutów. Myślę, że jutro będziemy je trafiać. Wyglądamy dużo inaczej kiedy nam wpadają - asysty idą w górę, a straty w dół." - dodał.

Skąd taka pewność siebie po dwóch wysokich porażkach?

"Nie mamy powodu by nie być pewnymi siebie. Potrzebujemy tacy być. Jesteśmy tutaj z jakiegoś powodu - nie było to szczęście. Musieliśmy pokonać dwie drużyny, a wcześniej zagrać sezon zasadniczy." - kontynuuje Lowry.

We wtorek i czwartek, Raptors po raz pierwszy od 23-25 marca przegrali mecz po meczu. Trzech porażek pod rząd nie zaliczyli natomiast od 15-18 listopada.

Lowry wzbudził dodatkowe zainteresowanie, gdy jeszcze przed przerwą w Game 2, udał się samemu do szatni. W tym samym czasie Cavaliers budowali 14-punktową przewagę, która okazała się decydująca. Trener Dwane Casey stanowczo zaprzecza jakoby rozgrywający samowolnie opuścił ławkę. "Kyle nie postawiłby krzyżyka na swoim zespole. On i Corey Joseph to dwóch najczęściej używających łazienki ludzi jakich znam." - tłumaczył.

O ile Casey darował Lowry'emu potrzebę, tak nie mógł odpuścić sobie, że nie reagował lepiej, gdy Cleveland bezpowrotnie uciekało. "To w czym muszę wykonać lepszą pracę to znalezienie dobrej grupy do grania, gdy są z Frye'm na "5" i LeBronem na "4". Nie dobrałem tutaj dobrego krycia." - kajał się były asystent Ricka Carlisle w Dallas.

Nic do zarzucenia nie ma sobie za to Kyrie Irving. 24-latek gra jak weteran i póki co robi sobie z defensywy Toronto spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Irving jest niezbędnym punktem w układance Tyronna Lue, która opiera się na szybkiej grze - również na wyjazdach. "Chcemy Raptors grających naszym stylem, na naszych warunkach. Na połowie, na zasłonach, w ataku, w obronie - gdziekolwiek. Kiedy ruszamy na szybkości, to wszystko tak naprawdę zaczyna się od naszej defensywy, a potem ja albo Bron nakręcamy kontrę."

W sobotę zmieni się dla Raptors hala, ale nie ulegnie zmianie lista kontuzjowanych. Wciąż widnieje na niej pierwszy środkowy "Dinozaurów", czyli Jonas Valanciunas. Litwin pauzuje od drugiej połowy Game 3 z Heat i jest tylko cień szansy, że zdąży wrócić. "To życzeniowe myślenie. Nie umiem sobie wyobrazić go na placu jutro wieczorem." - gasi nadzieje Casey. "Co będzie dalej to możemy tylko czekać i obserwować. Powoli wraca, wychodzi już do ćwiczeń, ale nic na siłę." - kończy.

******

Ciekawostki:

- Kyrie Irving trafia tej wiosny niesamowite 56% po pick-and-rollach. Warto dodać, że ligowa średnia to 40%, a najlepszy w zasadniczym był Steph Curry (48%).

- Channing Frye ma kapitalny efektywny procent rzutów catch-and-shoot - 85%.Nie jest to jednak nawet najlepszy wynik w Cavs - J.R. Smith ma... 87%. 

- Cavaliers wygrali 17 kolejnych meczów w playoffs w swojej konferencji. Od 2000 roku (Lakers) nie było w NBA dłuższej tego typu serii.

- LeBron James ma już 15 triple-double w playoffs co daje mu drugą lokatę w historii. Rzecz jednak w tym, że liderujący Magic Johnson uzbierał ich... 30.

- James przewodzi natomiast w kategorii meczów z rzędu z liczbą co najmniej 20 punktów. Game 2 z Raptors było... a jakże - 20 takim spotkaniem.

- Ty Lue wygrał swoje pierwsze 10 spotkań w playoffs jako trener i przebił tym samym osiągnięcie Pata Riley'a z 1982 roku (9).

- Drużyny LeBrona Jamesa mają w historii bilans 17-0, gdy prowadzą w serii 2-0.

- Cavs są pierwszym zespołem w historii, który zaczął playoffs 10-0 i w każdym meczu rzucał co najmniej 100 punktów. Nigdy też - na 10 podejść - nie przegrali serii, gdy prowadzą w niej 2-0.

- Ty Lue i Kyle Lowry z Raptors znają się jeszcze z boiska. Dobrze zakolegowali się lata temu w Houston, gdy obecny trener Cavs wziął pod swoje skrzydło ówczesnego debiutanta. Lowry zaproponował nawet wspólnie obejrzenie w środę Game 2 pomiędzy Thunder i Warriors, ale odpowiedzi nie było. "Doskonale wie, że nie wyglądałoby to zbyt dobrze." - śmiał się Lue.


INFO: "Air Canada Centre" w Toronto, 21/22 V -  2:30 czasu polskiego

 VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: DELLAVEDOVA (KWESTIONOWANY)

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD TORONTO RAPTORS:

PG - LOWRY, SG - DEROZAN, SF - CARROLLPF - SCOLA, C - BIYOMBO

    

ŁAWKA: ROSS, JOSEPH, PATTERSON, JOHNSON, POWELL,

NOGUEIRA, THOMPSON, WRIGHT, CABOCLO

KONTUZJE: VALANCIUNAS (NIE ZAGRA)

 

@_adasz_

czwartek, 19 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers vs. Toronto Raptors - G2

Adam Wałaszyński

Cleveland Cavaliers i ich lider LeBron James, bardzo metodycznie wyjaśniają swoją grą dlaczego tak niewielu jest śmiałków gotowych stawiać przeciwko nim pieniądze. Zwłaszcza na niespodziankę w Konferencji Wschodniej, gdzie Cavs wygrali 16 kolejnych meczów i w pełnym składzie nie przegrali od czasu uformowania BIG-3.

"Kawalerzyści" wydali lidze małe obwieszczenie poprzez rozbicie Toronto Raptors 115:84 na otwarcie Finału Wschodu. Brzmi ono następująco - nie musimy trafiać ponad tuzina trójek by wygrywać mecze w playoffs. I wygrali. Swój dziewiąty z rzędu. Spróbują teraz w czwartek dołączyć do San Antonio Spurs z 2012 roku i skompletować dyszkę. "To jeden mecz. To tylko jeden mecz." - powtarzał pokonanym trener Casey, którego może pocieszać fakt, że Spurs przegrali później cztery razy z rzędu i odpadli.

W przeciwieństwie do astronomicznych 77 trafień za trzy w krótkiej serii z Atlanta Hawks, tym razem James i spółka umieścili w koszu 'tylko' 7 takich piłek przy 20 próbach. Wielka dyspozycja na dystansie nie była we wtorek potrzebna, ponieważ Cavaliers zmienili format. Weszli głębiej - prosto do pola trzech sekund, gdzie zdobyli 56 punktów. W samej strefie zastrzeżonej zapisali 25 trafień. James oraz Irving byli w półkolu łącznie 17 na 18 z gry, a jedyne pudło LeBrona w (kontrze) i tak zostało przez niego po chwili dobite. Nie zaszkodziła również 56% skuteczność. "Chcieli nas w pomalowanym więc poszliśmy tym tropem i spróbowaliśmy to wykorzystać. Mówiłem Wam, że nie jesteśmy tylko rzucającą ekipą, ale zbilansowanym zespołem. Jesteśmy gotowi na to co przyniesie mecz i potrafimy się dostosować." - stwierdził LBJ.

Kevin Love pokazuje życiową koszykówkę tej wiosny i jest pierwszym w historii graczem startującym, który wygrał swoje pierwsze 13 meczów w playoffs. To jednak dynamiczny duet James & Irving - przez których przechodzi każda piłka - w naturalny sposób ma największy wpływa na prędkość do jakiej rozpędziło się Cleveland. Irving gra na poziomie najlepszego zawodnika tych playoffs, będąc też najlepszym strzelcem zespołu na wiosnę. To swego rodzaju nowa sytuacja dla LeBrona, ale jednocześnie sprawia, że ma on szansę być w czerwcu tak wypoczęty jak nigdy przedtem. "Dorósł. Przez każdy kolejny dzień, tydzień i miesiąc na przestrzeni tych dwóch sezonów. Staje się liderem i stawia swój własny stempel na drużynie." - chwalił młodszego kolegę James.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ FINAŁÓW KONFERENCJI WSCHODNIEJ

Lider Cavs jest zadowolony z dobrego startu, ale podchodzi do drugiego spotkania z nadziejami, że sędziowie w końcu zaczną go chronić jak inne gwiazdy. LeBron, pomimo dwóch mioteł, pozbierał już sporo łokci, które wciąż uchodzą bezkarnie. Raptors faulowali 25 razy, a Biyombo kilka razy zaatakował go na wysokości twarzy. Gwizdki milczą jak zaczarowane. "Przez kilka lat w lidze myślałem, że wiem co to faul niesportowy. Najwyraźniej nie wiem." - ironizował LJ.

"W dzisiejszych czasach, żeby był faul niesportowy to musisz upaść, złapać się za głowę i turlać się po parkiecie. LeBron jest tak silny, że to od niego się odbijają, a nie odwrotnie, więc nie upadnie nigdy tak mocno jak inni. Wiele razy to i tak jest faul niesportowy. Inni po uderzeniu padają, trzymają się za głowę i wstają przez 30, 40 sekund. To automatycznie sprawia, że sędziowie idą obejrzeć powtórkę i najczęściej wracają z faulem niesportowym. Nic już nie rozumiem..." - poszerzył Ty Lue.

Kyle Lowry, All-Star "Dinozaurów", wciąż jeździ tej wiosny na kolejce górskiej i raz jest na samej górze karuzeli, by zaraz z wielką prędkością zjechać do ziemi. Po tym jak był bohaterem końcówki z Miami, został w Game 1 totalnie przyćmiony przez Irvinga - samemu dając tylko 8 punktów przy 4 na 14 z pola gry. Większość drugiej połowy spędził z posępną miną oraz ręcznikiem na głowie. Zapewne szykował już odpowiedź.

Jonas Valanciunas nie zagra w drugim meczu i istnieje dla Toronto obawa, czy jeszcze w ogóle zdąży wrócić. Lowry jest więc największą kartą przetargową dla szukających niespodzianki koszykarzy z Kanady. Potrafi trafiać do kosza Cavaliers - w lutym rzucił im swoje życiowe 43 punkty. Nie powtórzy ich jednak jeśli znów będzie odcięty od linii rzutów wolnych, co było małym sukcesem Cavs dwie doby temu. "Musimy wyskoczyć z bramki startowej z nastawieniem na atak, tak jak to zwykle robimy. Myślę, że ostatnio nie zrobiliśmy tego do późnych momentów meczu." - uważa Lowry, którego słowa mogą nieco dziwić jeśli spojrzymy, że Raptors rozpoczęli rywalizację od szybkiego 7:0.

Niski skrzydłowy DeMarre Carroll cieszy dobrą opinią w kryciu LeBrona Jamesa, ale we wtorek został przez niego totalnie rozszarpany. James miał 24 punkty, trafił 11 z 13 rzutów i jak tylko zobaczył dyspozycję Carrolla - pchał się pod obręcz. LBJ zmieścił w koszu dziewięć swoich pierwszych prób, a na przestrzeni całego meczu oddał tylko jeden rzut spoza trumny - niecelną heat-check trójkę ze skrzydła.

Trener Casey twierdzi, że defensywne schematy łamały się kiedy jego koszykarze za bardzo szukali bronienia potencjalnych trójek. "Musimy kontynuować temperowanie trójek, ale jednocześnie upewnijmy się, że jesteśmy zdyscyplinowani kiedy przejmujemy ich rolującego. To nas skrzywdziło - zwłaszcza w drugiej kwarcie."

Cavs szybko robili swoje w dwóch poprzednich rundach i zagrali w sumie 8 meczów w 33 dni. Raptors tymczasem, przez ostatni miesiąc właściwie nie schodzili z parkietu, bowiem uwikłali się dwie 7-meczowe serie. Goście mogli myśleć, że zadziała mityczne 'wypadnięcie z rytmu', ale było wprost przeciwnie - to im nogi wystawiły rachunek za bój z Miami. "Byli dzisiaj od nas świeżsi i zwinniejsi. Przyczyny tego nie są jednak istotne - nie szukamy wymówek. To tylko jeden mecz, ale byli wyraźnie zwinniejsi i musimy nanieść poprawki by jakoś zniwelować ten dystans." - kończy Dwane Casey.

******

Ciekawostki...

- Cavs przegrali w sezonie zasadniczym dwa mecze w Toronto średnią różnicą 3 punktów. U siebie - raz w regularnym w środę - byli zaś lepsi o śr. 26.5 punkta. 

- Cleveland stoi przed szansą by zostać pierwszą drużyną, która wygra 10 meczów w playoffs z rzędu, osiągając w każdym co najmniej 100 punktów. W tej chwili mają 9 i dzielą rekord z Los Angeles Lakers AD 1982.

- LeBron James trafił 85% swoich rzutów w Game 1. To jego najlepszy wynik w historii występów w playoffs. Poprzednim było 82% vs. Milwaukee w 2003.

- James potrzebuje już tylko 19 punktów by wyprzedzić Shaqa O'Neala i zostać 4 najlepszym punktującym w historii playoffs.

- Cavaliers średnio wypunktowują tej wiosny swoich rywali 108.6-95.8. Różnica na poziomie 12.8 punkta jest największa w playoffs.

- Toronto Raptors są w tych playoffs 6-0 w meczach, które grają po porażce.

- Cavs dają sobie śr. rzucać tylko 21.1 punkta w czwartych kwartach. Najlepszy wynik.

 

INFO: "Quicken Loans Arena" w Cleveland, 19/20 V -  2:30 czasu polskiego

 VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD TORONTO RAPTORS:

PG - LOWRY, SG - DEROZAN, SF - CARROLLPF - PATTERSON, C - BIYOMBO

    

ŁAWKA: ROSS, JOSEPH, SCOLA, JOHNSON, POWELL,

NOGUEIRA, THOMPSON, WRIGHT, CABOCLO

KONTUZJE: VALANCIUNAS (NIE ZAGRA)

@_adasz_

wtorek, 17 maja 2016
Zapowiedź serii: Cleveland Cavaliers - Toronto Raptors

 

Adam Wałaszyński

Spójrzmy prawdzie w oczy - tegoroczne Finały Konferencji Wschodniej to nic innego jak zderzenie dwóch światów. Cleveland Cavaliers dotarli do Finału Wschodu najmniejszym nakładem sił z możliwych (osiem meczów), a Toronto Raptors największym (czternaście). Dalej, dla "Kawalerzystów" to tylko przystanek w drodze po upragniony tytuł, a dla "Dinozaurów" dziewiczy teren - są w ECF pierwszy raz w swojej 21-letniej historii. Mało? Pierwsi stali się w ostatnim miesiącu ligowym pieszczochem, który rzuca trójki i zbija piątki, a drugich internet nazywa 'Craptors' i są właśnie besztani za zablokowanie historycznego pojedynku James vs. Wade. Z drugiej strony patrząc, Cleveland po kolejnym tygodniu laby i wciąż bez napotkanego oporu, a Toronto w rytmie meczowym i po dwóch zwycięskich wojnach. Można tak to ciągnąć...

Co się starym kibicom Cavs będzie kojarzyć przy Finale Konferencji po dwóch sweepach na Detroit i Atlancie? Oczywiście nieszczęsny 2009 rok i seria z Orlando Magic. Dwight Howard i spółka zablokowali wtedy inny oczekiwany matchup, czyli James vs. Bryant. A może zrobił to Danny Ferry, nie robiąc wcześniej transferu Shaqa? Nie będę kłamał, gdzieś te obrazki przez chwilę w naturalny sposób przewinęły mi się przed oczami, ale to tylko magia historii i jakieś wewnętrzne podkręcanie atmosfery. Przypominam, że tamto Orlando elitarnie broniło i miało najlepszego wysokiego w NBA, którego krył 33-letni Ilgauskas. Cavaliers byli też wtedy totalnym przeciwieństwem obecnego wcielenia i zostali zbudowani bardziej pod pompowanie bilansu w zasadniczym. O potencjale kadrowym nie ma co dyskutować. Nie znęcajmy się.

Najbardziej ewoluował oczywiście LeBron i dziś jest kompletnie innym koszykarzem niż 7 lat temu. Zamiast iść na kontakt z trójką chłopa na obręczy, to upycha kolejnych interesantów w grze tyłem do kosza. Znów można mnożyć różnice. Szkoda czasu. Odkąd liga zdjęła z parkietów naklejkę "Eastern Conference Finals", LBJ prawdopodobnie nie ogarnia nawet jaki to etap - któryś z tych przed Finałami NBA. Jego rywale z kolei miesiąc temu bali się kolejnej katastrofy w pierwszej rundzie.

Raptors jednak przetrwali. Miami i Wade'a też przetrwali. Rozkręcili się. Nie mają presji? Absolutnie nie mają. Jest potencjał na pułapkę? Jest. Szanujmy przeciwnika, którego nikt do ECF nie podwiózł - doszli tutaj sami, na ostatnich nogach. Nie odgrażajmy się, że dostaną cztery szybkie bomby i w ciągu tygodnia rozjadą się po wakacyjnych kurortach. Ok. Wystarczy. Teraz druga część. My.

Szanujmy też samych siebie i potencjał jaki mamy. Cavaliers są mocni, po prostu. Jest zdrowie, jest przewaga parkietu, a grupa w końcu dotarła się także poza boiskiem i przyjemnie ogląda się filmiki z ich różnych nasiadówek. Gdzieś w tle o brak euforii dba rokujący z każdym dniem trener i grupka weteranów w szatni. Oni wyjdą i zaznaczą teren. Muszą obrobić swoją działkę i jeśli to zrobią - wynik może być tylko jeden. Nie będą też z pompą - jak rok temu - świętować wygrania konferencji. Gołym okiem widać, że na przełomie marca i kwietnia "Kawalerzyści" wcisnęli przysłowiowe sprzęgło i są na misji. Szanuję najlepszy sezon Toronto w historii, ale nie pękniemy. Nie.

Jak może wyglądać seria?

Cavaliers zakochali się w rzucaniu trójek i ogłosili ten związek na Facebooku. Zebrali lajki i pozytywne komentarze. Miłość kwitnie, nic nie wskazuje na to, żeby miało dojść do rozstania. Po pierwsze, są to naprawdę doskonale wypracowane pozycje. Piłka chwilami po prostu fruwa po parkiecie i jej ciągły ruch w ataku znów będzie kluczowy. Po drugie, Raptors nie mają dobrej defensywy obwodowej, a Cavs właśnie przejechali się po solidnie broniącej ten element Atlancie. Toronto pozwalało w sezonie rzucać rywalom ze średnią 37% zza łuku i był to drugi najgorszy wynik w lidze, który teraz trochę poprawili. Cavaliers trafili do kosza Raptors 43 z 86 prób w zasadniczym, a obecnie celują na poziomie 46% i mają kilka rozpalonych strzelb.

Żaden z egzekutorów Cleveland nie będzie tak ważny jak Kevin Love, który jest kimś więcej niż tylko snajperem. Wyciąga rywali spod kosza i robi miejsce na wjazdy, odstrasza od zakładania pułapek na Irvinga, a w razie czego pójdzie ubijać się na bloku, czy sprzeda pompkę. Co ciekawe, Love ma czystą kartkę - w regularnym krył go Luis Scola, który totalnie wypadł z rotacji. Patrick Patterson to taka słabsza wersja Kevina - potrafi się rozpalić i pociągnąć zespół, ale Love gra wreszcie jak facet i będzie chciał dać tutaj Cavs dużą przewagę. Prawdopodobnie co najmniej dwa mecze opuści Valanciunas, więc Raptors będą dusić ciężkie minuty duetem Biyombo-Patterson, mając ewentualnie w odwodzie Jasona Thompsona. Jeśli Patterson będzie w stanie efektywnie biegać za Love'm, Ty Lue powinien podnieść poprzeczkę i dorzucić jeszcze Frye'a. Piątka z tymi podkoszowymi plus LeBron, Smith (Shump) i Kyrie (Delly) robi się taką małą linią śmierci Cavaliers i została solidnie przetestowana na Hawks.

Wielu ostrzy sobie zęby na starcie Irvinga z Lowry'm. O ile Kyrie nie przepada za tak fizycznymi przeciwnikami, którzy przypominają trochę rozwścieczonego pitbulla, to powinien przede wszystkim skupić się na własnej produkcji. Jeśli zamęczy go w ataku to siłą rzeczy nie będzie tak cierpiał po drugiej stronie. Pójście tej dwójki na remis pasuje Cavs, którzy mają swoje przewagi gdzie indziej. Swoją drogą, nie wiadomo na ile Lowry faktycznie znalazł już drogę do kosza i czy przypadkiem nie jechał na adrenalinie w końcowej fazie serii z Miami. W razie problemów jest przecież jeszcze Shumpert, Dellavedova, czy na siłę nawet LeBron. J.R. Smith wykonuje kapitalną pracę w defensywie i Ty Lue uważa, że tak broniącego go jeszcze nie widział. Za Korverem trzeba było głównie dużo biegać i pilnować na zasłonach, z czego wywiązał się kapitalnie. Teraz trochę inna para kaloszy - Smith będzie pilnował Demara DeRozana, czyli przede wszystkim tutaj dobra obrona na piłce, uwaga na szybki zwód i rzutu z półdystansu oraz czujność aby nie odpaść na pickach, których grają multum. Rzucający obrońca Raps ma też umiejętność dostawania się na linię, co ostatnio go ratuje, bowiem zmaga się z urazem kciuka. Na koniec dnia myślę, że Cavaliers wezmą w ciemno by eksportowy duet Toronto robił średnio ponad 20 punktów, ale przy dwóch warunkach - skuteczność w okolicy 40% i po kilku tonach zagranych izolacji.

Raptors będą próbowali przeżyć bez Jonasa Valanciunasa. Środkowy ma opuścić dwa pierwsze mecze, ale Ci którzy widzieli w niedzielę jego skręconą kostkę mówią, że nie będą zaskoczeni jeśli w ogóle nie pojawi się w serii. Jak to zwykle bywa, objawił się nieoczekiwany zastępca, czyli świetnie dysponowany przeciwko Heat Bismack Biyombo. Wyrwa pod koszem Toronto jednak będzie bo i być musi. Litwin notował przed kontuzją śr. 12 punktów, 15 zbiórek, prawie 1.5 bloku i w 28 minut trafiał ponad połowę swoich prób z gry. Biyombo fantastycznie wszedł w rolę startera i dokończył za niego serię odpowiednio na poziomie 11/12/2.5 w 36 minut (65%). Trzeba tylko pamiętać, że tego samego dnia co Valanciunas, w Heat odpadł z gry Hassan Whiteside. Nic nie ujmując Biyombo, szalał głównie na patologicznie niskich liniach Miami, gdzie młody Winslow wychodził jako środkowy. Ciężko przypuszczać, że Tristan pozwoli koledze z tego samego rocznika draftu na podobne harce. Ponadto, Jonas ma świetnie rozwiniętą grę ofensywną, a Bismack żyje jednak głównie z rolowania do obręczy (jest w tym kapitalny) i z tego co wyłuska sobie na tablicach. Na pewno potencjalny powrót Valanciunasa jest w stanie jakoś zmienić rys tej serii. Paradoksalnie, może też zakłócić rytm Raptors, który został wypracowany niejako w potrzebie chwili i działa na zasadzie "nic nie zmieniamy". "Nie będziemy ryzykować jego przyszłości i pogorszenia stanu kostki. Jeśli nie będzie gotowy na 100% - nie zrobimy mu dodatkowych szkód. Nie widzę na razie by mógł wystąpić w pierwszych meczach. Nie podjął nawet najlżejszych treningów. Może przyszły tydzień - nie wiem." - mówi Dwane Casey, trener Toronto.

Na koniec, to od czego powinno się teoretycznie zaczynać - matchup LeBrona. Wszak trzy rzeczy na świecie są pewne - śmierć, podatki i to, że musisz spowolnić Jamesa jeśli chcesz dobrać się do Cavaliers. W praktyce jednak, jakiś czas temu zapisałem się do kościoła wyznawców talentu Jimmy'ego Butlera z Bulls. Uważam, że tylko on jest w stanie - po tej stronie NBA - jakkolwiek zdezorganizować LeBrona swoją defensywą. W pozostałych przypadkach, największym zagrożeniem dla Jamesa może być co najwyżej on sam. DeMarre Carroll to solidny przeciwnik, posiadający niewątpliwie narzędzia do uprzykrzania życia gwiazdom ligi. Trzeba natomiast pamiętać, że w dużej mierze jest produktem konkretnego systemu (zeszłoroczna Atlanta) i często gra po prostu poprawnie - nic nie psuje, nic nie nadrabia. W dodatku, większość sezonu zabrała mu kontuzja i teraz też ma kilka urazów, m.in. ciągle bolące kolano oraz nadgarstek. Porozbijany był także rok temu, gdy w barwach Hawks skręcił kolano w meczu otwarcia serii z Cavs. Ponieważ dograł rywalizację na jednej nodze, nie był mimo wszystko tak brutalnie zweryfikowany jak jego koledzy. Do momentu urazu, James nie miał jednak z nim wielkich problemów w Game 1, pewnie przestawiał go tyłem do kosza i rozrzucał piłki na obwód. Wsparciem dla Carrolla może okazać się nieprzewidywalny, ale doświadczony James Johnson. Ewentualnie, spróbować mogą też DeRozan i T-Ross.

Ostatnia sprawa. O ile psychologia tłumu zrobiła swoje i podczas blowoutu na Heat kibice w Toronto dość niewinnie krzyczeli "Chcemy Cleveland, chcemy Cleveland!", tak Kyle Lowry chyba wiedział co mówi i po co. Rozgrywający Raptors przemycił w pomeczowym wywiadzie mały strzał w kierunku LeBrona, nazywając "Jednym z najlepszych zawodników w NBA, poza Curry'm". Coach Casey szybko wyczuł pismo nosem i w ciągu kilku godzin zareagował - "W naszym obozie jest ogromny szacunek dla dokonań LeBrona. Idziemy twardo rywalizować z najlepszą obecnie ekipą w lidze oraz - w mojej opinii - najlepszym zawodnikiem, jeśli patrzymy na grę całościowo". Wspomniany Carroll, czyli ten, który za słowa Lowry'ego może zapłacić rzeczywisty rachunek na boisku, również podobnie komplementował lidera Cavs. James został więc szybciutko udobruchany, ale nie mam złudzeń, że zdążył sobie zrobić notatki. 


Prześwietlenie rywala: Toronto Raptors


Bilans: 56-26 ( Dom: 32-9 | Wyjazd: 24-17 | Ostatnie 10: 7-3 )

Pozycja w Dywizji: 1 (Atlantyk) i w Konferencji: 2 (Wschodnia)

 Punkty średnio rzucane: 102.7 i punkty średnio tracone: 98.2

 Rating ofensywny:  107.0 (5), rating defensywny: 102.7 (11) i tempo: 95.2 (29)

 

PLAYOFFS 2016

Rating ofensywny: 99.4 (11) | Rating defensywny: 101.5 (6)

Rzuty w półkolu:   203 / 344  (59%  m. 7) - 29.6% wszystkich rzutów

Rzuty w reszcie trumny:   69 / 192  (35.9%  m. 12) - 16.5% wszystkich rzutów

Rzuty z półdystansu:   115 / 318  (36.2%  m. 13) - 27.4% wszystkich rzutów

Rzuty za trzy (róg):   32 / 87  (36.8%  m. 8) - 7.5% wszystkich rzutów

Rzuty za trzy (po łuku):   61 / 219  (27.9%  m. 14) - 18.9% wszystkich rzutów

 

Głębia składu Raptors w przybliżeniu przedstawia się tak:


PG: Kyle Lowry / Corey Joseph / Delon Wright

SG: DeMar DeRozan / Norman Powell / Bruno Caboclo

SF: DeMarre Carroll / Terrence Ross / James Johnson

PF: Patrick Patterson / Jason Thompson / Luis Scola

C: Bismack Biyombo / Lucas Nogueira / Jonas Valanciunas


 w rotacji / poza rotacją / czasem grywa / kontuzjowany 

 

Pigułka: Raptors mają za sobą najlepszy sezon w historii - pierwszy raz wygrali ponad 50 meczów i przeszli dwie rundy wiosną. Dokonali w off-season dwóch istotnych dla rotacji korekt - podpisani zostali Carroll i Joseph. Dodano także Scole, a Toronto opuścili Amir Johnson i Lou Williams. Z myślą o przyszłości wydraftowali Powella i Wrighta. Po zapaści Chicago, Toronto rozsiadło się na drugim miejscu w konferencji i do końca wywierało presję na Cleveland. Skończyli ostatecznie tuż za, a bilans 56-26 dał wygranie Dywizji Atlantyku. Nie ulegają nowej modzie NBA i grają starą koszykówkę - opartą o wiele picków, izolacji, czy wjazdów. Pomimo niezłego kolektywu, wszystko zaczyna się i kończy na duecie Lowry-DeRozan, którzy zdobywali bądź asystowali przy 75% punktów całej drużyny. Trener to solidny Dwane Casey, którego wizytówką jest praca jako asystent Ricka Carlisle'a przy mistrzowskim składzie Dallas z 2011 roku.

Seria w liczbach:

Cleveland Cavaliers dobrze radzą sobie w crunch-time. Sześć z ich ośmiu wygranych było w zasięgu różnicy 5 punktów na 5 minut przed końcem.

- Niepokonani w playoffs. Zarazem, zostali dziewiątą drużyną, która wystartowała 8-0, a pierwszą od 2012 roku (San Antonio).

- Niemalże 43 procent ze wszystkich rzutów oddali na dystansie co jest najwyższym wskaźnikiem w playoffs i ich poprawą przy zasadniczym (35%).

- Jednocześnie, trafiają zza łuku na poziomie 46 procent i to kolejny wyraźny progres w stosunku do sezonu regularnego (36%). Powyżej 40% rzucają obecnie Frye, Love, Smith, Shumpert, Jefferson i Irving.

- Dodatkowo, 25 trójek w drugim meczu z Atlanta Hawks to najlepszy wynik w historii NBA - podobnie jak 77 w całej serii. Cavaliers mieli co najmniej 12 trójek w 8 kolejnych meczach oraz min. 15 w 4 ostatnich i też są to rekordy NBA.

- Łącznie koszykarze z Cleveland zapisali 146 celnych prób zza łuku i prowadzą pod tym względem w playoffs choć rozegrali tylko 8 meczów.

- C.C. nie zapominają jednak o obronie. W sześciu z ośmiu pojedynków zatrzymywali rywali poniżej 100 punktów.

- W serii z Atlantą, 65 procent trafień z gry Cavs było poprzedzone asystami i był to najlepszy wynik u drużyn grających w drugiej rundzie.

- Notują średnio 11 prób, przy których zegar akcji pokazuje tylko 4 sekundy lub mniej na rzut. Warto dodać, że Cleveland znacznie bardziej "wyciskało" zegar przeciwko Detroit (śr. 14) niż Atlancie (śr. 9).

- W przeliczeniu na 100 posiadań piłki, pierwsza piątka Cavs jest średnio lepsza od przeciwników aż o 18.2 punkta. To najlepszy rezultat spośród tych, które wspólnie grały co najmniej 50 minut.

- Irving (54%), Smith (51%) oraz Love (44%) plasują się odpowiednio na 1, 2 i 4 miejscu w skuteczności za trzy w playoffs. Sklasyfikowanych jest 14 zawodników, którzy tej wiosny oddali co najmniej 50 rzutów.

- J.R. Smith ma zarazem efektywny procent z gry na poziomie 70 i jest liderem spośród graczy, którzy oddali 50 rzutów. 61 z 69 prób odpalił zza łuku.

- Kevin Love lubi narożnik boiska. Trafił póki co już 17 trójek z rogów (8/15 lewy i 9/17 prawy) i prowadzi w tej klasyfikacji. Do tego, ma największą średnią punktów drugiej szansy - 4.9.

- Love ma jednak problemy w strefie zastrzeżonej, gdzie skończył tylko 6 na 26 (23%). Cavaliers ogólnie jako zespół unikają też całej trumny (śr. 31 punktów).

- LBJ punktuje w polu 3 sekund na poziomie 13 oczek, ale trafiał gorzej z Hawks (56%) niż z Pistons (74%). Poprawił się natomiast rzutowo poza trumną (z 28 na 43%).

- James prowadzi w playoffs pod względem asyst przy celnych rzutach za trzy - ma 42. Ostatnie podania odbierało 7 różnych graczy, a 24 piłki lądowały w rogach.

- Kiedy Dellavedova znajduje w pick-and-roll rolującego do kosza to ten zawodnik trafia blisko 70%. "Delly" podaje na pickach najlepiej w NBA.

- Cavs mają topowych role-players. Channing Frye zdobywa 1.45 punkta na posiadanie (1 m.), Richard Jefferson 1.33 (3 m.), a J.R. Smith 1.29 (4 m.).

- Tristan Thompson podczas swojego przebywania na parkiecie zgarnął 19% z dostępnych wtedy ofensywnych zbiórek i jest liderem w tej kategorii.

- Tristan musi wspierać Love'a przy obręczy. Rywale trafiają 70% rzutów, gdy pilnuje jej Love, co jest najgorszym wynikiem u tych, którzy bronią co najmniej 5 prób na mecz.

Toronto Raptors lubią grać dużo izolacji tej wiosny. Asystowali sobie tylko przy 45% trafień i jest to najgorszy rezultat z ocalałych ekip.

- Mają pozytywny dla siebie rating różnicy punktów na 100 posiadań w 1, 2 i 4 kwarcie. W trzeciej jednak przeciwnicy ogrywają ich średnio aż o 13.4 punkta na 100 posiadań. Wygrali tylko 4 z 14 trzecich kwart.

- Wypunktowują rywali o 5 oczek na 100 posiadań, gdy Kyle Lowry jest na parkiecie, a są rozbijani aż o 32 kiedy odpoczywa. Obrót na poziomie 37 punktów jest trzecim największym z zawodników, którzy zagrali co najmniej 100 minut.

- Odkąd w Game 3 przeciwko Miami kontuzji nabawił się Jonas Valanciunas, Bismack Biyombo trafia na blisko 90% jako rolujący do kosza.

- Jeśli do Lowry'ego dorzucić Cory'ego Josepha i Biyombo, to z tą trójką na parkiecie są lepsi od przeciwników o śr. 20.4 punkta na 100 posiadań.

- Lowry i DeMar DeRozan są odpowiednio na pierwszej i trzeciej lokacie pod względem wjazdów na kosz, ale celnie kończą tylko 33% z nich.

- DeRozan ma na koncie rekordowe 146 posiadań w pick-and-roll jako ten, który jest z piłką i czeka na wysokiego. Jest też najczęściej rzucającym z półdystansu - śr. 11 prób na spotkanie. 

- Lowry prowadzi w playoffs pod względem przecięć piłki (nie są liczone jako przechwyt), których ma 45. Uratował też dla swojej drużyny 15 bezpańskich piłek.

- Bismack Biyombo prowadzi tej wiosny w klasyfikacji tzw. zasłon-asyst. 54 razy po jego zasłonie padały punkty dla Toronto.

- Cory Joseph to najczęściej kozłujący koszykarz playoffs. Kiedy jest przy piłce, odbija ją od parkietu średnio 7 razy zanim poda bądź rzuci.

- Jonas Valanciunas (34%) i Biyombo (33%) są na 1 i 2 miejscu jeśli chodzi o procent dostępnych zbiórek w obronie. Dokonują jednak tego tylko, gdy razem są na parkiecie.

Sezon zasadniczy i historia: Tym razem tylko trzykrotnie Cavaliers i Raptors mierzyli się w sezonie zasadniczym. Dwa razy z tych potyczek zwycięsko wychodzili koszykarze Toronto, którzy wygrali domowe mecze w końcówkach. Wyraźnie przegrali natomiast jedyny wyjazd do Cleveland. Jak to zwykle bywa - mecze z głębokiej zimy nie mają przełożenia na stan sił wiosną. Do śmietnika nadaje się zwłaszcza listopadowe spotkanie, gdy było 103:99 dla "Dinozaurów". Nie grali wtedy Dellavedova, Shumpert, Irving i Valanciunas. Na początku stycznia rozbiliśmy Raps 122:100, ale byli na back-to-backu. Na plus na pewno fakt, że udało się odskoczyć, gdy LeBron był na ławce. Jakimś papierkiem lakmusowym może być jedynie 26 luty, kiedy to Cleveland zanotowało wpadkę sezonu i wypuściło 9-punktową przewagę w końcówce. Szalał Lowry, który trafił game-winnera. Nie grał jednak Carroll, a do Cavs - grających 5 mecz w ciągu 8 dni - dopiero co dołączył Frye. Jak widać, przesadnych wniosków nie ma co wyciągać. Możemy się tylko trochę pobawić liczbami z zasadniczego, ale i na nie bierzmy dość solidną poprawkę...

- Cavaliers i Raptors tworzyli tylko 90 posiadań w przeliczeniu na 48 minut i były to najwolniejsze pojedynki na wschodzie.

- Posiadania miały jednak jakość. Obie drużyny wytworzyły wspólny efektywny procent rzutów na poziomie 57 i był to najlepszy wynik w konferencji.

- Cavs rzucali przeciwko Raptors z 50% skutecznością za trzy to ich najlepszy procent w zasadniczym i na Toronto najlepszy w lidze. Najczęściej karcił J.R. Smith - 14 na 25.

- W ostatnich dwóch meczach C.C. używali już piątki z Thompsonem. Byli w takim składzie plus 23 i ograli Raptors 72:49 podczas 29 minut.

- Kyle Lowry notował średnio 31 oczek, swoje najlepsze na rywalu z konferencji.

- Raptors mieli +30 w trakcie 89 minut jakie na parkiecie spędził Patterson oraz -46, gdy przez 55 minut był na ławce.

Cleveland i Toronto nigdy w historii nie grali ze sobą w playoffs. Mój typ: 4-1 CC.


GAME 1: "Q Arena" w Cleveland, 17/18 V -  2:30 czasu polskiego

 VS 

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

    

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD TORONTO RAPTORS:

PG - LOWRY, SG - DEROZAN, SF - CARROLLPF - PATTERSON, C - BIYOMBO

    

ŁAWKA: ROSS, JOSEPH, SCOLA, JOHNSON, POWELL,

NOGUEIRA, THOMPSON, WRIGHT, CABOCLO

KONTUZJE: VALANCIUNAS (NIE ZAGRA)


@_adasz_

niedziela, 08 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers at. Atlanta Hawks - Game 4

Adam Wałaszyński

Do potencjalnego rewanżu za zeszłoroczne NBA Finals jeszcze daleko i San Antonio Spurs na pewno też chcą mieć tutaj coś do powiedzenia. Wielu jednak uważa, że Cleveland Cavaliers nie tylko znów będą reprezentować wschód, ale że przejdą go niepokonani. Cavs stronią od szumu medialnego, który znów eksplodował koło nich po ostatnich popisach strzeleckich. Na razie koncentrują się tylko na serii z Atlanta Hawks. Być może ostatni raz, ponieważ stają właśnie przed szansą zamknięcia rywalizacji i spokojnego czekania na rywala w Finale Konferencji Wschodniej (Miami lub Toronto).

Zmiana hali nie wpłynęła na dyspozycję zza łuku "Kawalerzystów", którzy 25 trójek z środy poparli liczbą 21 w piątek. Po tym jak w Game 2 straszyli głównie Smith, James i Irving - to Channing Frye trafił 7 razy dwie doby temu i swoimi 27 punktami wspaniale wsparł BIG-3 Cleveland. 32-letni weteran został pozyskany w lutym z Orlando z myślą by jeszcze mocniej postawić na dystans, którego zabrakło kontuzjowanym Cavs w zeszłorocznej walce o tytuł z Warriors. Frye może też grać obok Love'a, tworząc jednocześnie grupkę czterech strzelców wokół Jamesa, nie odpuszczających przy tym zbiórek. Właśnie taką linią zamykali Game 3 w Atlancie, które wygrali pewnie 121:108.

"Ściągnęliśmy go tutaj po to by rzucał. Rzucał i rzucał." - mówił o Frye'u LeBron. Ktoś taki był potrzebny w czerwcu ubiegłego roku, gdy Cleveland nie miało jak wyrównać produkcji zza łuku w obliczu urazów Love'a i Irvinga. Golden State trafiało wtedy niemalże 12 trójek na mecz, a Cavaliers rzucali na skuteczności poniżej 30 procent. Można śmiało powiedzieć, że teraz zajęli się tym problemem. W obecnych playoffs, podopieczni Tyronna Lue aplikują rywalom średnio 17 rzutów za trzy, ciągle nie schodząc poniżej 45% (śr. 46.6). "Kiedy piłka dobrze chodzi w ataku to mamy dla niej doskonałych strzelców. Piłka tańczy, trafiamy i zaraz za tym idzie od razu doskonała energia." - dodaje LBJ.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ DRUGIEJ RUNDY PLAYOFFS

Hawks najzwyczajniej w świecie nie są w stanie nadążyć w tym tańcu piłek Cavs. Nie byli też w stanie utrzymać przewagi 101:93, którą mieli jeszcze na dziewięć minut przed ostatnią syreną w Philips Arena. Od tego momentu spudłowali 6 z 7 następnych rzutów, a po drugiej stronie szaleli James, Irving i Frye - wypracowując decydującą ucieczkę 20:3. "Przez pierwsze trzy kwarty czuliśmy się naprawdę dobrze z tym co robimy. Myślę, że oni po prostu weszli na inny poziom." - nie krył Al Horford.

Atlanta ma za sobą najlepszy ofensywny występ w serii, trafiając w cieniu Cavaliers swoje 16 trójek i rzucając na 49-procentowej skuteczności, podczas gdy wcześniej nie byli w stanie przekroczyć 40%. Super-strzelec Hawks, Kyle Korver, również zapomniał o pierwszych występach i osiągnął 18 punktów z ławki, o osiem więcej niż do tej pory.

Mimo wszystko, "Jastrzębie" zostały stłamszone - na przykład na deskach, gdzie przegrały aż 22-58. Wynik nie może dziwić skoro Al Horford (24 punkty, 11/15 z gry) był w stanie zebrać tylko jedną piłkę, a żaden z jego kolegów nie przekroczył ośmiu. Ta ogromna różnica na tablicach to przy okazji najlepszy rezultat Cavs w historii i najlepszy od dwóch lat w NBA Playoffs.

Koszykarze ze stanu Georgia wciąż mają jednak największe problemy by jakkolwiek spowolnić Cavs w trójkach. Tak, nie są w tym odosobnieni, ale przed serią wydawało się, że dysponują solidnymi narzędziami do wytłumienia strzelców Cleveland. Defensywa obwodowa Atlanty pozwalała rywalom tylko na 34-procentową celność w sezonie zasadniczym i był to szósty najlepszy wynik w NBA. Wyśrubowali go dodatkowo w pierwszej rundzie, gdzie Boston Celtics ledwo co byli w stanie przekroczyć 30%.

"Były momenty w pierwszych dwóch meczach i czasem w dzisiejszym, gdy problemem były nasze powroty do obrony. Myślę, że właśnie w szybkich przejściach do ataku osiągają najwięcej otwartych pozycji." - analizował coach Hawks, Mike Budenholzer.

Poprawki muszą nastąpić błyskawicznie jeśli "Jastrzębie" chcą przefrunąć do Cleveland na piąte spotkanie. Historia im jednak w tym na pewno nie pomoże - Cavaliers sześć razy w swoich występach w playoffs mieli w serii stan 3-0 i za każdym razem był sweep. Ostatnio po miotłę sięgnęli dwa tygodnie temu w Detroit, kończąc sezon tamtejszym Pistons. Wygrali wtedy 12 raz z rzędu w wiosennej kampanii z Detroit, a teraz mogą osiągnąć podobny stan wobec Hawks.

******

Ciekawostki:

- Cavaliers przedłużyli swoją serię nad Hawks do 11 kolejnych wygranych w playoffs, gdzie jeszcze nigdy z nimi nie przegrali. Stoją przed szansą na trzecią miotłę na Atlancie po 2009 i 2015 roku.

- Średnia różnica zbiórek na korzyść Cavs w tej i zeszłorocznej serii z Hawks to 50 do 39. Zarazem, 14 do 8 to śr. przewaga na atakowanej tablicy.

- Kyrie Irving przekroczył 20 punktów w 6 z 7 meczów Cavaliers w tych playoffs.

- Kevin Love ma siedem z rzędu double-double w playoffs i jest to jego najdłuższa tego typu seria odkąd dołączył do Cavaliers (wliczając zasadniczy).

- LeBron James powrócił w Game 3 na boisko na 7 minut i 41 sekund przed końcem, przy stanie 103:99 dla Hawks. Od tego momentu Cavs mieli serię 22:5, trafili 7 z 13 rzutów, a James kończył lub asystował przy sześciu z nich. Jednocześnie, LBJ świetnie bronił - Hawks byli 0/3 przy rzutach, które on wtedy kontestował.

- James, Irving i Love znów zdobyli ponad 20 punktów. Ponieważ dołączył do nich jeszcze Frye, to Cavaliers mieli czterech 20-punktowych strzelców w meczu playoffs. Osiągnęli to pierwszy raz od 26 kwietnia 1990 roku, gdy byli to Mark Price, Larry Nance, Brad Daugherty i Ś.P. "Hot-Rod" Williams.

- LeBron ma bilans 5-0 w historii swoich występów w Atlancie w playoffs, a średnią punktów na poziomie 31.8. To najwyższa taka wyjazdowa średnia w 5 meczach w historii playoffs (razem z Jerry'm West'em).

- James 11 razy był 3-0 w serii playoffs i aż w 8 przypadkach zamykał ją sweepem.

- Cavs stoją przed szansą awansu do swojego 7 Finału Konferencji w historii. Wcześnie udawało im się to w 1976, 1992, 2007, 2009 i 2015 roku.


INFO: "Philips Arena" w Atlancie, 8 V - godz. 21:30 czasu polskiego

JAK OGLĄDAĆ? - PORADNIK

VS

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

 

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD ATLANTA HAWKS:

PG - TEAGUE, SG - BAZEMORE, SF - SEFOLOSHA, PF - MILLSAP, C - HORFORD

ŁAWKA: SCHRODER, KORVER, MUSCALA, HUMPHRIES, SCOTT,

HARDAWAY JUNIOR, HINRICH, PATTERSON, TAVARES

KONTUZJE: SPLITTER (NIE ZAGRA)

 

@_adasz_

piątek, 06 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers at. Atlanta Hawks - Game 3

Adam Wałaszyński

Cleveland Cavaliers oddali najwięcej trójek w Konferencji Wschodniej w sezonie zasadniczym i teraz, w playoffs, po prostu podnoszą sobie poprzeczkę na inną wysokość. Cavs podejmowali średnio 29.6 prób za trzy w sezonie, ale na wiosnę podciągnęli wynik do śr. 35.7. Strategia póki co działa - Cleveland pozostaje ostatnią niepokonaną ekipą w trwających playoffs i trafia najlepsze w lidze 45% zza łuku.

"Kawalerzyści" zapewne nie powtórzą strzeleckiego bananas z środy, gdy trafili obłędne 25 trójek i pobili ligowy rekord. To nie zmienia faktu, że przybywają do Atlanty ze znakomicie ustawionymi celownikami i chcą w ten sposób postawić Hawks pod ścianą, czyli objąć prowadzenie 3-0 w serii.

Cavaliers o cztery trójki pobili wiosenny rekord Golden State Warriors, a o dwie najlepszy wynik w historii sezonu zasadniczego, który dzieliły do tej pory ekipy z Orlando i Houston. Czterdzieści pięć oddanych prób to zarazem drugi wynik po zeszłorocznych Warriors. "Nie sądzę, że jakiegoś szczególnie szukaliśmy trójek do momentu aż zobaczyliśmy na telebimie, że wyrównaliśmy rekord. Poczuliśmy, że skoro doszliśmy tak daleko, to możemy spróbować go pobić." - przekonywał LeBron James.

"Jastrzębie" również nie stronią od prób zza łuku, oddają ich wiosną średnio 31.6 na spotkanie, co plasuje ich na drugim miejscu, za Cavs. Kompletnie tego nie widać w tej serii, ponieważ na 40 trójek Cleveland, odpowiedzieli tylko 22, z których wiele rzucili z resztą w nic nieznaczącej drugiej połowie Game 2.

W dużym stopniu to zasługa sztabu szkoleniowego "Kawalerzystów", który konsekwentnie realizuje plan o wyłączeniu z gry Kyle'a Korvera. Snajper Atlanty po dwóch meczach, ma łącznie w serii 10 punktów i trafioną jedną z trzech prób zza łuku. Dla porównania - Smith jest 11/20, Irving 7/10, a James 6/10. "Kiedy trafiają swoje rzuty to powiem szczerze, że nie sądzę by był ktoś w stanie ich pokonać. Mieliśmy nadzieję, że pewnym momencie przestaną wpadać." - mówił z uznaniem Korver, który nie może opędzić się od Smitha, grającego swoją najlepszą defensywę w C.C.

Cleveland prowadziło 18 punktami w pierwszym meczu, ale miejscowi przysnęli i dali gościom wrócić do gry, zanim odsunęli ich na dobre i wygrali. Dwa dni później nie popełnili tego błędu, naciągnęli przewagę do kosmicznych 41 oczek, z których rzecz jasna nie ma powrotu. Koszykarze Atlanty starają się nie myśleć o tym, że przegrali 10 kolejnych gier z Cavs i to jest raz. Dwa? Szacunek do przeciwnika i fakt, że stare ligowe powiedzenie mówi, że seria zaczyna się dopiero, gdy ktoś wygra na wyjeździe. Ciężko jednak odnieść inne wrażenie niż to, że rywalizacja bliźniaczo przypomina tę z 2015.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ DRUGIEJ RUNDY PLAYOFFS

Nastroje w szatni Hawks są kiepskie do tego stopnia, że żaden podstawowy zawodnik nie chciał przyjść na ostatnią konferencję prasową i wydelegowany został rezerwowy podkoszowy Mike Muscala. Towarzyszył mu trener Mike Budenholzer... "Musimy być lepsi w wielu aspektach. Prawdopodobnie musimy zacząć od szybkiego powrotu do obrony przy kontrach i zacząć lepiej egzekwować w ataku, by zdjąć trochę presję z defensywy." - tłumaczył.

Paul Millsap ma na razie w sumie 33 punkty i 24 zbiórki i wygląda najlepiej na tle kolegów, choć regularnie nęka go Tristan Thompson. Dennis Schroder w żaden sposób nie nawiązał do życiówki z Game 1, a Jeff Teague zawodzi totalnie i trafił póki co tylko 5 z 19 rzutów i uzbierał 22 oczka, poparte 10 asystami. Na rynek wolnych agentów jako czołowa postać wejdzie za chwilę Al Horford, ale w tej serii nie ociera się nawet o maksymalny kontrakt, którego pewnie zażąda. Hawks mają przewagę 68-56 w punktach zdobywanych w polu trzech sekund, ale kompletnie schodzi to na drugi plan skoro Cavs na samych tylko trójkach nadrobili nad nimi 54 oczka.

Spora dyskusja pojawiła się po środowej Game 2, na temat tego jakoby Cavaliers nie szanowali Hawks, gdy w samej końcówce chcieli pobić rekord rzutów za trzy. "My pewnie nie robilibyśmy czegoś takiego, będąc w tym położeniu. Ciężko w sumie powiedzieć, ale myślę, że nie robilibyśmy." - słowa Al'a Horforda. "Jestem z tych, którzy mocno wierzą w karmę. Kto, może to my niedługo będziemy tą ekipą, która pobije ten rekord." - dodał Kent Bazemore. Dużo bardziej urażony czuł się Paul Millsap, któremu słowa przychodzą na razie łatwiej niż przepchnięcie Tristana Thompsona pod koszem. "Jest jakaś droga w byciu profesjonalnym. Nie jestem zły, ale bądźmy profesjonalni człowieku. Jeśli tak chcesz do tego podchodzić, to tak podchodź. Myślę, że nasza drużyna i nasza organizacja ma klasę i nie sądzę, że kontynuowalibyśmy to (rzucanie trójek), ale inne organizacje robią różne rzeczy, więc co możesz z tym zrobić?".

"Wykonywaliśmy naszą ofensywę i nasze rzuty - to jest to co robimy. Moje obie próby to były otwarte pozycje. Serio, jestem poważny. Stałem w rogu dwa razy i czekałem na rzuty. Nawet nie bardzo podkręcaliśmy tempo w kontrach, więc naprawdę nie rozumiem tej logiki. Tak, czy siak - to tylko jeden mecz." - odpowiadał Dahntay Jones, zdobywa rekordowej, 24 trójki. "Czyli co, Warriors, którzy mieli 72 zwycięstwa, nie powinni iść po 73 wygraną?" - dodał sarkastycznie LeBron tuż przed wyjściem.

"Mamy strzelców w zespole, więc dużo rzucali za trzy i nie ma tutaj miejsca na nic więcej do powiedzenia. Wiemy, że wygraliśmy w domu, że prowadzimy 2-0 i to tyle. Nie będę z nimi odbijał piłeczki. To dobra drużyna i klasowi zawodnicy." - zapewnił Channing Frye. Swoje trzy grosze dorzucił Charles Barkley z telewizji TNT, który uważa, że Hawks powinni pokazać, że nie pękają i zrobić krzywdę komuś z Cavaliers. Natychmiast odpowiedział mu na twitterze Charles Oakley, były koszykarz Bulls, czy Knicks, ale urodzony w Cleveland: "Charles, przestań mówić w tak gów***** sposób o Cleveland. Nigdy nie byłeś twardy, chowasz się za TNT".

"Najlepszy sposób dla Paula Millsapa by nie czuł się urażony to blokowanie trójek. Cleveland ma strzelców i robią swoje. Paul, musisz ich zatrzymać." - uznał w "The Score" w ESPN charakterny Stephen Jackson, były koszykarz m. in. Atlanty. 

******

Ciekawostki:

- Larry Drew, asystent trenera Cavs, prowadził Hawks w latach 2010-2013 i skompletował bilans 128-102. To jednak 108 wygranych na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów zasadniczych jest rekordem klubu.

- LeBron James nie komentuje plotki, która głosi, że ma być główną gwiazdą "Kosmicznego Meczu 2", czyli sequelu słynnego filmu Warner Bros. sprzed 20 lat, gdzie mogliśmy oglądać Michaela Jordana i postacie z kreskówek Looney Tunes. "Mam swoją grupę od spraw biznesowych. Ja mam teraz playoffy, a to moja praca i nie skupiam się na niczym innym." - uciął LBJ.

- James ma za to na koncie już 5.163 punkty w playoffs i wyprzedził Tima Duncana na 5 miejscu listy wszech czasów, przesuwając się też na niej pod względem liczby rozegranych meczów (184 - 13 m.).

- W środę, 10-ciu "Kawalerzystów" trafiło co najmniej jedną trójkę. Cavaliers to pierwsza drużyna w historii playoffs, która tego dokonała. W sezonie zasadniczym natomiast, całkiem niedawno udało się to... Atlancie (30 marca 2016 r.).

- Gospodarze przedłużyli też swoją serię zwycięstw w playoffs nad Hawks do 10.

- Matthew Dellavedova ma świetny przelicznik asyst do strat. W sześciu meczach rozdał 26 ostatnich podań i stracił ledwie dwie piłki.

- Skoro już przy stratach jesteśmy, to Cavs tracą średnio tylko 8.7 piłki na mecz. Jest to najlepszy wynik w playoffs, a zarazem ich własna poprawa o śr. 4.9 w stosunku do sezonu zasadniczego.

- W Game 2 Kevin Love miał double-double jeszcze przed przerwą. Udało mu się to szósty raz w tym sezonie, wliczając zasadniczy.

- 97, 16.2, 45% - to odpowiednio liczby Cavs w następujących kategoriach: suma trafionych trójek, średnia trafionych trójek na mecz, skuteczność za trzy. Wszystkie trzy wyniki są najlepsze w całej NBA.

 

INFO: "Philips Arena" w Atlancie, 6/7 V - godz. 1:00 czasu polskiego

JAK OGLĄDAĆ? - PORADNIK

VS

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

 

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD ATLANTA HAWKS:

PG - TEAGUE, SG - KORVER, SF - BAZEMORE, PF - MILLSAP, C - HORFORD

ŁAWKA: SCHRODER, SEFOLOSHA, MUSCALA, HUMPHRIES, SCOTT,

HARDAWAY JUNIOR, HINRICH, PATTERSON, TAVARES

KONTUZJE: SPLITTER (NIE ZAGRA)

 

@_adasz_

środa, 04 maja 2016
Zapowiedź: Cleveland Cavaliers vs. Atlanta Hawks - Game 2

Adam Wałaszyński

Tyronn Lue, trener Cleveland Cavaliers, obchodził swoje 39 urodziny we wtorek i z dumą demonstrował kilka siwych włosów na głowie. "Pofarbowałem kilka na szaro. Taki styl na Baracka Obame." - żartował. Lue może być jednak niedługo bardziej siwy niż prezydent, jeśli LeBron James nie będzie częściej trafiał na linię osobistych.

Lider Cavs oddał tylko jeden rzut wolny podczas zwycięstwa 104:93 nad Atlantą w Game 1 i była to akcja and-1. W trakcie 10-letniej kariery w playoffs, przytrafiło mu się to dopiero pierwszy raz w 183 rozegranych meczach. Dwa razy nie rzucał wcale.

Lue nie ryzykuje kary za krytykę sędziowania i nie odnosi się stricte do poniedziałkowego spotkania. Nie kryje jednak, że w szerszym obrazku, James zasługuje na więcej gwizdów aniżeli dostaje. "Jest tak silny i atletyczny, że kiedy atakuje kosz z wielkim impetem to inni po prostu odbijają się od niego. Technicznie to jednak w dalszym ciągu są faule." - uzasadnia.

W jednej z końcowych akcji, kontrującego Jamesa uderzył w twarz Al Horford. Trzy gwizdki milczały, a LeBron wpadł w fotografów siedzących pod koszem, gdy Hawks ruszali pod drugą tablicę w przewadze 5 na 4. LBJ zdołał się pozbierać na tyle, że od tyłu zablokował jeszcze rzut Schrodera, ale na jego twarzy narasta frustracja. Zwłaszcza, że rundę wcześniej zebrał kilka ciężkich łokci od Detroit Pistons.

Złośliwi lubią podkreślać, że sędziowie ciągną Jamesa za uszy i niewątpliwie dostał on swoją porcję gwizdków w karierze, ale ostatnio jest traktowany gorzej niż niektórzy debiutanci. Czterokrotny MVP NBA ma na razie 16 wolnych w 5 meczach, co jest komicznym wynikiem jak na supergwiazdę ligi, operującą przede wszystkim w polu trzech sekund. LBJ póki co to wytrzymuje i nie komentuje dziwnego zjawiska.

"Po prostu musimy kontynuować grę mimo tego. Potrzebujemy dalej atakować kosz i miejmy nadzieję, że zaczniemy dostawać te gwizdki." - kończy temat Lue.

Atlanta zrobiła co mogła by zatrzymać LeBrona dwie doby temu, ale i tak skończyło się na 25 punktach, 9 asystach, 7 zbiórkach i 5 przechwytach w 40 minut. James nie przejął tego meczu w jakiś spektakularny sposób, lecz kiedy potrzebował to bez problemu upychał sobie Kenta Bazemore'a, czy Thabo Sefoloshe w post-up.

Goście wykorzystali gapiostwo Cavaliers i odrobili 18-punktową stratę na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. Nie byli jednak w stanie odpowiadać kiedy miejscowi jeszcze raz podkręcili obroty w crunch-time i przegrali dwucyfrowo. Ofensywa Cavs jest klasą samą w sobie i potrafi wyciągnąć zespół z dołka, ale po cichu wszystko zaczyna pracować też po drugiej stronie boiska. "Kawalerzyści" czwarty mecz z rzędu zatrzymali rywala poniżej 100 punktów. Hawks nie tylko zdobyli raptem 93 oczka, ale też nie byli w stanie trafić 1/4 swoich rzutów (38%).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: ZAPOWIEDŹ DRUGIEJ RUNDY PLAYOFFS

Mike Budenholzer musi teraz poszukać nowej taktyki, by powstrzymać Cleveland od objęcia przekonywującego prowadzenia 2-0. O ile LeBron nie skrzywdził ich tak jak mogli się tego spodziewać, to Kyrie Irving i Tristan Thompson owszem.

Irving zdobył 9 z 21 punktów w czwartej kwarcie, rozdając również swoje najlepsze w playoffs 8 asyst. Thompson wyzbierał natomiast 14 piłek, a jedna kluczowa, w ataku, dała ponownie decydującej akcji, którą w and-1 zamienił James. Środkowy Cavs kontynuuje swoją dominację nad "Jastrzębiami" i duetem All-Star Millsap-Horford.

Co jednak jeśli Atlante spotka dylemat wielu innych rywali Cleveland, a więc konieczność podwajania Jamesa w pewnym momencie spotkania? Wtedy Thompson będzie miał jeszcze więcej miejsca do zbierania piłek. "Jeśli pójdziesz na pomoc, to on natychmiast pojawi się na desce. Wiemy jednak, że naszym priorytetem pozostaje to by pudłowali pierwszy rzut. Wtedy cała nasza piątka musi być zaangażowana w walce o piłkę." - uważa coach Hawks. "Jeśli będziemy czynić ich pierwszy rzut trudnym, a potem wszyscy powalczymy o zbiórkę, to daje nam to najlepszą szansę." - dodaje.

Ekipa ze stanu Georgia może jednak nie mieć żadnej szansy, jeśli Budenholzer nie znajdzie szybko sposobu na uruchomienie Kyle'a Korvera. Najlepszy snajper gości został totalnie wyłączony z gry przez ruchliwych obrońców Cleveland, z J.R. Smith'em na czele, który ganiał Korvera po zasłonach i dał mu oddać tylko jeden rzut.

Ogień w dłoniach rozpalił w takich okolicznościach Dennis Schroder, dając z ławki życiowe 27 punktów, w tym 5 trójek. Sztab Cleveland nie ukrywa jednak, że priorytetem pozostaje Korver. "Jest wielką częścią tego co zbudowali, więc próbujemy wyłączyć go z tej rywalizacji. Jeśli Schroder ma oddawać dwadzieścia rzutów, a Kyle jeden to dalej bierzemy taki układ." - analizuje Lue. Trener Cavs zrobił jednak na koniec lekkie usprawnienie i zakazał swoim zawodnikom przechodzić dołami zasłon, gdy Niemiec miał piłkę. "Kyrie zapytał, czy dalej mają chodzić pod zasłonami i powiedziałem - dajcie mu jeszcze kilka razy. Mieliśmy tutaj pewien plan, ale Schroder trafiał więc trzeba było reagować. Usprawniliśmy to i w końcówce wszystko było pod kontrolą za co chwała chłopakom." - zdradza wczorajszy solenizant.

W ten sposób, jedynym lekkim zmartwieniem Cavaliers po meczu otwarcia, było zdrowie Kevina Love, co do którego wszyscy są trochę przewrażliwieni. Love kilka razy nurkował po parkiecie za piłką, potem obił bark w zderzeniu z Bazemore'm, a na koniec złapały go jeszcze skurcze. Podkoszowy bardzo szybko ulotnił się z ośrodka treningowego po wtorkowych zajęciach, ale nie szukano tutaj drugiego dna.

"Nie ma żadnego problemu." - uciął stanowczo Lue. O jeden siwy włos mniej.

******

Ciekawostki...

- Hawks od 2008 roku wchodzą do wiosennej rozgrywki i jest to drugi najlepszy wynik po San Antonio Spurs (19 z rzędu). Do powstania tej serii dorzucił się także aktualny trener Cavs. Ty Lue grał w Atlancie do połowy sezonu 2007/2008.

- Z obecnych "Jastrzębi" tylko Al Horford pamięta tamten czas i właśnie zaliczył 71 gier w playoffs, rekordowe w zespole. 

- LeBron James wygrał w poniedziałek swój 120 mecz w playoffs, wyprzedzając o jedno zwycięstwo Michaela Jordana. Zarazem, James rozegrał w nich 184 spotkania i razem z Byron'em Scott'em jest 14 na liście wszech czasów.

- Hawks, datując od 1951 roku, mają wiosną bilans 65-16 jeśli udaje im się zatrzymać rywali poniżej 40 procent skuteczności z gry.

- Seria dziewięciu z rzędu zwycięstw Cleveland nad Atlantą jest drugą aktualnie najdłuższą w playoffs. Ustępuje tylko... serii Cleveland nad Detroit.

- Ben Simmons, typowany na 1 pick draftu, regularnie pojawia się w Cleveland na meczach Cavs. Oczywiście nie ma w tym żadnego podtekstu - jego agentem jest po prostu Rich Paul, reprezentujący też LeBrona i Thompsona.

- Cavaliers są 13-1 w swojej historii kiedy wygrają pierwszy mecz serii. Jedyna wpadka przydarzyła im się w 2010 roku przeciwko Boston Celtics. Nigdy jednak nie zawiedli jeśli obejmowali prowadzenie 2-0 i mają bilans 9-0.

- Cleveland trafiło co najmniej 12 trójek w pięciu kolejnych meczach i jest to najlepszy wynik w historii występu klubu w playoffs.

 

INFO: "Quicken Loans Arena" w Cleveland, 4/5 V - godz. 2:00 czasu polskiego

JAK OGLĄDAĆ? - PORADNIK

VS

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD CLEVELAND CAVALIERS:

PG - IRVING, SG - SMITH, SF - JAMES, PF - LOVE, C - THOMPSON

 

ŁAWKA: DELLAVEDOVA, SHUMPERT, JEFFERSON, MOZGOV,

J.JONES, FRYE, WILLIAMS, D.JONES, MCRAE, KAUN

KONTUZJE: BRAK

 

PRAWDOPODOBNY SKŁAD ATLANTA HAWKS:

PG - TEAGUE, SG - KORVER, SF - BAZEMORE, PF - MILLSAP, C - HORFORD

ŁAWKA: SCHRODER, SEFOLOSHA, MUSCALA, HUMPHRIES, SCOTT,

HARDAWAY JUNIOR, HINRICH, PATTERSON, TAVARES

KONTUZJE: SPLITTER (NIE ZAGRA)

 

@_adasz_

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15