Najstarsza strona o Cleveland Cavaliers w Europie. Codzienna dawka aktualności i publicystyki. Cavs, LeBron James, Kevin Love, Kyrie Irving, BIG3.
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          






PLAYOFFS 2016

FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


PLAYOFFS 2015

FINAŁY NBA

ZAPOWIEDŹ SERII

WNIOSKI PO SERII

WYNIK: 4-2 WARRIORS



FINAŁY KONFERENCJI

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)



DRUGA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G5: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G6: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-2 CAVS (AWANS)



PIERWSZA RUNDA

ZAPOWIEDŹ SERII

G1: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G2: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G3: ZAPOWIEDŹ | RELACJA
G4: ZAPOWIEDŹ | RELACJA

WYNIK: 4-0 CAVS (AWANS)


POLECANY TEKST


Kemp w Cavs | Więcej...


SEZON ZASADNICZY

OSTATNI MECZ
vs.
113:108


ZAPOWIEDZI | RELACJE
TERMINARZ | STATYSTYKI
LIDERZY | TABELE
TRANSAKCJE | SKŁAD



CZAT


TWITTER


CZYTAJ O...


KYRIE IRVING


LEBRON JAMES


KEVIN LOVE


ANDERSON VAREJAO


TRISTAN THOMPSON



Wpisy z tagiem: lebron

niedziela, 19 kwietnia 2015
Sezon zasadniczy za nami: Top 10

Witam po przerwie!

Dwa słowa wyjaśnienia na początek. Blog miał przerwę na czas sezonu zasadniczego z dwóch przyczyn. Po pierwsze, miałem sporo zawirowań w życiu osobistym, co siłą rzeczy musiało się przełożyć na stronę, chociaż zawsze starałem się oddzielać te dwie rzeczy. Tym razem się nie udało. Ponadto, nie ukrywam, że po tylu latach kibicowania Cavs i ogólnego śledzenia ligi, ciężko mi się zmobilizować na sezon zasadniczy. Jestem trochę jak Ci wszyscy weterani w NBA, którzy podpisują kontrakty dopiero po All-Star Weekend albo przed playoffs. Tym bardziej, że spodziewałem się takiego zasadniczego w Cleveland. Naturalnym było, że drużyna będzie miała swoje problemy, podobnie jak Miami Heat 2010/11, że będą pytania o pierwszorocznego trenera, że ktoś z BIG-3 będzie musiał poświęcić swoje statystyki oraz, że prędzej, czy później nieuchronne są wymiany - po centra zwłaszcza. Cavaliers się wzmocnili, zgrali i zgodnie z oczekiwaniami zaczęli bić ligę po głowie w drugiej części sezonu. Nie ukrywam, że przyjemnie ogląda się jak ta ekipa pasuje do siebie po liftingu. Pierwsza od pięciu lat wygrana dywizja to rzecz przyjemna, ale teraz sprawa najważniejsza - playoffs, więc tym bardziej cieszę się, że będę mógł jeszcze trochę z siebie wykrzesać. Za chwilę obszerna zapowiedź pierwszej rundy z Boston Celtics, póki co zapraszam na mój subiektywny ranking TOP-10 z zakończonej fazy zasadniczej. / A.Wałaszyński

1. Wymiany Griffina

- David Griffin dwoma wymianami z początku stycznia br. praktycznie przyklepał sobie nagrodę Executive Of the Year. Griffin pozyskał Imana Shumpera, J.R. Smitha i Timofeya Mozgova za... niepasującego Waitersa i pick Grizzlies (drugi pick do wymiany Mozgova dostał dzień wcześniej od Thunder). GM Cavs w dwa dni załatał dziurę pod koszem, wzmocnił defensywę obwodową i dodał jednego z najlepszych spot-up shooterów w lidze, w konsekwencji kompletnie odmieniając ekipę. Brawo!

2. Przerwa LeBrona

- Dwutygodniowa przerwa na jaką zdecydował się na przełomie roku poobijany i przemęczony czterema kolejnymi finałami (krótkie wakacje) LeBron James, okazała się zbawienna dla sezonu. Cavaliers wygrali pod jego nieobecność tylko z Charlotte Hornets, ale James wyleczył różne stare dolegliwości i wrócił w swojej najlepszej dyspozycji. W drugiej części sezonu znów przypomniał lidze kto jest najlepszym koszykarzem świata i wyciągnął Cavs z 19-20, na 54-29 i 2 miejsce na Wschodzie.

3. Spokój w sprawie Davida Blatta

- Duży plus dla Dana Gilberta i Davida Griffina za wytrzymanie ciśnienia w sprawie trenera Blatta, który po słabym starcie sezonu znalazł się na medialnym gorącym krześle. Podczas, gdy media wypominały mu brak doświadczenia w NBA i doszukiwały się najdrobniejszych głupich historyjek, Griffin wydał komentarz w którym zapewnił, że Blatt jest trenerem Cavs i nim pozostanie. Ten głos zaufania odsunął od szkoleniowca burzę, a chwilę później zespół "odpalił".

4. Oddanie Diona Waitersa

- Jest taki świetny angielski idiom pasujący do tej sytuacji, a mianowicie addition by subtraction. Wzmocnienie przez ubytek. Jak ulał pasuje do Diona Waitersa, który mając zadatki na znakomitego zawodnika, nie potrafił się odnaleźć w grupie. Cavaliers przez dwa i pół sezonu jakie spędził w Ohio mieli z nim wiele problemów. Poza jego odwiecznymi pretensjami o rolę w drużynie, Waiters źle pasował do drużyny na boisku. Nie chciał być spot-up shooterem, tylko ciągle holował piłkę i lubował się w dalekich dwójkach z odchylenia. Dokładnie tak jak w zeszłym sezonie. Teraz Cavs grają jednak o mistrzostwo, a nie o loterię draftu, więc nie mogli sobie dłużej na to pozwolić.

5. Mecz w San Antonio

- Fantastyczny mecz z marca, gdy Cavaliers na wyjeździe pokonali mistrzów NBA San Antonio Spurs 128:125 po dogrywce. Cavs, którzy przegrywali już 10 punktami na 180 sekund przed końcem, zdołali odrobić straty, a do dogrywki równo z syreną doprowadził Irving. Tam ponownie był nieuchwytny, rzucając z niesamowitych pozycji. Kyrie przez całe zawody był właściwie nie do zatrzymania, zaliczając w sumie 57 oczek (rekord NBA w 2014/15 i rekord Cleveland Cavaliers). Zdaniem wielu kibiców i ekspertów - najlepsze widowisko rozgrywek zasadniczych. WIDEO

6. Mecz w Filadelfii ze stycznia

- Dla odmiany, wpadka, która przelała czarę goryczy. Cavaliers osiągnęli swój najniższy punkt w sezonie, gdy na początku stycznia przegrali 92:95 z Sixers, najgorzej wówczas notowanymi w lidze. Co więcej, była to pierwsza wygrana Philly w domu i zaledwie piąta w ogóle, a Cavs prowadzili momentami dwucyfrową różnicą. Brak LeBrona i Kevina Love'a nie był żadnym usprawiedliwieniem. Przegrana wywołała natychmiastowe skutki w postaci wymian i zmiany oblicza zespołu. WIDEO

7. Kontuzja i kontrakt Andersona Varejao

- Zerwanie ścięgna Achillesa przez Andy'ego Varejao było jednym z punktów zwrotnych sezonu. Wyjściowy środkowy Cavs nabawił się tego paskudnego urazu w spotkaniu z Minnesota Timberwolves tuż przed świętami i na gwiazdkę podarował nam konieczność oglądania Kevina Love'a jako centra w pierwszy dzień świąt w Miami. Cavaliers szybko zrozumieli, że muszą zintensyfikować swoje działania w sprawie chronienia obręczy, która nawet przy zdrowym Varejao wymagała poprawy. Dodatkowo, dwa miesiące wcześniej klub przedłużył kontrakt z Brazylijczykiem. Nie zrozumcie mnie źle, Andy to legenda klubu i wiele z nami przeszedł, ale... gdy zapowiada się hometown discount, a potem bierze 30 mln na 3 lata to powstaje zgrzyt. Varejao już w offseason 2007 pokazał, że robi jak w powiedzeniu - kochajmy się jak bracia, ale liczmy się jak Żydzi. Jego 10 milionów przez rok się przeżyje (jako zmiennik będzie bardziej produktywny), w drugim schowa w nowym salary-cap, a trzeci to opcja, ale niesmak pozostanie.

8. Pościg w II części i wygranie Dywizji

- Nie ukrywam, że miałem dużą przyjemność patrzeć na Cavaliers odkąd "odpalili". Pewność w grze, realizowanie swojej koszykówki na parkiecie, zabawa w przyspieszanie-zwalnianie ze słabszymi ekipami, czy efektowne obijanie ekip z mitycznie silnego zachodu. Cavs zaliczyli również pościg we własnej konferencji - przeskakując z 6 na 2 miejsce, a w Dywizji Centralnej odrabiając momentami przeszło 10 meczów straty do Chicago Bulls. Pierwszy od 5 lat "Central" to przyjemny akcent na zakończenie zasadniczego. Z małych rzeczy też trzeba umieć się cieszyć.

9. Medialność

- Po takich sezonach jak cztery ostatnie, naprawdę fajnie jest znów być przy najważniejszym stoliku, ba, rozdawać karty. Cavaliers po powrocie LeBrona i uformowaniu swojej BIG-3, stali się najbardziej medialni w NBA. O nikim tyle się nie pisało i nie mówiło. Oczywiście ma to swoje minusy (patrz sprawa Blatta wyżej), ale jednak nakręca koniunkturę (drugi marketing w lidze) i podnosi prestiż organizacji. 

10. Szalona sekwencja przeciwko Jazz

- Co tu jest do pisania? Akcja sezonu, wystarczy obejrzeć.


@_adasz_

poniedziałek, 22 września 2014
LeBron znów przejmuje miasto

Adam Wałaszyński

Kyrie Irving niezbyt długo cieszył się z bycia "twarzą" klubu z Cleveland, podobne aspiracje musiał zostawić za sobą w Mineapolis Kevin Love. 11 lipca 2014 roku stało się jasne, że rządy w Cavaliers przejmuje ponownie LeBron James. Irving i Love mogą go dzielnie dopełniać na parkiecie, mają również swoją markę poza nim, ale to James i każdy jego ruch będzie na świeczniku. Potrafi to być bardzo męczące, ale ma jednocześnie swoje zalety - np. dostarcza tematów do pisania w najnudniejszych dniach, czyli tych tuż przed startem obozów przygotowawczych. Już pod koniec tygodnia mamy media-day, a za niespełna dwa tygodnie pierwszy mecz przedsezonu. Póki co musicie jednak wiedzieć, że... LeBron James ma nowe buty! LeBron James przeszczepił sobie włosy! LeBron James znów zawiśnie (na plakacie!) koło hali Quicken Loans Arena!

Do tego dochodzi profil na coraz modniejszym instagramie, gdzie całe lato trwa akcja rekrutacyjna Erica Bledsoe oraz obwożenie Tristana Thompsona po USA w charakterze młodszego brata. Aha, pewna firma miała zaoferować LeBronowi udziały jeśli ten zdecyduje się na powrót, ale dziś oczywiście mówi, że to był tylko taki ich PR.

Ma facet przebicie, co? Zacznijmy od tych butów, brzmią najmądrzej.

Nike wydało kolejny projekt obuwia, już dwunasty, sygnowany nazwiskiem lidera Cavs. "LeBron 12" zostały oficjalnie ukazane na prezentacji w Beaverton w stanie Oregon, gdzie amerykański gigant odzieżowy ma swoją siedzibę. "Normalnie to bym je lubił, ale mają moje imię i logo, więc je kocham" - sypał żartami James, próbując wyraźnie rozruszać kolejną siermiężną konferencję biznesową. Produkt wejdzie na rynek 11 października, a para ma kosztować 200 dolarów. Nie lubię dorabiania ideologii do... butów, więc strona techniczna przedsięwzięcia do wglądu tutaj.

Najjaśniejszą stroną tego wydarzenia była możliwość usłyszenia kilku słów na tematy sportowe. James odniósł się do ostatnich wyczynów Kyrie Irvinga, który w Hiszpanii zdobył z USA tytuł Mistrzów Świata i zgarnął MVP turnieju. "On jest jednym z głównych powodów dla, których zdecydowałem się wrócić. Myślę, że może zostać najlepszym rozgrywającym w naszej lidze." - chwalił młodszego kolegę z ekip All-Star 2013, 2014.

Duże zamieszanie, już po konferencji, wywołał wygląd Jamesa. Specjaliści są przekonani, że były skrzydłowy Heat... przeszczepił sobie włosy. Hairline LeBrona była przez latem tematem wielu dowcipów i złośliwości, a sam James miał mieć na tym punkcie pewne kompleksy. Ja oceny się nie podejmuję, mam tylko nadzieję, że LBJ - jako osoba inteligentna - przekuje to niezdrowie zainteresowanie jego osobą w plus dla drużyny. Mógłby np. w trakcie playoffs rzucić mediom podobnie głupkowaty temat na czołówki i zdjąć presję z Irvinga, Love'a oraz innych mniej doświadczonych graczy.

Przez ostatnie lata nie gościliśmy zbyt często na antenie ESPN, ABC, czy TNT, ale być może starsi kibice pamiętają od czego kiedyś zaczynało się ich intro do meczów rozgrywanych w Cleveland. Kamera najczęściej pokazywała ludzi schodzących się do hali na tle ogromnego bilboardu z LeBronem tuż obok "The Q". Charakterystyczne "Wszyscy jesteśmy świadkami" usunięto oczywiście w 2010 roku, ale teraz wizerunek Jamesa ma powrócić w trochę zmienionej formie. Komitet zagospodarowania przestrzennego miasta Cleveland zebrał się ostatnio by zatwierdzić nowy projekt, który ma wyglądać dokładnie tak jak widzicie na zdjęciu. Potężna struktura ma być całkowicie gotowa do pierwszego meczu w sezonie zasadniczym, czyli starcia z Knicks 30 października. "LeBron James jest bez wątpienia jedną z największych dum Północno-wschodniego Ohio. Myślimy, że ten projekt dobrze oddaje jego powrót do Cleveland i dołączamy tym samym do Nike i fanów Cavaliers w powitaniu go w domu." - tłumaczą lokalne władze w oświadczeniu prasowym.

@_adasz_

piątek, 12 września 2014
Miller: Czułem, że Cleveland to najlepszy kierunek

Adam Wałaszyński

Rzucający obrońca Cavaliers, Mike Miller, mógł jako wolny agent podpisać kontrakt w dowolnym miejscu.  Inne kluby oferowały mu lepsze pieniądze i więcej minut gry. Nie były to jednak argumenty z którymi należało się zgłaszać do Millera po jego 14 sezonie w NBA, który spędził w Memphis, notując średnio 7.1 punkta (46% za trzy) z ławki jako cenny swingman w rotacji trenera Davida Joergera. Jeden z najlepszych strzelców zza łuku w lidze, szukał po prostu okazji by powalczyć o swój trzeci pierścień mistrzowski. Możliwość zaproponowania mu ponownego połączenia talentów z LeBronem James’em mogła tylko i wyłącznie pomóc przy rekrutacji...

„Bardzo ważne. Na tym etapie kariery, na jakim ja się znajduję, wszystko kręci się wokół tego być dać sobie największą szansę do wygrywania.” - odpowiada Mike pytany o to jak ważne jest dla niego znów być klubowym kolegą LeBrona. „Czułem, że to najlepszy kierunek dla mnie. Ponowne połączenie sił z nim to duże szczęście i postaramy się wyciągnąć z tego jak najwięcej korzyści.” - dodaje.

Miller asymiluje się ze społecznością w Cleveland. Niedawno promował swój przepis na trójwarstwowego burgera, który został nazwany „Mike Miller 3 Point Special”. To jednak nie zdolności kulinarne, a zabójcze rzuty za trzy skłoniły GM’a Cavs Davida Griffina do obrania sobie Mike’a za cel na rynku wolnych agentów. Doświadczenie było kolejnym czynnikiem - Miller pomógł LeBronowi w Miami wygrać dwa tytuły, znakomicie rozciągał obronę rywali i trafiał kluczowe rzuty. Jednocześnie, zaciskał zęby i nie dawał się prześladującym go wtedy kontuzjom. Problemy ze zdrowiem dały za wygraną w ostatnich rozgrywkach i Miller wystąpił we wszystkich spotkaniach Grizzlies.

Wie też jak radzić sobie z presją, gdy drużyna jest na świeczniku – tak jak Miami Heat latem 2010 roku. Griffin i inni działacze Cavaliers zaliczyli historyczne lato i na przestrzeni miesiąca zmienili drużynę będącą pod kreską konferencji wschodniej w jej największą siłę, a dla wielu nawet murowanego faworyta do tytułu mistrzowskiego. Miller ma świadomość, że porównania z tamtymi Heat są nieuniknione i będą się pojawiać - „Wszystko bierze się z tego, że dodajesz wiele talentu w praktycznie tym samym czasie. To bardzo zbliżona sytuacja do tej, którą mieliśmy w Miami, ale na dzisiaj to jedyne podobieństwo. W dalszym ciągu trzeba wyjść na boisko i zagrać.”

Mike bardzo chciał znów grać z LeBronem, ale los sprawił, że zjednoczy się ponownie także z innym wielkim zawodnikiem - Kevinem Love'm. Mało kto pamięta, ale Miller i Love dzielili szatnię Minnesota Timberwolves w sezonie 2008/2009. Kevin debiutował dopiero na zawodowych parkietach, już wtedy zdradzając nieprawdopodobny potencjał: „Potrafił dać Ci 12 punktów i 10 zbiórek mimo, że nie miał rozpisanego żadnego zagrania pod siebie. To unikat w tej lidze, a teraz świeci już pełnym blaskiem. Rozciąga grę, trafia trójki i zbiera na takim poziomie, że jest niesamowitym dopasowaniem do umiejętności Kyrie’go i LeBrona.” - wspomina. Przybycie Love’a jeszcze bardziej rozpaliło kibiców i było ulgą dla włodarzy klubu, którzy wreszcie wyegzekwowali transfer nad którym pracowali grubo ponad rok. „Przed transferem mieliśmy te same cele, ale z nim czujemy się jeszcze lepiej. Teraz rola nasza, trenerów, całej organizacji, by wykonać naszą robotę i dokonać poświęceń dla dobra szatni i zespołu.”

PRZECZYTAJ TAKŻE : MIKE MILLER - SYLWETKA

Nawet ze składem pękającym w szwach od talentu, Miller ma świadomość, że wygranie mistrzostwa NBA nie będzie sprawą prostą. Tego nauczył się właśnie w Miami, gdzie role pozmieniały się dokładnie tak jak teraz zmienią się w Cleveland – „Musimy być ze sobą. Kyrie miał inne zadania, Dion inne, Kevin w Minnesocie miał obowiązki których nie będzie musiał realizować w takim stopniu tutaj. Jak tylko wszyscy się dostosujemy do nowej sytuacji jako grupa, mamy wielką szansę na coś dużego.”

Jak długo może to potrwać? - „Nie można tego zmierzyć żadną jednostką. Każda drużyna jest inna i kwestią jest stopień zaangażowania, poświęcenia. Najlepszą rzeczą jest to, że mamy ludzi, którzy już tego procesu doświadczyli. Dodajesz Mariona, Jonesa, LeBrona, Haywooda i to czyni sprawy o wiele prostszymi w komunikowaniu się z mniej ogranymi zawodnikami.”

Części są na miejscach. Cavs mają świetną mieszankę doświadczenia z młodością i słyszą dźwięk otwierającego się okna na tytuł. Na kilkanaście dni przed startem obozu przygotowawczego, Miller ma jednak wiadomość dla kolegów - w NBA nic nie przychodzi łatwo, nawet dla najbardziej utalentowanego składu w lidze. „To z czego zdajesz sobie sprawę, gdy jesteś częścią mistrzowskiego zespołu to fakt jak przyjemne jest wygrywanie, ale takie prawdziwie. Jesteśmy gotowi na naszą przygodę.” - kończy.


@_adasz_

Shawn Marion oficjalnie w Cavs

Adam Wałaszyński

Shawn Marion ogłosił na swoim instagramie, że podpisał kontrakt z Cleveland Cavaliers. Klub chwilę później potwierdził wszystko w oficjalnej depeszy prasowej. 36-letni skrzydłowy był co prawda z "Kawalerzystami" po słowie już od początku sierpnia, ale dopiero teraz wrócił do Stanów Zjednoczonych z promocyjnej trasy po Azji i mógł wypełnić niezbędną papierkową robotę. Formalnie nie ujawniono jeszcze warunków porozumienia, ale najprawdopodobniej jest to roczny kontrakt za minimum weterana, który przy stażu Mariona w NBA wynosi 1.45 mln $. Popularny "Matrix" ostatnie pięć sezonów spędził w Dallas Mavericks, gdzie w 2011 roku zdobył upragniony mistrzowski tytuł u boku Dirka Nowitzki'ego. W sezonie 2013/14 wystąpił w 76 meczach, notując średnio 10.2 punkta, 6.5 zbiórki i 1.2 przechwytu w 32 minuty, które statystycznie spędzał na parkiecie jako starter na niskim skrzydle. Po przyjściu do Dallas młodego Chandlera Parsonsa, strony rozstały się w przyjacielskich relacjach.

Shawn chce w Cavaliers powalczyć o drugi pierścień, tym razem jako wsparcie dla LeBrona Jamesa, Kevina Love'a i Kyrie Irvinga. Nie jest już taką gwiazdą jak choćby 6-7 lat temu, ale to wciąż bardzo pomocny weteran, który wiele widział, jeszcze więcej doświadczył i ma bardzo poukładany charakter. Za stawkę 1.45 mln $ chciałyby go bez wątpienia wszystkie ekipy w NBA. Niewielu jednak sądziło, że Marion, wciąż bardzo produktywny na parkiecie, przyjmie od kogokolwiek minimalną umowę.

Skusiła go możliwość gry z nową BIG-3, to na pewno, ale niedocenianą pracę w rekrutowaniu "Matrixa" wykonał GM Cavs David Griffin. Panowie znają się z czasów gry Mariona w Phoenix Suns (1999-2008), gdzie David pełnił rozmaite klubowe funkcje. Najwięcej kontaktów Griffin wyrobił sobie jeszcze na początku zawodowej drabinki, gdy był odpowiedzialny za pomaganie zawodnikom w życiu codziennym, np.  w znalezieniu mieszkania, czy szkoły dla dzieci. W lipcu obu panów przyłapano na obiedzie w centrum Cleveland. "Shawn wnosi w nasze szeregi wszechstronność, talent i mistrzowskie doświadczenie. Wzmocni obie strony parkietu, a w szczególności ważne będą dla nas jego umiejętności bronienia na kilku pozycjach. To również dużego kalibru weteran, którego zdolności przywódcze na parkiecie i poza nim są nie do przecenienia. Jesteśmy szczęśliwi mogąc go powitać w rodzinie Cavaliers." - stwierdził Griffin.

Szalenie istotna powinna być właśnie wszechstronność Mariona w destrukcji. Dużym problemem LeBrona Jamesa w Miami była konieczność bronienia noc w noc najlepszego zawodnika rywali oraz duże minuty gry. "Matrix" powinien znacząco odciążyć Jamesa, co z kolei pozwoli utrzymać 4-krotnego MVP ligi w świeżości przed wiosenną rozgrywką o tytuł. Shawn może być najlepszym zmiennikiem LeBrona jakiego ten kiedykolwiek miał, ale też wychodzić jako silny skrzydłowy w small-ball, którą bardzo lubi trener David Blatt. Warto dodać, że Marion z James'em znają się i lubią, chociaż nie są jakimiś wielkimi przyjaciółmi poza parkietem. "Matrix" uchodzi za jednego z lepszych defensorów do stopowania LeBrona, co pokazał przede wszystkim w Finałach 2011. Teraz powalczą jedynie na treningach. Panowie grali już z resztą razem w jednej ekipie, reprezentując Stany Zjednoczone podczas Igrzysk Olimpijskich 2004 w Atenach.

DLACZEGO "MATRIX"? JAK DORASTAŁ? SHAWN MARION - SYLWETKA

Marion zapowiedział, że chce jeszcze pograć przynajmniej dwa lata, czyli latem znów wejdzie na rynek wolnych agentów. Cavaliers będą już jednak posiadać wtedy wyjątki od salary-cap, takie jak bi-annual, czy mid-level. Nie będą więc ograniczeni do minimalnego kontraktu przy ewentualnej renegocjacji warunków. Shawn Marion, po pięciu latach z #0, wróci w Cleveland do swojego ulubionego nr na koszulce - 31.

@_adasz_

Wywiad: Andy nigdzie się nie wybiera

Adam Wałaszyński

Anderson Varejao jest jedynym, wciąż aktualnym zawodnikiem Cleveland Cavaliers, który pamięta wspólną grę z LeBronem James'em z czasów jego pierwszego pobytu w Cavs w latach 2003-2010.

Brazylijczyk od 2004 roku stopniowo rósł w hierarchii podkoszowych CC i dziś wielu nie wyobraża go sobie w innych barwach niż "Winno-Złote". Zdaje się, że podobnego zdania jest sam Andy, który coraz częściej wspomina o chęci zakończenia kariery w Cleveland. Okazja do wcielenia tych planów w życie nadarzy się już latem 2015 roku, gdy Varejao wejdzie na rynek wolnych agentów. Cavaliers będą mogli odnowić z nim umowę, wychodząc przy tym nawet poza salary-cap, bowiem od wielu lat posiadają prawa birda do swojego środkowego. Już teraz spekuluje się, że Brazylijczyk przystanie na obniżkę pensji w zamian za dłuższy, 3-4 letni kontrakt. Póki co, Andy udzielił wywiadu w którym pytano go o kilka spraw...

Wierzyłeś, że jeszcze kiedyś zagrasz razem z LeBronem po 2010?

- Tak! Nie byłem tylko pewien kiedy to nastąpi, ale przeczuwałem, że jest szansa, że kiedyś wróci. Nie spodziewałem się, że stanie się to tak szybko, ale zawsze myślałem, że może któregoś dnia wrócić skoro jest stąd.

Okazywał swoją miłość do miasta Cleveland, ale ludzie sądzili raczej, że może wrócić bardziej pod koniec kariery, a nie, gdy nadal jest u szczytu?

- Tak i teraz znów jest tutaj z nami. Przez ostatnie lata wiele osób mówiło mi, że powinienem poprosić o transfer skoro nie ma już u nas LeBrona i klub jest w procesie przebudowy. Mówili, że powinienem odejść do innego zespołu, powalczyć o mistrzowski tytuł dla siebie, ale zawsze odpowiadałem – nie, nie chcę, nie potrzebuję odchodzić bo lubię to miasto, lubię tutejszych ludzi i przejdziemy przez ten czas. LeBron wrócił i wszyscy mówią mi, że dobrze zrobiłem (śmiech).

Teraz, po przyjściu takiej gwiazdy jak Love, Twoja rola zmieni się?

- Nie sądzę, że się zmieni. Grałem już z LeBronem przez 6 lat i to co do mnie należało to bronienie, stawianie zasłon dla wszystkich, walczenie o każdą zbiórkę i pozostawania w gotowości w ataku, gdybym miał otrzymać piłkę.

Kyrie Irving przebił się do reprezentacji USA. Myślisz, że Mistrzostwa Świata pomogą mu w kontekście zbliżającego się sezonu?

- Mundial w Hiszpanii będzie dla niego dobrą rzeczą pod kątem zbierania doświadczenia, ale zyska również na wspólnej grze z LeBronem, wiele się od niego nauczy. Wierzę, że w tym sezonie może grać więcej w stylu Chrisa Paula, bez konieczności zdobywania tylu punktów co dotychczas. Gdy mamy LeBrona, Kevina i wszystkich, którzy potrafią punktować nie ma potrzeby ruszać tak często na kosz.

Waszym celem będzie mistrzostwo...

- Teraz możemy rozmawiać w tych kategoriach. Bez dwóch zdań będziemy walczyć o tytuł i jeśli wszyscy pozostaniemy zdrowi to nasz sezon do tego celu się właśnie sprowadza. Ostatnio San Antonio  wygrało tytuł bo we właściwym czasie wskoczyli na dobre tory i myślę, że my też mamy dobre szanse by zdobyć pierścienie.

Właśnie, Spurs, trzon ich drużyny jest ze sobą od lat. Myślisz, że szybko uda się Wam zbudować dobrą chemię w ekipie?

- Czasem potrzeba trochę czasu by wszyscy stanęli po jednej stronie barykady, żeby wiedzieli co mają robić. Mamy nowego trenera, nowy system, wiele nowych rzeczy. Musimy być cierpliwi i systematycznie rosnąć jako zespół.

Jakie są reakcje w mieście po powrocie LeBrona?

- Wszyscy moi przyjaciele byli w Cleveland, gdy LeBron ogłaszał swój powrót i mówili mi: „O Mój Boże, miasto oszalało”. Miłów znów widzieć takie Cleveland. Kocham to.

Rozegrałeś 10 sezonów w NBA, wszystkie dla Cavaliers. Wchodzisz w rok kontraktowy, jakie są Twoje oczekiwania?

- Chcę pozostać w Cleveland, naprawdę nie myślę o tym za wiele. Cavaliers wiedzą czego chcę, wiedzą, że chcę zostać.

Chciałbyś zakończyć karierę w Cleveland?

- Chciałbym.

Co możesz powiedzieć o Bruno Caboclo, brazylijskim skrzydłowym wybranym przez Toronto Raptors w ostatnim drafcie?

- To było dla mnie zaskoczenie. Miałem z nim styczność dwa razy, najpierw podczas akcji NBA Cares organizowanej w Brazylii i innym razem podczas turnieju 3x3. Brał udział w konkursie wsadów, nie widziałem jak gra, ale słyszałem o nim sporo dobrego.

@_adasz_

Did you ever think that you would be playing with LeBron again after The Decision?

Anderson Varejao: I did! I wasn't sure when, but I thought there was a chance for him to come back. I didn't expect it now, but eventually, because he's from there, I thought there was a chance. 

He always has shown love for the city of Cleveland, but I guess people thought that maybe he was going to return in the twilight of his career, not in his prime like he has done.

AV: Yes, and now he's here with us again. All these years there were a lot of people on my ear telling me that I should ask for a trade because LeBron wasn't there and the team was in a rebuilding process. They told me I should leave, that I should go to another team and try to help win a title and I always said no, I won't. I don't need to leave. I like the city, I like the people here, and I'm going to keep fighting through this. And now that LeBron is back the people is telling me I did the right thing [laughs].  

Now that Kevin Love is your teammate, will your role change?

AV: I don't think it's going to change. I played with LeBron for six years and what I did was playing defense, setting screens for everybody, fighting for every rebound and being ready on the offensive side when I get the ball.

Kyrie Irving is with Team USA. Do you think this World Cup will help him for the NBA season?

AV: Playing in Spain will be good for him in terms of experience, but things are going to be good for him playing with LeBron as well. He's going to learn a lot from LeBron. I believe this season he could play more like Chris Paul, not having to score so much. Now that we have LeBron, Love and all the guys who can score he's not going to need to go to the basket as much. 

The title is the goal.

AV: We can talk about that now. We're going to fight for the title no doubt. I think if we all stay healthy this season, it's going to go down to that. This season San Antonio won because they got hot at the right time and now I think we really have a good chance to win the ring.

But the Spurs' core has been together for so many years... Do you think the team will have a good chemistry soon?

AV: Sometimes it takes some time to have it, for everybody to get on the same page, to know what to do. And we have a new coach, new system, a lot of new things going on. But we're going to have to stay patient and grow as a team.

- See more at: http://hoopshype.com/interviews/barrigon/anderson-varejao-i-want-to-retire-in-cleveland#sthash.2Om5cNGS.dpuf

Did you ever think that you would be playing with LeBron again after The Decision?

Anderson Varejao: I did! I wasn't sure when, but I thought there was a chance for him to come back. I didn't expect it now, but eventually, because he's from there, I thought there was a chance. 

He always has shown love for the city of Cleveland, but I guess people thought that maybe he was going to return in the twilight of his career, not in his prime like he has done.

AV: Yes, and now he's here with us again. All these years there were a lot of people on my ear telling me that I should ask for a trade because LeBron wasn't there and the team was in a rebuilding process. They told me I should leave, that I should go to another team and try to help win a title and I always said no, I won't. I don't need to leave. I like the city, I like the people here, and I'm going to keep fighting through this. And now that LeBron is back the people is telling me I did the right thing [laughs].  

Now that Kevin Love is your teammate, will your role change?

AV: I don't think it's going to change. I played with LeBron for six years and what I did was playing defense, setting screens for everybody, fighting for every rebound and being ready on the offensive side when I get the ball.

Kyrie Irving is with Team USA. Do you think this World Cup will help him for the NBA season?

AV: Playing in Spain will be good for him in terms of experience, but things are going to be good for him playing with LeBron as well. He's going to learn a lot from LeBron. I believe this season he could play more like Chris Paul, not having to score so much. Now that we have LeBron, Love and all the guys who can score he's not going to need to go to the basket as much. 

The title is the goal.

AV: We can talk about that now. We're going to fight for the title no doubt. I think if we all stay healthy this season, it's going to go down to that. This season San Antonio won because they got hot at the right time and now I think we really have a good chance to win the ring.

But the Spurs' core has been together for so many years... Do you think the team will have a good chemistry soon?

AV: Sometimes it takes some time to have it, for everybody to get on the same page, to know what to do. And we have a new coach, new system, a lot of new things going on. But we're going to have to stay patient and grow as a team.

- See more at: http://hoopshype.com/interviews/barrigon/anderson-varejao-i-want-to-retire-in-cleveland#sthash.2Om5cNGS.dpuAnderson Varejao jest jedynym zawodnikiem Cleveland Cavaliers, który
piątek, 17 lutego 2012
James w przyszłości nie wyklucza powrotu

Adam Wałaszyński

LeBron James jest sobie w stanie wyobrazić, że pewnego dnia powróci do miejsca, gdzie rozpoczęła się jego przygoda z NBA. Tak, do Cleveland.

Po czwartkowym treningu w hali w której spędził siedem sezonów, James powiedział, że nie wyklucza powrotu do drużyny Cavaliers, którą, bez powodzenia, przez lata próbował doprowadzić do mistrzostwa NBA...

"Nie wiem. Myślę, że byłoby super." - tak po chwili milczenia odpowiedział na pytanie, czy wyobraża sobie powrót w rodzinne strony, dodając: "Byłoby fajnie zagrać przed tymi kibicami ponownie. Nie możesz przewidzieć przyszłości. Jestem zawodnikiem Miami Heat, jestem szczęśliwy tu, gdzie jestem teraz, ale niczego nie wykluczam. Jeśli zdecydowałbym się wrócić, mam nadzieję, że fani zaakceptowaliby mnie."

Komentarze Jamesa mogą być tylko pewną kalkulacją przed trzecim meczem Cavaliers - Heat w Cleveland, mającą na celu załagodzenie wciąż  mocno wyczuwalnego gniewu wobec niego w Ohio albo zostały wypowiedziane całkiem szczerze. LeBron przywrócił "Kawalerzystów" na ligową mapę, wprowadzając zespołu do Finałów NBA, czy zgarniając dwie statuetki MVP, ale nie zdobył mistrzostwa, a z klubem rozstał się w formule telewizyjnego show. Jakakolwiek jest prawda, ten temat zawsze będzie budził emocje i przyciągał zainteresowanie mediów... - "To juź nie potęguje, najgorszy był pierwszy powrót. Gwizdy wobec nas już nie są tak liczne jak w tamtym roku więc nie jest to dla mnie jakiś wielki problem."

"Wracam teraz do tego co było w Cleveland, mam radość z gry, doceniam grę, kocham grę i gram na wysokim poziomie. Uciekłem od zeszłego roku. To był trudny rok dla mnie, przejść przez to wszystko co się wydarzyło na parkiecie jak i poza nim." - przekonuje skrzydłowy Miami.

Czas podobno leczy rany, ale nie wszystkie...

Relacje z Gilbert'em

James przyznaje, że nie podjął żadnych kroków do naprawienia swoich relacji z właścicielem Cavaliers, Dan'em Gilbert'em, który dosadnie skrytykował go w swoim liście otwartym do kibiców organizacji, ale jednocześnie zaznacza, że nie żywi żadnych negatywnych uczuć do niego chociaż nie rozmawiali ze sobą od 3 lipca 2010 roku: "Nie mam w sobie złych emocji. Powiedział co powiedział, a ja poszedłem dalej. Nie próbowaliśmy się kontaktować."

LeBron widzi miejsce na pojednanie: "Nie noszę w sobie urazy, no może trochę wtedy, ale nie tak długo. Powiedział co powiedział w przypływie złości i dziś pewnie by się z tego wycofał. Ja też popełniłem błąd i są pewne sprawy, które bym wycofał. Wszyscy popełniamy błędy i idziemy dalej."

Mógłbyś znów grać dla Gilberta? - "Dan nie jest trenerem. Mogę grać dla każdego trenera. Zobaczymy co się wydarzy." L.J. nie sprecyzował co było owym błędem - przejście do Miami Heat, czy sposób odejścia z Cavaliers. Tymczasem, Dan Gilbert nie komentuje wypowiedzi swojej byłej gwiazdy w obawie przed kolejną karą od ligi...

Zaskoczenie i pesymizm

Najnowsze wyznania koszykarza z Akron zdziwiły weterana Antawna Jamisona, który rozegrał z 25 meczów plus playoffs w sezonie 2009/2010 po tym jak trafił do Cleveland z Washington Wizards na wyraźną prośbę Jamesa... - "Jestem zaskoczony, że mówi to teraz. Trzy lata po - nie sądzę, że zdziwiłyby mnie tego typu pomysły, ale po jednej kampanii? Cóż, nic tak nie potrafi zaskoczyć jak życie, które pisze różne scenariusze...".

Obwodowy Daniel Gibson, niegdyś wielki przyjaciel LeBrona, nie widzi oczami wyobraźni ponownego ciepłego powitana w Cleveland dla Jamesa: "Nie wydaje mi się, że byłby mile widziany. Nie po tym wszystkim co się wydarzyło To trudna sytuacja."

wtorek, 21 czerwca 2011
Mike Brown dziękuje i rusza do Los Angeles

Adam Wałaszyński

Zanim Mike Brown, który przez pięć lat był trenerem Cleveland Cavaliers opuści na dobre północno-wschodnie Ohio, gdzie od dawna mieszkał i przeniesie się do Los Angeles na posadę szkoleniowca Lakers, chce złożyć podziękowania dla... właściciela Cavs - Dana Gilberta oraz lidera zespołu z jego czasów - LeBrona Jamesa.

Pomimo tego, że to Gilbert zwolnił go zeszłej wiosny, a współpraca z Jamesem pod koniec nie układała się dobrze - Brown nie ma żadnych negatywnych uczuć względem obu.

"Nie wymieniłbym na żadne skarby świata doświadczenia jakie zdobyłem podczas pracy w Cleveland." - stwierdził coach w trakcie pierwszego wywiadu jakiego udzielił niedawno telewizji obsługującej mecze Los Angeles Lakers.

"Jestem tutaj, na takiej pozycji, w dużej mierze dzięki osobom Dana Gilberta, Danny'ego Ferry'go (GM Cavs czasów Browna) i wielu innym. Także dzięki LeBronowi i sukcesom jakie wspólnie odnosiliśmy w Cleveland." - kontynuuje, dodając jeszcze:

"Wiem, że sprawy w Cleveland nie poszły niestety po myśli, tak mojej jak i Cavaliers, a ludzie mogą pomyśleć, że oszalałem, gdy to powiem, ale muszę podziękować Danowi Gilbertowi. Nie mam nic więcej o nim do powiedzenia niż same miłe rzeczy. Ma wspaniałą rodzinę. Dał mi wielką, życiową szansę, gdy nikt inny się do tego nie kwapił. Mam u niego życiowy dług - postawił na młodego, niedoświadczonego trenera, pierwszy "otworzył" mi drzwi. Życzę mu sukcesów na każdej płaszczyźnie."

"Bez pracy w Cleveland i bez bycia wokół ludzi, którzy mnie tam otaczali nie sądzę, żebym czuł się komfortowo przychodząc do Lakers. Dodatkowo, posiadanie takiej gwiazdy jak LeBron, obycie z zainteresowaniem jakie mu towarzyszy - pomoże mi bardzo w zmierzeniu się z tym co spotkam niewątpliwie w Los Angeles." - kończy.

Mike Brown przez pięć sezonów osiągnął z "Kawalerią" imponujący bilans 272-138 (66.3%), Finały NBA, zdobył pierwsze Mistrzostwo Konferencji, dwa tytuły Mistrza Dywizji i w każdych rozgrywkach za jego urzędowania Cavs meldowali się co najmniej w drugiej rundzie playoffs. Za sezon 2008/2009 otrzymał nagrodę Coach Of the Year.

Opiekun dla nastolatki

Brown nie wygrał oczywiście jeszcze z Lakers choćby meczu, ale z jego przenosin do Los Angeles wyraźnie profity już ma szkoła średnia Mater Dei. Nie tylko jego dwaj synowie - Elijah i Cameron będą teraz chodzić do legendarnego ogólniaka z Santa Ana (obszar metropolitalny Los Angeles), ale również... Nirra Fields.

Nirra Fields to młoda koszykarka pochodząca z Kanady, była gwiazda Regina High School, w zeszłym sezonie rzucająca 26.5 punkta na pojedynek w znanej na całe Stany Zjednoczone Oak Hill Academy. Mike Brown i jego żona zostali opiekunami dla tej 17-latki (rodzice pracują w Kanadzie) i postanowili wziąć ją pod swój dach. Mater Dei HS wygrało dwa Mistrzostwa Stanowe z rzędu w koszykówce dziewcząt i miejscowi już są przekonani, że z takim nabytkiem - dziewczyny z Santa Ana wciąż będą dominowały.

sobota, 04 czerwca 2011
Gibson poirytowany słowami LeBrona

Adam Wałaszyński

Minęło już trochę czasu odkąd LeBron James w specyficznym dla siebie stylu świętował awans do trwających teraz Finałów NBA i po meczu numer pięć serii z Chicago Bulls udzielił wypowiedzi, którą łatwo zinterpretować jako kolejny po "karma tweet" cios w byłą drużynę. Tym razem - w ex "teammates".

"Chciałem dołączyć do zespołu w którym zawodnicy nie "umierają" w jednym momencie." - komentował James w Chicago głośną decyzję o dołączeniu do Dwyane'a Wade'a oraz Chrisa Bosha w ekipie Miami Heat.

Do tej pory jedynie Mo Williams odpowiedział i na twitterze napisał: "Wszystko co chcę powiedzieć to - WOW. Co się stało to się stało. Jestem teraz w Clippers i poszedłem dalej, ale miasto Cleveland ma miejsce w moim sercu."

Tym razem - ostrzej i na forum publicznym - zareagował jednak wciąż aktualny "Kawalerzysta" Daniel Gibson, który swoje niezadowolenie wyraził w ostatnim odcinku show "Dugout Sports" - emitowanym w lokalnej rozgłośni radiowej.

"Jestem poirytowany. Przez sposób w jaki to zostało powiedziane - musisz podejść do tego osobiście. Nie sądzę by świetni zawodnicy powinni czuć potrzebę mówienia takich rzeczy. Chodzi mi o to, że jeśli jesteś znakomitym koszykarzem to po prostu graj świetnie i ludzie będą to dostrzegać. Nie musisz ciągle podkreślać, że inni są słabsi."

"Może to tylko pewne wyznanie. Może mimo tego co mówi to potrzebował takiej dużej pomocy, że znalazł kogoś jeszcze lepszego niż on aby samemu nie "umierać" w jednym momencie." - dodaje Gibson, wyraźnie "oddając" byłemu liderowi "Kawalerzystów".

Obwodowy CC publicznie głos zabrał dopiero teraz, ale nie brakuje opinii, że prywatnie LeBronowi wyraźnie dał znać co o nim myśli kilkanaście dni temu przy okazji własnego ślubu. "Boobie" na ceremonię zaprosił Savannę Brinson wraz z... osobą towarzyszącą. Brinson to wieloletnia partnerka Jamesa, matka dwójki jego synów, ale formalnie - panna, co Daniel sprytnie wykorzystał do swojej małej złośliwości wobec kolegi (?).

Niegdyś bliscy przyjaciele najwyraźniej przekreślają definitywnie dawną relację. Warto wiedzieć, że to nie pierwsza sporna sytuacja na linii Gibson-James od czasu "Decyzji".

Gloria - Delonte tylko plotką?

Gibson zapewnił, że nie wierzy w kosmicznie brzmiące informacje z zeszłego roku o romansie matki LeBrona z Delonte West'em podczas "playoffs": "Cała ta sprawa, że niby jego matka i jeden z naszych kolegów mieli romans wydaje się być wyssana z palca. W szatni nie było nic inaczej niż wcześniej, ja niczego nie dostrzegłem wtedy. Ludzie nie powinni tak mówić jeśli obie strony zaprzeczają, a nie ma dowodów."

Odpuścił serię, czy nie?

"Ciągle o tym słyszę i to od różnych osób. Nie wiem tak naprawdę bo jak można to jednoznacznie określić? Jeśli już miałbym zajmować stanowisko to chyba nie. Chciałbym jako zawodnik, zawodowy koszykarz myśleć, że po prostu byliśmy słabsi od Bostonu, a nie, że nasz lider oddał rywalizację bez walki." - kończy Daniel Gibson.

piątek, 13 maja 2011
James ubolewa nad formą "Decyzji"

Adam Wałaszyński

Gdy dwa lata temu Cleveland Cavaliers zmietli z parkietu Atlanta Hawks w drugiej rundzie "playoffs" - LeBron James ledwie uniósł w górę ręce i stwierdził w wywiadze: "To tylko druga runda, nie ma się z czego cieszyć."

Kilkanaście godzin temu fetował już znacznie bardziej entuzjastycznie awansu do Finałów Konferencji Wschodniej z nową drużyną. Miami Heat 4-1 rozprawili się z Boston Celtics, a LeBron przybijał "piątki" z publicznością, wykrzykiwał głośne "yees", nie zabrakło nawet klęczenia i ucałowania parkietu. Powód? Wreszcie to on wysłał "Celtów" na wakacje, a nie odwrotnie.

W tym przypływie euforii zebrało mu się również na refleksje i... po ponad 10 miesiącach przeprosił Cavaliers jako organizację za sposób w jaki ogłosił swoje odejście do Heat. Przypomnijmy, że był to godzinny, skrajnie narcystyczny show na antenie ogólnokrajowej stacji ESPN - zatytułowany "Decyzja", który przyniósł LeBronowi wielu przeciwników i ciągnie się za nim do dziś. "Ten pomysł nie wypalił i przepraszam za okoliczności w jakich to się stało." - uznał po czasie James.

"To była jednak okazja z serii 'raz w życiu' na kontynuowanie kariery w ten sposób."

Nie zabrakło kontrowersji, którą szybko podchwyciły media w Ohio. LeBron powiedział jeszcze na zakończenie: "Tak bardzo jak kochałem dom, moich kolegów z drużyny Cleveland - nie mogłem w pojedynkę przejść tego zespołu (Boston)." Jak pamiętamy to James - w przeciwieństwie do roku 2009, gdy momentami faktycznie sam stawiał się Orlando Magic - kompletnie "przeszedł obok" najważniejszych meczów w serii z Celtics. Właściciel CC Dan Gilbert zarzucił mu później nawet to, że odpuścił wówczas celowo.

80 procent czytelników "Cleveland Plain Dealer" (największa gazeta w regionie) w sondzie internetowej odpowiedziało, że nie akceptuje przeprosin LeBrona Jamesa. Oficjalny profil koszykarza na portalu "Facebook" został z kolei zasypany negatywnymi wpisami, gdzie takie jak "Szybki jesteś pajacu", "Gloria już wyszła? (nawiązanie do zatrzymania przez policję w Miami za naruszenie nietykalności cielesnej parkingowego - kompletnie pijanej matki koszykarza - red.)", "Wsadź je sobie w swoją zdradziecką d***" - należały do grona najłagodniejszych i w miarę cytowalnych.

sobota, 23 kwietnia 2011
Cavs wciąż w czołówce transmisji telewizyjnych

Cezary Szwarc

Po opuszczeniu na rzecz Miami Heat klubu przez LeBrona Jamesa, wielu ludzi skazywało Cavs na kompletna porażkę. Mówiło się, że może to być nawet jednoznaczne z końcem profesjonalnej koszykówki w Cleveland.

Rzeczywiście pod względem sportowym sezon 2010-11 był dla klubu z Ohio kompletną porażką, jednak niezawodni kibice po raz kolejny pokazali, że nie przychodzili na mecze z powodu wielkiego gwiazdora, a dlatego, że po prostu lubią koszykówkę i kochają swój klub. Pójdą za nim w ogień. Zawsze.

Wciąż istnieją bowiem kategorie, w których Cavaliers – szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na ich bilans (19-63) – wydają się być czołowym zespołem ligii.

Tak jest na przykład, kiedy spojrzy się na zestawienie najczęściej oglądanych ekip najlepszej koszykarskiej ligi świata, za pośrednictwem telewizji. W tej kategorii popularni „Winno-Złoci”, mimo utraty MVP i spadku na przedostatnią pozycję w lidze, wciąż utrzymują się w pierwszej dziesiątce, a dokładniej na siódmej lokacie.

Gorszą wiadomością jest jednak to, że pomiędzy poprzednimi rozgrywkami, a tymi ledwie co zakończonymi (dla "Kawalerzystów") nastąpił regres w tym elemencie o niebagatelne 54 procent. Warto bowiem przypomnieć, że to właśnie ekipa z C-Town była rok temu liderem pod względem oglądalności w całej NBA.

Co ciekawe LeBron James wraz ze swoim „talentami” do Miami przyniósł też popularność, która znacznie wpłynęła na wynik transmisji meczów tamtejszych Heat. W porównaniu z poprzednimi rozgrywkami, miejscowy zespół ogląda prawie dwa razy więcej widzów, co wywindowało ich na czwartą pozycję. W tym roku palma pierwszeństwa przypadła jednak bezkonkurencyjnym kibicom San Antonio Spurs.

 
1 , 2 , 3 , 4