Adam Wałaszyński

Tristan Thompson to jedna z ciekawszych postaci do śledzenia w Cleveland Cavaliers w sezonie 2014/2015. Po tym jak Tristan wychodził w pierwszym składzie w 164 kolejnych ligowych meczach, przyjdzie mu teraz być zmiennikiem Kevina Love'a. 23-letni podkoszowy zanotował w trakcie tych startów blisko 70 double-double i notował średnio produktywne 11.7 punkta oraz 9.3 zbiórki, ale oczywiście ma świadomość kim w NBA jest K-Love.

Istotna będzie również sytuacja kontraktowa młodego Kanadyjczyka, który wchodzi w ostatni rok swojej debiutanckiej umowy, podpisanej po drafcie 2011. Jeśli nowe porozumienie obu stron nie zostanie zawarte do 30 października br., 1 lipca 2015 Thompson stanie się zastrzeżonym wolnym agentem. Ostatnio pojawiły się głosy, że Tristan rozpocznie negocjacje na pułapie około 11 milionów rocznie. Wydaje się to być jednak stawka nieosiągalna, nawet pomimo faktu, że reprezentuje go Rich Paul, agent LeBrona. Cavaliers chyba skłaniają się w tej chwili do opcji z poczekaniem do lata i ewentualnego wyrównania oferty za TT, wszak z jego draft-class lukratywne przedłużenia kontraktów podpisali jedynie Kyrie Irving i Eric Bledsoe.

Jeśli Thompson będzie w stanie dobrze wpasować się w ekipę Jamesa, Irvinga i Love'a, może być spokojny o swoją przyszłość w Ohio oraz stanowić ważny element mistrzowskiej układanki. Aby odpowiednio przygotować się na nowy etap kariery, silny skrzydłowy ciężko przepracował całe lato. Na co w szczególności położył nacisk?

"W to lato kontynuowałem pracę nad kończeniem piłek wokół obręczy. To coś na co patrzyłem pod kątem możliwości poprawy w stosunku do poprzedniego roku. Mam miejsce na postęp w szybkim kończeniu. Czasami nie da się zapakować piłki do kosza, trzeba ćwiczyć inne sposoby zamykania akcji." - przekonuje. "Oglądam również sporo taśm, które mogą mi pomóc w byciu lepszym obrońcom. Czuję, że to są obszary w których mogę być czołową postacią naszego zespołu" - dodaje absolwent Texasu.

W miniony weekend, Thompson razem z LeBronem Jamesem i Chrisem Paulem trenował na obiektach akademickich UCLA. Miał okazję z bliska poznać etykę pracy, która zaprowadziła tych dwóch do roli super-gwiazd ligi NBA.

"Najbardziej rzuciło mi się w oczy jak efektywnie w swoim treningu są Chris i LeBron. Wielu chłopaków myśli, że jeśli będą trenować wszystko przez dwie godziny to zrobią dobrą robotę, ale można tak przemęczyć swoje ciało. Weterani są na tyle długo w tym interesie, że przede wszystkim stawiają na efektywność. Trenują godzinę dziennie, ale ten konkretny element, który sobie założyli. Są dokładnie w tych miejscach w których będą w trakcie gry. My młodzi musimy na to zwracać uwagę - w ten sposób utrzymuje się swoje ciało w świeżości i daje mu się szansę na długowieczność. Grasz 82 mecze plusy playoffy - to naprawdę długi sezon."

Odkąd z czwartym wyborem Thompson trafił w 2011 roku do Cleveland, nie dane było mu jeszcze zagrać w playoffs, ale to zmieni się już najbliższej wiosny. Cavaliers zaliczyli monstrualny offseason i TT przystosowuje się do sytuacji...

"Przy zawodnikach jakich mamy w drużynie w tym roku, defensywy rywali będą musiały się skupiać głównie na nich. Gdy LeBron, Kyrie, czy Kevin Love będą wykonywać swoje ruchy - obrona będzie ruszać za nimi, podwajać i to zrobi miejsce dla mnie, czy innych graczy by ruszyć pod kosz. Dla mnie nastawienie jest proste - widzisz piłkę, weź piłkę. Muszę być w stanie dobrze dla nas zbierać, kończyć na dobrym procencie koło obręczy i wnosić jakość w obronie."

Jaką konkretnie rolę dla Thompsona w swojej rotacji widzi trener David Blatt? O tym przekonamy się pewnie w trakcie obozu przygotowawczego, ale nie brakuje przekonania, że jednym z pomysłów jest sporo minut dla Tristana na pozycji centra.

"Na koniec dnia jestem w końcu zawodowym koszykarzem. Mam doświadczenie z grania na środku, byłem centrem. Gram jako silny skrzydłowy, ale lubię rywalizować i jak ruszy obóz to będę rywalizował. Cokolwiek trener Blatt uzna za najwartościowsze dla zespołu w kontekście wygrywania, to będzie moja rola. Wygrywanie przebija dla mnie wszystko inne." - zauważa.

Nastawienie i profesjonalizm to cechy Thompsona odkąd tylko trafił do NBA. Jego atletyzm i etyka pracy czyni go ważnym dla zespołu z mistrzowskimi aspiracjami. Nie będzie miał problemu ze zmienianiem Love'a, ale też widzi się obok niego na parkiecie, pomimo, że czysto technicznie grają na tej samej pozycji: "Ja i Kevin wymieniamy sporo wiadomości, budujemy relacje. Sposób jego poruszania się nie wyklucza naszego wspólnego grania - to czwórka rozciągająca obronę, która znakomicie rzuca za trzy. Musisz go podwajać, jeśli nie to zdobędzie punkty albo wymusi faul. I świetnie podaje. Jestem podekscytowany na możliwość gry z zawodnikiem tak dobrym w pick-and-pop."

Love nie dotarłby pewnie do Cleveland, gdyby nie deklaracja LeBrona o powrocie do Cavaliers. Pomimo przyjacielskiej relacji z Jamesem, Tristan znalazł się w takiej samej sytuacji jak wszyscy inni fani Cavs przy "The Return": "Wiele wiadomości i twittów zalało moją skrzynkę. To było świetne dla Cleveland, dla Ohio, dla wszystkich utożsamiających się z Cavaliers. Zrobił wiele dla gry, osiągnął sukces na tak wielu różnych poziomach w koszykówce. Jestem podekscytowany, że jestem tego częścią."

Thompson dodaje, że najbardziej cieszy się z niespodzianki dla fanów Cavs, którzy przez ostatnie sezony wspierali zespół w trudnych czasach:

"Ludzie w Cleveland i Ohio byli lojalni odkąd tylko zostałem wybrany przez Cavs. Bez dwóch zdań na to zasłużyli. Kiedy ogłosił, że wraca, byłem najbardziej szczęśliwy z ich względu. Ci wszyscy, którzy przychodzili na mecze, gdy przegrywaliśmy 5 kolejnych, 7 kolejnych - ten sezon jest dla nich. Nasza praca nie jest jednak skończona, mamy przed sobą długą, długą drogę. Wszystko wygląda świetnie na papierze, ale to nie ma znaczenia dopóki piłka nie pójdzie w górę na 48 minut."

Rozmowy kontraktowe mogą trwać, ale Tristana szczegóły umowy zajmują w tej chwili najmniej - "Skupiam się na obozie przygotowawczym i starcie sezonu. Jestem nim podekscytowany. Nie dbam o inne rzeczy, nie zajmują mojej głowy."

_@adasz_